- pewnie - powiedziałam dostrzegając co pokazuje branzoleta na ręce Sor. Było i musiała odpocząć.
- jak chcesz, pomogę Ci i razem poszukamy jakiegoś lepszego miejsca - zaproponowałam wyciągając w jej stronę rękę. Soraya odpowiedziała uśmiechem i dała sobie pomóc wstać, jednak iść wolała sama. Szłyśmy powoli w głąb fortecy, gdy w.końcu przysiadłyśmy na okiennym parapecie w mniej zniszczonej części. W tym czasie opowiedziałam jej co się wydarzyło przed "uśpieniem". No i oczywiście obiecałam, że po wybudzeniu przedstawię mojego wybawcę i przyjaciela, Edwarda.
- jak się czujesz? - zapytałam po pewnym czasie z troską.
<Soraya?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz