Podbiegłem do Alory, która została niemiło poturbowana. Aż zbladłem widząc jej krew. Zaczęła tłumaczyć, że wszystko ok, ale ja nie słuchałem już tego. Czym prędzej wziąłem ranną dziewczynę na ręce i zaniosłem do mniejszego pomieszczenia.
Położyłem ją na swojej moich ciuchach, które wcześniej zdjąłem. Także z gołą klatą ukląkłem przed rudowłosą.
-- Alorcia, nie kłam mi tutaj. Widzę co się dzieje i nawet nie próbuj zaprzeczać. -- Odezwałem się dość ostro do dziewczyny, zaś ta spuściła wzrok. -- Mnie możesz powiedzieć, nawet nie wiem ile tajemnic skrywa ta głowa.. -- Lekko się uśmiechając pokazałem na swoją głowę. Pogłaskałem Alorę po policzku, dodając jej tym samym otuchy. Przypomina mi moją młodszą siostrę. Moją małą Melody..
-- Wygląda na to, że ty tu sobie posiedzisz, a ja pójdę za zwiad. Zostawię ci miotacz, w razie czego.
< Alorcia, spowiadaj się mi tu >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz