Pocałunek z Ariś był cudowny, dawno nie kosztowałem jej ust. Jak zwykle ulegała mi niczym bezbronna owieczka, którą oczywiście stawała się tylko i wyłącznie przy mnie. Działała na mnie jak narkotyk, mój ulubiony i prywatny, tylko dla mnie. Kochałem ją z całego serca, nawet kiedy uciekła bojąc się tej miłości, ja nie przestałem jej kochać, i widać ona również nie.
Odepchnęła mnie i odbiegła ode mnie. Znalazłem ją w objęciach jakiegoś mężczyzny, który zgromił mnie wzrokiem, nic sobie z tego nie robiłem, nawet się uśmiechnąłem.
Jedno mnie tylko niepokoiło, Ariana nigdy nie przyjaźniła się z żadnym mężczyzną.. Czy on jest moim rywalem o serce mojej lady? Od razu koleś znajduje się na mojej czarnej licie. Ariś tuliła się do niego jak niegdyś do mnie.. Zawsze udawało mi się ją rozgryźć. Coś zapewne czuła do tego tutaj.
Zaczęli razem się oddalać, ale zatrzymali się przy łóżku dziewczyny, która zaraz była zasłonięta przez medyków..chyba jakaś operacja się szykuje.
<Drake? Ariś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz