Spojrzałem na Arianę. Przymknąłem jedno oko, ale nic się nie stało (tak... Magic).
- No to lina jest! Co dalej!? - spytałem i spojrzałem na Alorę. Ta przewróciła oczami i szepnęła coś do siebie.
- Słucham? - spytałem z zdziwieniem.
- Nic, nic - odrzekła tylko. Nierozmowna jakaś ta Ariana, ale nie ważne. Stanąłem na pierwszym "stopniu".
- Co Ty robisz? Połamiesz się! - krzyknęła.
- Ja mam inaczej niż inni, łatwiej mi się spinać, jak jest bardziej stromo, dziwne, ale fajne - powiedziałem. Wcale nie kłamałem. Nie wiem czymu ludziom trudno było się wspinać po stromych górach.
-----
Zeskoczyłem z niecałego metra.
- Ta dam! - uniosłem dłonie do góry. Ariana nie była zadowolona z mojego zachowania.
- Brawo - powiedziała i podeszła do mnie.
- A więc... Idziemy dalej przed siebie!?- spytałem. Ariana przytaknęła. Ale z niej pesymistka.
- Znaczy... Tam... Wiesz... Wzdłuż... Kanionu... - dodałem. Ariana była zaskoczona moimy słowami. Spojrzała przed siebie u zmrużyła oczy, szepcząc coś do siebie.
- Nie zauważyłaś, że to kanion?- spytałem.
<Ariana? Taki myk>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz