6 maja 2017

Od Sorayi Cd Winry ( ETAP 1)

Zimna woda schłodziła mi gardło. Jednak moje szare komórki zaczęły pracować na najwyższych obrotach. To wszystko jest za proste. No za proste! Czuję, że coś się zaraz zdarzy. Szłyśmy z Winry bardzo długo, niespełna trzy godziny. W buszu zaczynał zapadać zmrok, co zaczęło mnie niepokoić. Tułanie się nocą po dżungli jest tysiąc razy bardziej niebezpieczne, niż za dnia. Większość drapieżników właśnie wtedy poluje, a my stanowimy łatwy cel. Przez krzaki, liany i inne rośliny było widać zarys okazałej budowli. Z daleka poznałam, że to jakaś świątynia. 
Cudnie..
Szłam pierwsza, za mną dzielnie trzymała się Winry. Obejrzałam się w jej kierunku i pech chciał, że się o coś potknęłam. Całe szczęście, że udało mi się złapać równowagę, bo bym spadła na samo dno urwiska! Ogromna przestrzeń wyrosła między nami, a naszym celem. Nie dałybyśmy rady tego przeskoczyć za cholerę. 
-- No pięknie... -- westchnęłam pod nosem, patrząc na moją towarzyszkę. -- Wiedziałam! Po prostu wiedziałam! -- Zaczęłam wymachiwać rękami na prawo i lewo. Na druga stronę było może z dwadzieścia, trzydzieści metrów. Moje ręce zaczęły uderzać o zwisające, grube liany. Nagle  w głowie zaświeciła mi mała lampka. Chwyciła pewnie zieloną linę, przyjrzałam się jej uważnie, po czym spojrzałam na Winry, uśmiechając się lekko.
-- Myślisz o tym samym, co ja? -- spytałam, a mój uśmiech stawał się coraz bardziej szalony.

< Winry? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz