Moje surowe spojrzenie przeskanowało Kaio, który to pod jego wpływem aż się skulił. Spojrzałam w dół, a mój wzrok momentalnie złagodniał. Poczochrałam dzieciaka po jego bujnej czuprynie, uśmiechając się do niego czule.
-- Następnym razem lepiej bardziej uważajcie. Ikou to jeszcze dziecko. Niebezpiecznie jest puszczać go samego. -- Moje słowa zostały przyjęte z należytą uwagą, której z resztą oczekiwałam. -- No dobra, a teraz mi powiedz, idziesz dzisiaj na to specjalne zebranie na oddziale szpitalnym? -- Kaio przytaknął. Ja zastanowiłam się chwilę, jednakże postanowiłam przestrzec chłopaka. -- Uważaj, to zadanie jest grubymi nićmi szyte. Nie mów nikomu o tym, co ci teraz powiedziałam. Do zobaczenia wieczorem. -- Pożegnałam się z chłopakami i oddaliłam się od nich.
To dziwne zadanie na serio mi się nie podoba. Coś tu jest nie tak. Rada od początku miesza się w politykę Akademii, chce ją mieć pod kontrolą, ale Euros sprytnie im to udaremnia. Jednakże dzisiejsze wydarzenie, to moim zdaniem, nic innego jak próba. Test sprawdzający nasze umiejętności, być może nawet sposób na wytypowanie wśród nas Wybrańca. No i wyeliminowanie niewygodnych osobników, na przykład takich jak ja. Odkąd pamiętam mój ojciec miał z Radą na pieńku. Te podstępne staruchy z pewnością sprzedały dusze Cierniowi. Jestem tego pewna.
Za pięć dziewiąta wieczorem zjawiłam się w Akademii, mój szczur kroczył dumnie obok mnie. Mimo późnej pory w środku nie było za wiele osób. Wygląda na to, że jestem jedną z pierwszych. Przywitałam się z innymi lekkim skinieniem głowy. Podeszłam do Adris, mam do niej pewną sprawę.
-- Adris, mogę cię prosić na moment? -- spytałam elfkę. Ta przytaknęła i odeszłyśmy trochę dalej od pozostałych. -- Czy byłaby taka możliwość, byś zmieniła mi teraz opatrunki? Nim się wszyscy zbierzemy trochę to potrwa...
< Kaio? Adris? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz