6 maja 2017

Od Drake'a

Wczoraj zaliczyłem udany trening z Arianą, lecz w sumie to sam miałem problem ze skupieniem. Po głowie wiąż chodziło mi wspomnienie sytuacji z Akademii. Może oni nic złego nie robili? Może wiedzieli, że są podsłuchiwani i tylko udawali.. Sam już nie wiem. Soraya nie dałaby się tknąć byle komu, zwłaszcza Orionowi. Serio, nienawidzę gościa z całej duszy...!
Cały dzień spędziłem wraz z Ildirim w moim pokoju, Ariś wpadła na chwilę, jednak szybko wyszła. Dzisiaj mamy do zaliczenia zadanie. Nikt nie wie o do dokładnie chodzi, no ja coś podejrzewam. Ta sprawa śmierdzi mi na kilometr. Zachowam ostrożność, cokolwiek by się nie działo nie dam się sprowokować. Nie pokażę, na co mnie tak na prawdę stać. Lubię chować kilka asów w rękawie. 
Przez dwudziestą pierwszą wyszedłem z pokoju. W ciszy i spokoju, co dla mnie jest wyjątkowe, zjawiłem się przez oddziałem szpitalnym. Na miejscu zobaczyłem Sor. Stała do mnie bokiem, rozmawiała z Adris. W pewnej chwili odgarnęła z lewego ramienia włosy i moim oczom ukazały się delikatne sińce na jej szyi. Od razu pojąłem co to jest. Na moment zaparło mi dech. Więc ona za serio tam z nim... To nie przejdzie mi przez gardło. Soraya i Orion.., ona pozwoliła mu się tknąć. Mu, a mnie nie...
Zabiję sukinsyna, zabiję...!

< Ariana? Pozostali? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz