6 maja 2017

Od Winry

Wraz z Edwardem poszłam do swego pokoju, a tam wszystlo mu wyjaśniłam. Trochę sie po sprzeczaliśmy, ale to nic nowego. Tak było zawsze. U nas dzień bez sprzeczki do jakiś cud, jednak kłótnie te przeważnie nie mają większego wpływu na nasze relacje. Pod wieczór, kiedy skończyłam oprowadzać go po Akademii poprosiłam by zaczekał w pokoju. Powód również wyjaśniłam. Ed oczywiście wyraził swoje niezadowolenie na temat tego, że w "takim stanie daję się uśpić na kilka godzin" a przecież nic mi nie jest.
- mimo wszystko będę czekał przy drzwiach szpitalny - powiedział z  oburzeniem ale i troską. Razem więc udaliśmy się tam.

<Ed? Ktoś?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz