5 maja 2017

Od Sorayi Cd Orion

-- K***a jasna!!! -- krzyknęłam. Mógł zabrać wszystko, no wszystko.., ale nie TO. Nie moją wstążkę! To jedyna pamiątka po mojej mamie, jaka mi została. Leżałam na tej podłodze, nie mogąc dojść do siebie. Tyle uczuć we mnie buzowało, tyle skrajności zaprzątało moje myśli.
Orion.
Jego osoba, spojrzenie, dotyk, śmiech.., nawet smak krążyły po mojej głowie, że aż huczało. Moje serce, one nie biło, lecz waliło o żebra, niemal sprawiając fizyczny ból. Na skórze ciągle czułam jego dotyk, taki przyjemny, rozgrzewający, wręcz wypalający. Nie docierało do mnie nic, no może z wyjątkiem faktu, że pozbawił mnie mojego amuletu. Muszę go odzyskać, to część mnie. Moje oczy zapiekły mnie. Tak, to łzy chciały się wydostać na powierzchnię, ale nic z tego. Nie będę ryczeć. 
Nie w tym pokoju. 
Muszę się stąd wydostać i to jak najszybciej. To, co się przed chwilą wydarzyło, nie powinno mieć w ogóle miejsca. Idiotka, co ja sobie myślałam?! Podniosłam się z tej nieszczęsnej podłogi. Wściekłość, no i frustracja buzowały we mnie. Czułam energię wokół siebie, co nie było dobrym znakiem. Jestem człowiekiem, nie magiem. Mnie nie wolno czuć takich rzeczy. Spojrzałam na ścianę, gdzie niemal zostałam rzucona przez Oriona. Drobne plamy mojej krwi zdobiły teraz jego pokój. 
Świetnie.
Wzięłam kilka głębokich wdechów, ale i to gówno pomogło. Jestem roztrzęsiona, rozbita. Jeszcze nikt tak mnie nie zdominował. Nawet Drake..
Wyskoczyłam przez okno z zamiarem udania się do swojego domu na nabrzeżu. Mam dosyć tego pokręconego dnia. Mam serdecznie dość. Plecy bolały mnie z każdym krokiem coraz bardziej. Super po prostu, pewnie rany na nowo się otworzyły.. Zapięłam się szczelnie kurtką, ponieważ nastał już wieczór, a na horyzoncie zaczęły pojawiać się pierwsze chmury burzowe. No, w końcu. Już dawno nie było tu prawdziwej wichury z piorunami. Czym prędzej skierowałam się w boczną uliczkę, chcę jak najszybciej znaleźć się w bezpiecznym domu. Nagle na mojej drodze pojawił się szczur. Na Boga Burz, ta to ma wyczucie. Podniosłam smoczka do góry i nadal idąc patrzyłam na moją smoczycę. Przez nieuwagę wpadłam na kogoś, i tym kimś okazał się brat Oriona. 
No po prostu świetnie...

< Orionie, jeszcze się policzymy. Reo? Reszta? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz