3 maja 2017

Od Sorayi Cd Orion

Musiałam usnąć, no tak. To normalne po spożyciu mojego serum, jednak nie do końca przeniosłam się do świata snów. To stan pomiędzy jawą, a snem. Usnęłam w ramionach Oriona, było mi w nich niezwykle wygodnie i ciepło. Chłopak musiał uznać, że zasnęłam na dobre, w sumie miał trochę racji. Jestem wyczerpana, resztki moich sił zużyłam na walkę z bólem. Orion trzymał mnie jeszcze kilka minut, po czym położył delikatnie na swoim łóżku. Na koniec poczułam, jak coś musnęło moje czoło. Czyżby mnie pocałował? 
Dlaczego..?
Musiałam pogrążać się coraz bardziej w swoich snach, ponieważ nagle przede mną pojawił Axall. On i ten jego szeroki uśmiech. Kiedyś, zanim się pożarliśmy, takim uśmiechem sprawiał, że i ja miałam ochotę się uśmiechać, tak jak to było za czasów mojego dzieciństwa. Kiedy była przy mnie cała rodzina. Mój mały Katsuya.
Katsuya...
Czasami, jak śni mi się właśnie on, mówię przez sen. Wołam go, krzyczę, żeby mnie nie zostawiał. Żeby mama nas nie zostawiała i żeby smoki ich ocaliły. Ale nic się nie dzieje. Sen zawsze kończy się tak samo. Siedzę związana na krześle, z potarganymi włosami. Wokół panuje ciemność, a w tle słyszę ten kpiący śmiech, należący do Leo. Ten koleś mi za wszystko zapłaci. On i Axall, za to, że mnie wtedy wydali. To przez nich choruję. 
Nagle moją spokojną ciszę zakłócił jakiś szum, jakby wody. Tak, to szum wody z prysznica. To tutaj mają prysznice? Ja wolę wannę, można się w niej wygodnie położyć i odprężyć, pomyśleć. Zastanowić nad swoimi sprawami. Choć, jest coś lepszego niż wanna. Nie ma to jak kąpiel w morzu, lub w oceanie. Podczas moich podróży po świecie, zwiedziłam wiele ciekawych miejsc, dużo się przy tym nauczyłam, no i dowiedziałam. Jako Demon Południa gromadziłam wszelkie potrzebne informację. 
Chciałam przewrócić się na drugi bok, ale ból pleców wyrwał mnie z przyjemnych ramion słodkiego odrętwienia. Poderwałam się gwałtownie do góry, zaś krzyk ugrzęzł mi w gardle. Niczym naprężona struna siedziałam na łóżku przez kilka dobrych minut, byłam zła. Samo myślenie o przeszłości wprawia mnie w wojowniczy nastrój. Aż mnie ręce świerzbią by komuś odciąć głowę, a później, jak to ja, użalałabym się nad sobą. Że niby jakim to ja jestem okropnym człowiekiem.
Cała ja..
Obróciłam się ostrożnie w prawo i zastygłam. Nie powiem, trochę mnie ten widok zaskoczył, moja wyobraźnia zadziałała. Przede mną, w samym ręczniku, w mokrych, rozwichrzonych włosach stał Orion. Patrzyliśmy na siebie w ciszy. Wyglądał na lekko zaskoczonego, przecież usnęłam na kilka minut. Ponad to, wyraz mojej twarzy nie wróży nic dobrego, bo jakżeby inaczej? Marnuję swój cenny czas na jakieś głupoty. Od kilku godzin powinnam już być w terenie. Szukać winnych wczorajszego zamieszania.
-- Nie przeszkadzaj sobie. Już wychodzę. -- Może trochę za oschle to powiedziałam, jednak widząc jego zaintrygowane spojrzenie wstałam, podeszłam do niego i skrzyżowałam ramiona na biuście. -- Co się tak patrzysz? Myślisz, że nigdy nie widziałam mężczyzny w negliżu? -- Na koniec uśmiechnęłam się wrednie. Kątem oka zarejestrowałam jego tatuaż. Wodna lilia? Ciekawe..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz