3 maja 2017

Od Sorayi Cd Orion

Jego oczy są zadziwiające. Choć twarz ma spokojną, wręcz obojętną, to one potrafią go zdradzić. Dostrzegłam w nich zawód. Ciekawe czym był on spowodowany? Może moją postawą? Uważa mnie za głupiutką dziewczynkę, która nie myśli. To denerwujące. Jestem inteligentna, nawet śmiem twierdzić, iż nieprzeciętnie. Z resztą, nie mam najmniejszego zamiaru mu tego udowadniać. Niech myśli co chce, w końcu żyjemy w wolnym świecie. 
Jeszcze w wolnym.
Orion zbliżył się do mnie niebezpiecznie blisko, jednak ja stała niewzruszona. Dorastałam razem ze starszymi braćmi. Takie widoki, jakie właśnie mi funduje białowłosy nie robią na mnie żadnego wrażenia. Oktay to by najlepiej cały czas chodził z gołą klatą i tyłkiem na wierzchu. 
Nasze spojrzenia ponownie się spotkały. Gdybym chciała, mogłabym utonąć w jego oczach, ale tylko i wyłącznie gdybym tego chciała. A nie chcę. W końcu, chłopak postanowił mnie zbyć. Odwrócił się do mnie tyłem, a ja dzięki temu mogłam ujrzeć jego drugi tatuaż. Ten był bardziej efektowny, lecz ja bym się na taki nie zdecydowała.
-- Tak poza tym, wisisz mi koszulę little devil! -- krzyknął do mnie przez ramię, nawet nie zaszczycając spojrzeniem. Zaśmiałam się głośno, ponieważ mój dług u niego znacznie przewyższa wartość jednej, nędznej koszuli.
-- Odkupię ci ją, choćby zaraz, ale najpierw mam kilka pytań. -- Nie zamierzam się stąd ruszyć, póki nie poznam nurtujących mnie odpowiedzi. -- I nie krępuj się, możesz się przy mnie ubrać.

< Tak Orionie, Sor wraca do siebie. >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz