Obudziłam się z dziwnym, zarazem niepokojącym przekonaniem, że coś się dzisiaj stanie. Mimowolnie przekręciłam się na bok, zwalając szczura na podłogę, która to wielce obrażona poszła sobie. Nagle usłyszałam drapanie, chyba polazła do pokoju Amarisy, ja śpię przy otwartych drzwiach, żeby w razie czego lepiej słyszeć, co się dzieje w domu. Tak też i tym razem, te małe kryształowe draństwo postanowiło się na mnie obrazić. Niech spada na drzewo...
Uważając na swoje plecy, które zabolały mnie, jak tylko się przekręciłam z boku na brzuch. Muszę iść do Adris, by zmieniła mi opatrunki i dać jej lekarstwo dla Naxii. To moje dzisiejsze zadanie na początek.
Wyszłam z mojego pokoju, po drodze natknąwszy się na Ognistokrwistą. Głaskała szczura, ale gdy tylko chciała go wziąć na ręce, ta o mało co nie odgryzła jej palców.
-- Uważaj, kryształowce to wyjątkowo wredne smoczyska, a ten tu to normalnie ewenement.., no i dzień dobry.
< Amarisa? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz