Chyba trochę wystraszyłam Alorę, ale co poradzę. Jestem wzburzona i mam wielką ochotę coś rozwalić i przy okazji uciec stąd. Nie chcę tu być, nie tutaj i nie teraz..!
Z Alorą działo się coś niedobrego, ale ze mną było nie lepiej. To dziwne uczucie rozdarcia... Jakby coś próbowało mnie rozerwać na pół, to okropne. Chwyciłam się za głowę, w której promieniował tępy ból. W oczy rzuciła mi się bransoletka rudowłosej. Chwyciłam jej za nadgarstek i przyjrzałam się jej parametrom. Potem spojrzałam na dziewczynę przed sobą. Gdzieś blisko nas rozległ się ryk. Od razu pomyślałam o jakimś wielkim kocie. Może to jakiś lew, lub tygrys..?
-- Uspokój się młoda. Twoje serce zaraz tego nie wytrzyma. Unormuj oddech.. spokojnie, ok? Ja jestem obok. -- Mówiłam, a przynajmniej starałam się łagodnie mówić do Alory, która chyba mnie posłuchała. Kiedy jej bransoletka się uspokoiła, moja zaczęła wariować. Gadżet pokazywał, że straciłam już mnóstwo krwi w świecie realnym, ale dlaczego ja się nie wybudzam? Czemu wciąż mnie tu trzymają?! Mam rzadką grup krwi, w dodatku tylko ktoś z rodzinny może mi ją oddać. Innej mój organizm nie przyjmie...
-- Doszłaś z Axallem do czwartego etapu, zgadza się?
< Alorka? Orion-lew? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz