Soraya sprawiła, iż trochę się uspokoiłam.. Miała rację, jeszcze trochę, a moje serce się zatrzyma.. Jej bransoletka, nie wskazywała na dobre wyniki.. Wariowała.. Jestem ciekawa co się dzieje..dlaczego nie mogą nas wybudzić..
-Doszłaś z Axallem do czwartego etapu, zgadza się?-zapytała.
-T..tak. Znaleźliśmy klucz i przeszliśmy przez bramę.. Potem jednak, sama wiesz co się stało.. -odpowiedziałam. Spojrzałam na Sorayę, była w złym stanie..z resztą obydwu nam coś było..
-Soraya, czy..wszystko w porządku? -zapytałam dotykając jej ramienia. Lew podszedł do nas i lekko otarł się o Sorayę lekko pomrukując, potem usiadł obok i wpatrywał się w nią. Ciągle uspokajałam oddech..czułam coraz to bardziej paraliżujący ból w sercu.. Myślę, że długo tak nie wytrzymam, ale zrobię wszystko, by tylko nie zostawiać Sorayi samej.. jestem jej potrzebna, a ona mi.. jesteśmy teraz zdane jedynie na siebie.. W świecie Ciernia..
<Soraya? Orionie?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz