14 maja 2017

Od Saki

Wybudzili nas z testu. W sumie dobrze. Nie mogłam dogadać się z dziewczyną, którą miałam jako partnera. Żaden język nie był dla nas wspólny.
Teraz już był koniec. Usiadłam na łóżku, spuszczając nogi w dół. Wzięłam głęboki oddech i wstałam. Rozejrzałam się po sali. Wszędzie biegali elfowie z lekami i bandażami. Dwie dziewczyny nadal leżały na łóżkach. Coś zdecydowanie było nie tak. Pierwsza z nich była otoczona parawanami. W powietrzu unosił się zapach jej krwi, która była wszędzie wokół niej. Druga leżała z twarzą w kolorze kredy. Podeszłam do bliżej. Nikt mnie nie zatrzymał więc pochyliłam się lekko nad nią. Gdy nikt nie patrzył wysunęłam z rękawa wąski sztylet i nakułam nim lekko skórę nieznajomej. Już po chwili na ostrzu pojawiło się parę kropel krwi. Podniosłam sztylet do twarzy i powąchałam go. Następnie spróbowałam krwi. Trucizna. A nawet wiedziałam jaka.

< Ktośełek? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz