Skoczyłem w bok. Znalazłem się w wąskim przejściu między dwoma wysokimi budynkami. Facet, który mnie gonił, niewyrobił na zakręcie i porządnie walnął w ścianę.
- Współczuję - krzyknąłem, patrząc za siebie w momencie gdy dachówka spadła koleśowi na łeb - a jednak nie - dodałem z naprawdę wrednym uśmiechem.
Wtem wpadłem na czarnego tygrysa. Ups...
< Kishan? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz