Sprytny jest. Wie, że kłamię Ale jeszcze nie zna mojej prawdziwej godności.
Podniósł moją dłoń i ją ucałował. Cóż za dziwny zwyczaj. Podniósł głowę i spojrzał na mnie spokojnie.
- Choć ja zaprowadzam cię do dyrektora
- Zaprowadzę cię - poprawiłam go nie mogąc słuchać jak kaleczy mój ojczysty język.
Spojrzał na mnie pytająco ale dość prędko zrozumiał o co mi chodzi. Uśmiechnął się przepraszająco i zaproponował mi ramię. Nie jestem księżną tylko wojowniczką. Mimęłam więc jego rękę i uszłam parę kroków w przód.
- Idźmy? - spytałam
- To nie w tę stronę - odparł z nutą satysfakcji w głosie< Zorino? To wojowniczka. Lepiej uważaj ^^>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz