6 maja 2017

Od Oriona


Zaprowadzenie, a właściwie zaciągnięcie mojego brata na próbę przejścia było dla mnie dość prostą rzeczą do wykonania. Nie stawiał oporów bo i po co? Zapewne sam by poszedł wcześniej gdyby nie niespodziewane okoliczności. Nikt nie mógł do końca przewidzieć ataku sługusów Cienia, czy tam Ciernia jak nazywali go tutejsi.
Próbowałem zdobyć jakieś informacje od mieszkańców wyspy, ale na próżno. Nikt nic nie wiedział albo był zbyt przerażony żeby wydusić z siebie choćby jedno zrozumiałe zdanie. Doprawdy... Zaczęło się dziać coraz gorzej.  Miasta niemal wymierały.
Wszyscy tuż przed zapadnięciem zmroku zamykali swoje domostwa na cztery spusty. Zasłaniali okna, niektórzy wręcz z panicznej obawy o swoje bezpieczeństwo zabijali je deskami.
Dreaming of Beauty by Solitaire-Me.deviantart.com on @DeviantArt . I don't ship Erik/Meg (I don't really ship Erik/Anybody because Erik would make a terrible boyfriend), but this is seriously neat fanart. I also like how TALL Erik is in this. He ought to take up basketball. Phantom of the Opera fanart. Putting this in my book board because it is technically fanart of a book, even if it's a non-canon pairing.: Przechadzając się między podniszczonymi przez czas budynkami zauważałem leżące gdzieniegdzie truchła paskudnych napastników. Nikt tego nie ogarnął. Było to zrozumiałe aczkolwiek smród jaki potem się wydzieli będzie nie do zniesienia.
Chwilę spacerowałem pomiędzy miejskim i latarniami przy blasku księżyca a potem ruszyłem rozpłynąć się w mroku.

****
Po raz pierwszy w życiu miałem wątpliwości przed włamaniem się do cudzego domu. Oczywiście nigdy nie robiłem tego kierując się chęcią zysku czy niecnymi pobudkami. Przeważnie chodziło o zdobycie informacji lub odnalezienie skradzionej rzeczy i z zwrócenie jej właścicielowi.
Jednak teraz chodziło o coś znacznie gorszego, bardzo delikatnego. O kobietę! I to jaką! Cudowna czarnowłosa Soraya Dreyar była z pewnością bliska zabicia mnie przy pierwszej nadarzającej się okazji. A to dlatego, że zrobiłem coś nieodpowiedniego. Zabrałem jej pamiątkę po matce. Skąd to wiedziałem? No cóż... Reo bywał czasem przydatny. Nawet nie chciałem wiedzieć skąd on wszystko wiedział.
Postanowiłem jak najszybciej wstążkę zwrócić. Co prawda na pewno tym nie odkupię swoich win, ale tak nakazywała uczciwość. Ja po swojej rodzicielce nie miałem żadnych pamiątek. Nic nie zostało poza tym jednym, jedynym listem.
Aksamitną, czerwona wstążkę spakowałem ładnie do małego, zdobionego misternym wzorem kwiatowym pudełka i napisałem krótkie przeprosiny. Najgorszym jednak zadaniem był wybór kwiatów. W pierwszej chwili nasunęły mi się na myśl czerwone róże. Widziałem je jako symbol namiętności. Jednak nie znałem little devil za długo i mogłaby to źle odebrać. Nie chciałem być brany za zboczeńca, który marzy tylko o "zaliczeniu" jej. Lilie... Nie... Nie pasowały mi do mojego diabełka.
Znalezione obrazy dla zapytania bukiet białe róże i konwalieTen bukiet powinien wyrażać skruchę i niewinność... Biały! Kwiaty z pewnością powinny mieć taką barwę.
Postawiłem na bukiet białych róż oraz konwalii gdzieniegdzie poprzetykanych zielonymi gałązkami.
Swoim pochyłym pismem napisałem na ozdobnej kartce kilka zdań:

Oddaję co żem zabrał. Wyrażam skruchę i proszę o wybaczenie.

Nie podpisałem się wiedząc, że zorientuje się od kogo to. Wszystko zabrałałem tuż koło jej domu.
I teraz zastanawiałem się czy jeszcze bardziej nie zezłoszczę. Zaraz! Orionie od kiedy ty się przejmujesz humorami innych!?! Pokręciłem głową.
Ostatecznie cichaczem "zagościłem w jej domu". Bukiet, pudełko i kartkę ułożyłem ładnie na środku łóżka gospodyni po czym odszedłem z powrotem w stronę miasta.

<Little devil?>











Brak komentarzy:

Prześlij komentarz