Ależ to była cudowna, namiętna kobieta. I jaka piękna! Choć dość długi celibat mógł spowodować aż takie gwałtowne reakcje z mojej strony.
Myślała, że mnie wykiwa? Nie doczekanie jej! Aż musiałem się roześmiać. Zbyt wiele razy grano ze mną w takie gierki. Żądza zwycięstwa zadecydowała. Doprawdy... Jeszcze nie spotkałem żadnej przedstawicielki płci pięknej, która rozpalała we mnie aż tyle emocji... i aż tak dobrze smakowała. Nawet ONA to nie było to co z moim małym diabełkiem. Tyle żaru namiętności... Wiedziała czarnowłosa jak postępować z mężczyznami.
Szybko chwyciłem ją w talii zanim malutka wyskoczyła mi z okna i przygniotłem ją do twardej podłogi unieruchamiając i ręce, i nogi. Nie miałem zamiaru pozwolić jej tak po prostu uciec. Jak dzieciak, pragnąłem mieć ostatnie słowo. Musiała być zaskoczona ponieważ patrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami. No co? Można pobawić się w jaskiniowca czasami nieprawdaż? Nachyliłem się nad nią.
-Oj little devil nie wiesz z kim zadarłaś - szepnąłem jej wprost do uszka. Następnie lekko musnąłem jej karminowe wargi tak tylko w najdelikatniejszym pocałunku. Choć miałem ochotę na więcej. Wszystko po to by odwrócić jej uwagę i ukradkiem zabrać wstążkę, która na cóż... po raz kolejny, tym razem za moją sprawą zniknęła z jej włosów i dumnie miała zostać moją pamiątką.
Chwyciłem szybko leżącą nieopodal torbę jednocześnie na pożegnanie całując moją małą diablicę w szyję. Aż zamruczała z przyjemności. Nie mogłem powstrzymać kolejnego wesołego uśmiechu. Czyli już wiedziałem jaki był jej słaby punkt. Same dobre uczucia wypełniły me serce. Nie do końca rozumiałem jak i dlaczego, ale miałem nadzieję na powtórkę z rozrywki.
Szybko zbliżyłem się do okna zanim wstała i pomachałem czerwoną, aksamitną zdobyczą na pożegnanie.
-Do następnego razu my little devil - i wyskoczyłem. Potem, najprościej mówiąc, zwiałem słysząc z oddali siarczyste przekleństwa.
<Sor?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz