5 maja 2017

Od Sorayi Cd Orion

Chłopak jest cwany, ale na jego nieszczęście, trafiłam mu się ja. Rozpoczęłam grę, którą on sam zainicjował. Mój rozsądek podpowiada mi, bym się jak najszybciej wycofała. Że to niewłaściwe. 
Chrzanić rozsądek, mam swój plan.
Na początku się wzbraniał, ale ja byłam na to przygotowana. Dobrze widziałam jego reakcję, nim nasze usta się złączyły. Wiem jak działam na mężczyzn, w końcu moja matka była najurodziwszą kobietą w królestwie. Gdyby mnie teraz widziała...
W pewnym momencie Orion pchnął mnie na ścianę za mną. Zrobił to dość brutalnie, przez co uderzyłam świeżymi ranami o malowaną powierzchnię. Z moich ust wydobył się krótki syk spowodowany bólem, jednak szybko odszedł on w zapomnienie. Jego silne ręce pochwyciły moje i unieruchomił je nad moją głową jedna dłonią. Drugą błądził po moim ciele przyprawiając mnie o dreszcze. 
Było mi coraz przyjemniej. Aż w jednej chwili pozwoliłam sobie na jęk, ponieważ Orion zaczął całować moją szyję. Boże kocham to! Nie tylko w walce jest dobry, jego pieszczoty są intensywne, zdecydowane, zmysłowe. Kiedy nasze usta znowu się ze sobą spotkały, poczułam jak wybucha we mnie pożar. To było niesamowite, niezwykłe. Jeszcze nigdy nie czułam takiego podniecenia, nigdy... 
Soraya, nie odlatuj w stronę nieba, nie daj się wykorzystać, zganiłam siebie w myślach. 
Przygryzłam Orionowi dolną wargę między zachłannymi pocałunkami. Mój oddech był znacznie przyspieszony, tak samo jak jego. Przylgnęłam do niego swoim ciałem, niech cieszy się chłopaczek, póki jeszcze może. Ale z drugiej strony, było mi cudownie. Nieziemsko. Wsunęłam kolano między jego nogi, później prawą nogą owinęłam jego i przekręciłam się. Dzięki sile grawitacji, teraz to on był pod ścianą. Na sekundę rozluźnił uścisk, skorzystałam z tej szansy i odepchnęłam Oriona od siebie.
-- Co za dużo, to nie zdrowo.., -- I uśmiechnęłam się zwycięsko. Odwróciłam się do niego plecami, jak gdyby nigdy nic, z podłogi podniosłam swoją wstążkę i na powrót związałam sobie włosy w wysokiego kuca. -- A, i jeszcze jedno.. -- niespodziewanie znowu do niego podeszłam. Spoliczkowałam go prawą ręką. Po mojej dłoni pozostał czerwony ślad na jego twarzy. -- Następnym razem będziesz pamiętał, że mnie się nie wykorzystuje -- rzekłam ostrzegawczo. Zabrałam jeszcze tylko swoją kurtkę i ruszyłam ku oknu. 

< Orionie? Toś sobie nie poużywał.. :P >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz