6 maja 2017

Od Lilith (ETAP 1)

Sama nie wiem dlaczego przystąpiłam do tego testu, ja być wybrańcem nie mogę, jestem Złotą Strażniczką, nie Smoczą Jeźdźczynią. Nie mogłam nic zrobić, Euros dostał wyraźne rozkazy od rady.. Nawet ja nie miałam nic do powiedzenia, chodź jakbym mogła to potrafiłabym ich zetrzeć z powierzchni ziemi.. Usiadłam na łóżku i przyglądałam się maszynie snu, nigdy nie byłam połączona z takim urządzeniem. Szybko przebiegłam przez zastrzyk, którego nawet nie poczułam, było jak ugryzienie komara. Położyłam się i czekałam, czekałam, aż eliksir zadziała. Już po pewnej chwili moje powieki zamknęły się, a ja pogrążyłam się w śnie.
--
Otwarłam oczy i zobaczyłam nad sobą zielone drzewa pokryte śniegiem. Wstałam z zimnej ziemi i zaczęłam się rozglądać, od razu spostrzegłam chłopaka.
- Witam. Jestem Yurii, Ty to Lilith, nieprawdaż? - spytał z lekkim uśmiechem na ustach.
- Lilith, tak... - powiedziałam przyglądając mu się. Klasnął w ręce z wyraźnym zadowoleniem i dziwnym uśmieszkiem.
- Hm... Ja nic konkretnego w głowie nie mam, tylko pójście w tam tę stronę, gdzie są świerki- powiedział i wskazał na wschód. Zapewne nie wiedział kim jestem, ale niech i tak będzie. Jeśli okaże się on rozsądny, to może uda mi się odpocząć od rozkazywania komukolwiek.. Aczkolwiek nie mówię to, iż nie będę miała swoich paru groszy do powiedzenia.
- Nie ma się czego bać, naprawdę, nie gryzę, uwierz mi. Jestem wart zaufania - powiedział, a z jego twarzy nie zmywał się uśmiech.
-Nie, spokojnie nie boję się, a już na pewno nie ciebie.-zapewniłam go.
-Chodźmy więc, by mieć już to wszystko za sobą. Musimy odnaleźć fortecę.-powiedziałam. Już po chwili ruszyliśmy na wschód, bacznie rozglądałam się w poszukiwaniu wskazówek. Miałam tylko nadzieję, że na początku żadnych problemów nie będzie.
<Yurii?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz