Leżałem spokojnie między dyktą, a ścianą.. mogę szczerze twierdzić, iż zasypiałem.
W końcu spokój, kłusownicy mnie tu nie znajdą..przynajmniej na razie. Było już późno, bezpiecznie bym mógł wyleźć, jestem czarny, więc jakby ktoś miał mnie zobaczyć?
Ale jednak.. usłyszałem jak ktoś tu biegnie, właśnie w tę stronę. Wycofałem się do rogu i czekałem.
- Współczuję - krzyknął facet,- a jednak nie - dodał z naprawdę wrednym uśmiechem. Cofał się do zaułka i w końcu zauważył, że tu jestem, nie powiem jego mina była bezcenna.
Poruszał się wolno i spokojnie.. Gościu nie jadam ludzi.. Tylko jakby mu to przekazać? A może wcale? Hmm. Tak. Uniosłem grzbiet i lekko na niego zasyczałem. Zacząłem biec w jego kierunku, potem sprawnie go omijając pobiegłem dalej. Przepraszam ale nie chcę mieć zbędnego towarzystwa..może jakbyś był kobietą..pomyślałbym o tym, ale nie.
----
Wspiąłem się na wielkie drzewo i ułożyłem się na jednej z grubej gałęzi.
Zobaczyłem przechadzającą się młodą, piękną dziewczynę.
Miała dość długie czarno-niebieskie włosy i oczy wchodzące pod szary-błękit. Dawno nie spotkałem tak pięknej damy.. jednak moja forma tygrysa na pewno by jej nie zachęciła.. Pewno jak każda rzuciłaby się do ucieczki, gdyby tylko mnie zobaczyła.. Pfff.. Po pewnym czasie kobieta usiadła na ławce przy moim drzewie, teraz mogłem się jej przyjrzeć jeszcze bardziej.
Mój nos wyczuwał piękny zapach..
<Shurima?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz