2 maja 2017

Od Drake'a Do Ariany

Przesłuchanie Sarka, niestety ale musi zaczekać. Vihar jednak za mocno walną w niego tą błyskawicą. No nic, zaczekam sobie, ile będzie trzeba i razem z urodziwą Dreyar zajmiemy się zdrajcą. Kiedy przechodziłem obok skrzydła szpitalnego, nie widziałem jej już na sali. Ciekawe, gdzie ją zabrali? Poza tym, głąb-Orion też się zmył. Całe szczęście. Nie będzie niepokoić mojej przyszłej królowej.
Jako, że pozałatwiałem swoje sprawy, postanowiłem iść się przejść, a jak wszyscy wiedzą, idealnym miejscem na spacer jest las. Tak więc właśnie tam się udałem. Mam chaos w głowie, jeden wielki burdel. Muszę się ogarnąć, jakoś zebrać w sobie jeśli chcę walczyć o Sor. Nie pozwolę, by Diabeł zabrał mi ją sprzed nosa. Na samo wspomnienie jej oczu, aż mnie ciarki przechodzą. Matko, co to za kobieta.. To żywioł. Niepowstrzymany, nieokiełznany żywioł natury. Jest jak burza, której nie sposób zatrzymać. Nie raz i nie dwa się o tym przekonałem. Westchnąłem sobie, chowając dłonie w kieszenie kurtki. Już miałem zawracać, kiedy moją uwagę przykuła znana mi damska sylwetka. Stała kilka metrów ode mnie i u boku miała.. tygrysa?!
-- Ariana..! -- Dziewczyna odwróciła się do mnie twarzą. Tak, to zdecydowanie jest Ariś. Zacząłem do niej podchodzić, jednakże każdy krok stawiałem ostrożnie. Tygrys jej towarzyszący mógł w każdej chwili rzucić się na mnie, lub na nią. -- Co ty tutaj robisz?

< Ariano, droga ma siostro? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz