Popatrzyłem na tygrysa dość przenikliwie. Od małego miałem do czynienia z tymi zwierzętami, więc to nic dziwnego, iż Aven mnie polubił. Podrapałem wielkiego kota za uchem, zaś ten zamruczał zadowolony. O tak, wiem jak postępować z kociakami.
-- Ariś, dzisiaj wieczorem widzę cię na plaży. Ruszamy z treningiem jeszcze dziś. -- Ariś pokiwała ochoczo głową, jednak po chwili otworzyła usta, by coś powiedzieć. Wiedziałem nawet dokładnie co, więc wyprzedziłem ją z wyjaśnieniami. -- Wieczorem, ponieważ teraz muszę zatachać tego frajera do lochów. Dołączy do Sarka i jak się wreszcie wybudzą, to ich przesłucham. Wezmę cię na jedno przesłuchanie, zobaczysz jaka to świetna zabawa! -- Aż zatarłem ręce. Na moment zapomniałem, że trzymam Leosia za te jego sterczące kudły, dzięki temu chłopak poleciał jak długi na glebę, uderzając łepetyną dość paskudnie.
Ooooj...
Pozbierałem chłoptasia śmiejąc się ze swojego niezdarstwa. Po kilku minutach, w dobrych nastrojach, obraliśmy kierunek na Akademię. Rozmawialiśmy po drodze, śmialiśmy się, ale jedna rzecz nie chciała dać mi spokoju.
Ciekawe, co robi Sor? Czy nadal jest z nią tak źle? Czy ten cały Orion nadal się koło niej kręci? To mi się nie podoba. Muszę wziąć go na celownik. Nie pozwolę, by namieszał Sor w głowie. Ona jest moja.
Choć jeszcze o tym nie wie.
Odprowadziłem Ariś i jej tygrysiego pod same drzwi, w między czasie przekazując strażnikom nieprzytomnego Leonarda. Z nim też jeszcze nie skończyłem. Wyciągnę od niego, gdzie jest moja mała Melody. Choćbym miał wydrzeć mu serce gołą pięścią.
Właśnie wracałem do siebie, postanowiłem przejść się korytarze mniej uczęszczanym, ale moją uwagę przykuła siedząca pod drzwiami blondwłosa dziewczyna. Od razu ją rozpoznałem, to Winry! Podszedłem do niej, chciałem zagadać dlaczego tu tak siedzi, jednakże znajome głosy zza drzwi, o które się opierała zwróciły moją uwagę. Chwila, ja znam te głosy, bardzo dobrze je znam.
Sor.., i Orion? W jednym pomieszczeniu, razem? Sami?!
< Ariana? Winry? >
-- Ariś, dzisiaj wieczorem widzę cię na plaży. Ruszamy z treningiem jeszcze dziś. -- Ariś pokiwała ochoczo głową, jednak po chwili otworzyła usta, by coś powiedzieć. Wiedziałem nawet dokładnie co, więc wyprzedziłem ją z wyjaśnieniami. -- Wieczorem, ponieważ teraz muszę zatachać tego frajera do lochów. Dołączy do Sarka i jak się wreszcie wybudzą, to ich przesłucham. Wezmę cię na jedno przesłuchanie, zobaczysz jaka to świetna zabawa! -- Aż zatarłem ręce. Na moment zapomniałem, że trzymam Leosia za te jego sterczące kudły, dzięki temu chłopak poleciał jak długi na glebę, uderzając łepetyną dość paskudnie.
Ooooj...
Pozbierałem chłoptasia śmiejąc się ze swojego niezdarstwa. Po kilku minutach, w dobrych nastrojach, obraliśmy kierunek na Akademię. Rozmawialiśmy po drodze, śmialiśmy się, ale jedna rzecz nie chciała dać mi spokoju.
Ciekawe, co robi Sor? Czy nadal jest z nią tak źle? Czy ten cały Orion nadal się koło niej kręci? To mi się nie podoba. Muszę wziąć go na celownik. Nie pozwolę, by namieszał Sor w głowie. Ona jest moja.
Choć jeszcze o tym nie wie.
Odprowadziłem Ariś i jej tygrysiego pod same drzwi, w między czasie przekazując strażnikom nieprzytomnego Leonarda. Z nim też jeszcze nie skończyłem. Wyciągnę od niego, gdzie jest moja mała Melody. Choćbym miał wydrzeć mu serce gołą pięścią.
Właśnie wracałem do siebie, postanowiłem przejść się korytarze mniej uczęszczanym, ale moją uwagę przykuła siedząca pod drzwiami blondwłosa dziewczyna. Od razu ją rozpoznałem, to Winry! Podszedłem do niej, chciałem zagadać dlaczego tu tak siedzi, jednakże znajome głosy zza drzwi, o które się opierała zwróciły moją uwagę. Chwila, ja znam te głosy, bardzo dobrze je znam.
Sor.., i Orion? W jednym pomieszczeniu, razem? Sami?!
< Ariana? Winry? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz