14 maja 2017

Od Adris

Siedziałam spokojnie w chatce. Mały Ikou spał w osobnym pokoju razem z kilkoma zwierzętami, którymi się opiekowałam. Czytałam na temat nowych metod medycznych..nagle rozległo się ciche pukanie. Za drzwiami stał jeden z pomocników medycznych.
Po dowiedzeniu się co się dzieje na oddziale spakowałam potrzebne rzeczy oraz lekarstwa i maści i ruszyłam za pomocnikiem.
---
-Och Adris, dobrze że jesteś. Alora mocno gorączkuje, a Soraya ciągle traci krew.-wytłumaczyła Are. Od razu zleciła jej by zrobiła Alorze zimne okłady oraz podała lek na gorączkę oraz jej objawy. Podeszłam do Sorayi, jej smoczyca ciągle jej pilnowała. Uśmiechnęłam się do niej.
-Witaj moja droga-przywitałam się i lekko ukłoniłam.
-Pozwól, że zajmę się ranami twej towarzyszki-rzekłam. Smoczyca popatrzyła na mnie swoimi pięknymi oczami i pozwoliła mi działać, oczywiście obserwowała każdy mój ruch.
Przewróciłam Sorayę na brzuch, pamiętałam o połączeniu z maszyną, więc uważałam.
Odsłoniłam jej plecy, cały opatrunek miała we krwi, nie było dobrze. Od razu przeszłam do działania.
Oczyściłam rany z krwi, podałam dożylnie lek, a na koniec posmarowałam specjalną maścią z ziół, która pozwoli na szybsze gojenie się ran. Kiedy Soraya wybudzi się po teście, będę musiała ją poprosić do siebie.. jeśli rany nie zagoją się same, będę musiała jej to zszyć.
Obandażowałam jej plecy i ułożyłam ją tak jak była, ale tym razem w pozycji takiej by rany na plecach były nie ruszone. Smoczyca od razu wróciła i położyła się przy Sor.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz