I takie nastawienie i młodej mi się podoba! Zaśmiałem się głośno, adrenalina zaczęła coraz szybciej krążyć w moich żyłach. Wiedziałem, co zaraz nastąpi, lecz spokojna głowa. Nie mam zamiaru pokazywać wszystkiego, na co mnie stać. Co to, to nie..
Ustaliliśmy, że będziemy w razie czego się osłaniać. Tak szczerze powiedziawszy, to ja będę dbał o ty, by Alora za bardzo nie ucierpiała. Mam swoją dumę i nie pozwolę, by ta mała istota narażała się dla mnie. Ubrałem swoją kurtkę, po czym dobyłem dwóch mieczy, zaś mój nowy miotach cały czas miałem pod ręką. W razie czego, jak tylko będą jakieś większe kłopoty, poczęstuję te ścierwa pyszną ognistą potrawką.
Kiedy pierwsze pomioty wdarły się do naszej fortecy, ruszyłem od razu do walki, a Alora uczyniła to samo. Szło nam nieźle, ale do czasu. Głośny ryk prawie rozwalił mi bębenki w uszach. Spojrzałem na dziewczynę, która zakryła sobie uszy dłońmi. W tym samym czasie jeden z naszych wrogów zamachnął się na nią. Ostrze jego miecza było o centymetry przez jej szyją, jednak zdążyłem odciąć mu rękę w której trzymał broń i głowę.
-- Nie opuszczaj gardy.. I co to był za wrzask, do cholery..?!
< Alora? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz