- Co, mam coś na twarzy..? Ariana,? -zapytał patrząc na Arianę, ta na szczęście pokręciła tylko głową. Lecz po chwili popatrzyła na mnie i znów wróciła do Draka.
-To nie o to chodzi.-rzekła. Facet spojrzał pytająco.
-A o co ?-zapytał wciąż drążąc niepotrzebny temat..
-Oj Zula, powiedz mu. I tak nie będziesz w stanie ciągle tego ukrywać-powiedziała Ariana, teraz miałam ochotę ją zabić.. Jak mogła to powiedzieć?! Teraz Drake na pewno nie da mi spokoju!
-Co takiego przede mną ukrywasz?-zapytał Drake ze swoim uśmieszkiem.
-No powiedz Zula-nalegała Ari, zmierzyłam ją wzrokiem, ta odwróciła się i zaczęła głaskać Avena.. Jeszcze sobie z nią porozmawiam..
-Nie mam nic do powiedzenia!-rzekłam niecierpliwie, po chwili wstałam i skierowałam się do wyjścia.. Muszę się uspokoić, bo na prawdę nie wytrzymam. Mimo późnej godziny postanowiłam wyjść z akademii, usiadłam na murku i patrzyłam w niebo.
-Och piękna Zula się czymś zamartwia? A może masz serce w rozsypce..zawsze mogę je posklejać-usłyszałam głos..był coraz donośniejszy.. Wstałam i zaczęłam się rozglądać, już po chwili zobaczyłam gębę Vincenta, który swobodnie do mnie podszedł. Nie spuszczałam z niego wzroku.
-Odejdź puki ci życie miłe!-ostrzegłam go, na co on niczym nie zareagował.
-Wiesz..uwolniłem twoją siostrę od czaru.. Może jesteś zainteresowana by być moją następną "lubą"?-szeptał mając szeroki uśmiech na twarzy. Jemu to się na prawdę coś uroiło w głowie.
-W twoich snach.-warknęłam. W tym momencie spostrzegłam odbiegającą Arianę..zapewne pobiegła po Draka.. Ah..przecież daję sobie radę. Nagle naskoczył na mnie Vincent, sprawnie uchyliłam się od jego ciosu, jego uśmiech się powiększył. Raz jeszcze spróbował mnie zranić, dołożyłam mu z prawego sierpowego. Z jego nosa poleciały smużki krwi.
-Tak się bawimy?-odezwał się, wyjął nóż i zaczął mnie atakować. Sprawnie robiłam uniki i zadawałam mu ciosy, niespodziewanie szarpnął mnie tak iż poleciałam na glebę.. Uklęknął, złapał mnie za szyję, a nóż przystawił do mojego policzka, stwarzając lekkie nacięcie, z którego zaczęła lecieć krew. Wkurzyłam się. Czułam przypływającą adrenalinę i wściekłość rosnącą z każdą chwilą.
-Och jakaś ty gorąca, a teraz pozwól iż po czaruję trochę twoje serduszko-powiedział to i zamknął oczy szepcząc coś niezrozumiałego. Po chwili je otworzył ze zdziwieniem. Czyżby nie udało mu się rzucić na mnie uroku? To ma gnój pecha. Kopnęłam go w czułe miejsce i uwolniłam się od uchwytu, ten wbił nóż w klatkę piersiową... Wyciągnął go tak szybko jak zadał cios.. Z rany szybko wypływała krew..jeszcze trochę i się tu wykrwawię.. Dzięki adrenalinie na szczęście jeszcze nic nie czułam. Skoczyłam na niego i go powaliłam, zwinnie odebrałam mu sztylet, ten jednak przewrócił mnie i szybko zniknął..Spostrzegłam w tedy że uciekł przed Arianą i Drakiem, którzy szybko się przy mnie pojawili. Pomogli mi wstać, i nagle w jednej chwili przeszedł mnie paraliżujący ból, na co syknęłam.
-Zula ty krwawisz!-zawołała zdenerwowana Ariana..
-Nic..mi nie jest-odparłam, jednak to teraz Drake nie dał za wygraną i chwycił mnie za ramię patrząc mi prosto w oczy..
-Co się dzieje?!-zapytał prawie krzycząc. Moja czarna bluza przemokła już do suchej nitki moją krwią, słaniałam się na nogach..
-Zaatakował mnie Vincent.. Dostałam nożem w brzuch..-postanowiłam dać sobie pomóc..
<Drake? Ariana?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz