Myślałem, że Zula mnie prędzej rozszarpie za to, że ją poniekąd oszukałem, ale nie spodziewałem się, że ona nie zrozumie tego, co usiłuję jej wyjaśnić od prawie dziesięciu minut. W dodatku wyznała mi swoje uczucia. Wyznała, że się we mnie zakochała. Ponad to, nadal chce pomóc mi w zdobyciu innej kobiety.
Zula, jesteś na prawdę wyjątkową dziewczyną, o wielkim sercu...
-- Nie rozumiesz... Obie nie rozumiecie..! -- Złapałem się za głowę w geście bezradności. -- To nie tak, wszystko nie tak! Sam już nie wiem, co robię.... Wam mówię jedno, Orionowi drugie, a Sorayi trzecie... K****, ale namotałem!!!
-- Uspokój się, człowieku..! -- Ariś wydarła się na mnie, co poskutkowało w sprowadzeniu mnie na ziemię. Wykonałem kilka głębszych wdechów, uspokajając się tym samym. Wstałem i podszedłem do blondynki. Spojrzałem jej głęboko w czy, przez co zarumieniła się i zmieszała.
-- Nie rozumiesz jednej, najważniejszej rzeczy. Otóż, ja i Sor..., my nigdy nie byliśmy razem. Nigdy nie była moją kobietą. Ja jej nawet nigdy nie pocałowałem. Jest jedyną na świecie, której nie miałem w swoim łóżku. Powód tego jest bardzo prosty. Bo widzisz.. -- zająknąłem się nagle. Chcę powiedzieć Zuli całą prawdę. Powiem jej to. -- Znamy się z Dreyar od zawsze. Zanim jej ojciec został mianowany na generała, a mój został bogiem wszystkich innych gangsterów, przyjaźnili się. Znam się z Dreyarami odkąd pamiętam. Ja i Soraya od zawsze byliśmy zgranym duetem. Parą nie do pokonania. Byliśmy niezwyciężeni. -- Uśmiechnąłem się szeroko na nowo wspominając stare, dobre czasy. -- Ona jest moją bratnią duszą. Połową, bez której ja jest niekompletny. I tym samym ja jestem dla niej, choć ona stara się temu zaprzeczyć. Ja sam starałem się zagłuszyć lament swojego serca, kiedy postanowiłem ją zdradzić. Lecz moja miłość do niej pojawiła się z czasem. Kiedy zrozumiałem, jak wielką krzywdę jej wyrządziłem, ale było już za późno. Jest jeszcze jedna rzecz. Soraya nigdy nie pałała do mnie miłością inną, niż braterską. Zawsze, gdy widziała mnie z inną, nie była zazdrosna, a nawet się cieszyła.
Ona nigdy mnie nie kochała tak, jak ja bym tego chciał. Rozumiesz Zula? Nigdy nie spojrzała na mnie, jak na ukochanego. Jak na mężczyznę, z którym chciałaby spędzić resztę życia.
Kiedy skończyłem mówić, złapałem Zulę za ramiona i przysunąłem do siebie, mocno i czule do siebie przytulając. Tak, jakbym miał moją bratnią duszę w ramionach.
-- Jesteś wyjątkowa Zuzu. Chciałbym także się w tobie zakochać. Jeśli nie uda mi się zdobyć mojej Sor, to proszę, rozkochaj mnie w sobie...
< Zula? Ariana? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz