Oktay widać nie mógł uwierzyć w moje słowa.. Wcale nie zdziwiło mnie jego zachowanie, każdy by tak postąpił. Chwycił mnie brutalnie za ramię i pociągnął w głąb pokoju. Jego brutalność trochę mnie zaskoczyła..ale rozumiałam go..w końcu znałam tajemnicę, którą chronili z rodziną.
- Skąd wiesz o koronie? Pytam się, skąd to wiesz?! Nawet sam Cierń nie ma bladego pojęcia o jej strażniku, więc gadaj skąd to k****, wiesz?! -krzyczał. Uwolniłam się z jego uchwytu.
- Byłam główną dowodzącą Organizacji, która zajmowała się ochroną rodziny królewskiej. Doskonale wszystko wiem, kto jest czego strażnikiem, jestem najbardziej obeznana w tym temacie. Nie bój się, tylko ja dostałam tę informację, i nie zamierzam jej nikomu zdradzać.-wytłumaczyłam. Oktay trochę się uspokoił, w tym samym momencie przez okno wleciała Sokolica Falcoma..Oro, zasiadła na gałęzi jednego z dekoracyjnego drzewa.. W szponach trzymała czarną chustę..co chyba przeraziło mnie najbardziej.. Szybko odebrałam jej znalezisko.. Jak myślałam, była to chusta Falcoma..ale co on tu robi? Chusta miała plamy krwi..Pogładziłam ją lekko i nakazałam by usiadła mi na ramieniu.. Nie miałam czasu tłumaczyć Oktayowi o co chodzi, ten jednak chwycił mnie za rękę i spojrzał na mnie poważnie..
<Oktay?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz