Nasza podróż dobiega już końca, znaczy się, podróż obserwowanych przez nas ludzi. Od miesięcy żyjemy w ukryciu, czuwamy nad ich bezpieczeństwem. Zacieramy wszelakie ślady ich bytności, a wszystko po to, by nikt ich nie śledził, nie rozpoznał i nie szukał. To nie byłoby nam na rękę. Cała nasza ekipa, strudzona skrajnymi warunkami w jakich przyszło nam żyć jest już na wyczerpaniu. Najbardziej martwię się o moją żonę, taki styl życia nie jest jej wskazany, zwłaszcza w jej "stanie". Ale, jak to ona, uparła się, by nam towarzyszyć. Próbowałem jej to wyperswadować wszystkimi możliwymi metodami, ale ta była nieugięta. W końcu, przekonała mnie do swoich racji. Ona to potrafi owinąć sobie człowieka wokół palca. Jak każda kobieta..!
Ja i moi towarzysze nie spuszczamy oka z obserwowanych. Naszym zadaniem jest w tajemnicy eskortować ich aż do stolicy, dopiero pod koniec się ujawnimy. Już nie mogę doczekać się ich min, będą bezcenne! Szkoda, że naszej małej Burzy przy nas nie ma. Zapewne już planuje kolejne posunięcia. Nie zdziwiłbym się, jakby ktoś donosił jej o naszych poczynaniach. Jak to ona, chce mieć wszystko pod kontrolą. Wykapana córcia swoich rodziców.., co ja mówię! Każdy z nas wdał się w nich, bo przecież to, co robimy jest tym, co zrobili by na naszym miejscu. Wypełniamy ich wolę i jednocześnie zadanie, które po sobie pozostawili. To nasz obowiązek. Nasza rodzina od samego początku chroni Smocze Wyspy. To nasz dom, nasza ojczyzna. To tutaj powstała legenda o naszym klanie. To tutaj odebrano nam magię..., ale w zamian za to, otrzymaliśmy coś innego. Coś równie potężnego, dającego nam możliwości do dalszej ochrony rodzinną wyspę i koronowaną głowę.
Inteligencję.
Mądrość i wiedza, są równie potężne co magia, jeśli dobrze się je wykorzystuje. Jednakże, dary od boskich stwórców bywają równie niebezpieczne, co przydatne. Niemal śmiertelne. Nie wolno, pod żadnym pozorem nie wolno występować przeciwko Bogom. To oni tak naprawdę mają nad nami i nad całym światem władzę.
Jak zwykle dałem się ponieść swojej fantazji. Żona nie raz mi powtarzała, że myślicielem zostanę. No cóż, ma trochę racji, jednak muszę o tym pamiętać i myśleć. Jako mag, wiem jakie niebezpieczeństwo pociąga za sobą korzystanie z magii. Nawet dla nas, obdarzonych mocą, jest ona niebezpieczna. Cierń chyba o tym zapomniał. Najwidoczniej ma gdzieś boskie prawa. Swoimi śliskimi łapami sięgnął po władzę. Od lat osłabiał Dragoso, powoli niszczył nas od środka, jednak nie wszyscy dali się nabrać na te jego gierki. Trochę za późno się obudziliśmy, jednak wciąż mamy szansę. Strażnik korony jest dobrze ukryty. Nigdy nie pozwolimy, by Cierń dostał to, na czym mu zależy
Od kilku lat podróżujemy i zbieramy informacje. Analizujemy, wyciągamy wnioski i organizujemy obronę. Mamy wtyki na trzech kontynentach, znajomości w świecie czarnoksięskim, a nawet w mafii. Po cichu szykujemy defensywę, i w odpowiednim czasie zaatakujemy.
Ja i moi towarzysze nie spuszczamy oka z obserwowanych. Naszym zadaniem jest w tajemnicy eskortować ich aż do stolicy, dopiero pod koniec się ujawnimy. Już nie mogę doczekać się ich min, będą bezcenne! Szkoda, że naszej małej Burzy przy nas nie ma. Zapewne już planuje kolejne posunięcia. Nie zdziwiłbym się, jakby ktoś donosił jej o naszych poczynaniach. Jak to ona, chce mieć wszystko pod kontrolą. Wykapana córcia swoich rodziców.., co ja mówię! Każdy z nas wdał się w nich, bo przecież to, co robimy jest tym, co zrobili by na naszym miejscu. Wypełniamy ich wolę i jednocześnie zadanie, które po sobie pozostawili. To nasz obowiązek. Nasza rodzina od samego początku chroni Smocze Wyspy. To nasz dom, nasza ojczyzna. To tutaj powstała legenda o naszym klanie. To tutaj odebrano nam magię..., ale w zamian za to, otrzymaliśmy coś innego. Coś równie potężnego, dającego nam możliwości do dalszej ochrony rodzinną wyspę i koronowaną głowę.
Inteligencję.
Mądrość i wiedza, są równie potężne co magia, jeśli dobrze się je wykorzystuje. Jednakże, dary od boskich stwórców bywają równie niebezpieczne, co przydatne. Niemal śmiertelne. Nie wolno, pod żadnym pozorem nie wolno występować przeciwko Bogom. To oni tak naprawdę mają nad nami i nad całym światem władzę.
Jak zwykle dałem się ponieść swojej fantazji. Żona nie raz mi powtarzała, że myślicielem zostanę. No cóż, ma trochę racji, jednak muszę o tym pamiętać i myśleć. Jako mag, wiem jakie niebezpieczeństwo pociąga za sobą korzystanie z magii. Nawet dla nas, obdarzonych mocą, jest ona niebezpieczna. Cierń chyba o tym zapomniał. Najwidoczniej ma gdzieś boskie prawa. Swoimi śliskimi łapami sięgnął po władzę. Od lat osłabiał Dragoso, powoli niszczył nas od środka, jednak nie wszyscy dali się nabrać na te jego gierki. Trochę za późno się obudziliśmy, jednak wciąż mamy szansę. Strażnik korony jest dobrze ukryty. Nigdy nie pozwolimy, by Cierń dostał to, na czym mu zależy
Od kilku lat podróżujemy i zbieramy informacje. Analizujemy, wyciągamy wnioski i organizujemy obronę. Mamy wtyki na trzech kontynentach, znajomości w świecie czarnoksięskim, a nawet w mafii. Po cichu szykujemy defensywę, i w odpowiednim czasie zaatakujemy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz