Wiadomość, że będę z Winry nieco mnie uspokoiła, jednak nadal odczuwałam lekki niepokój. Ten test jest podejrzany, nie mam najmniejszego zamiaru się na nim wyłożyć i Winry też na to nie pozwolę. Podeszłam do dziewczyny i uśmiechnęłam się do niej pokrzepiająco.
-- Przejdziemy to razem. -- Szepnęłam do Winry nadal lekko się uśmiechając. Niech rozpocznie się ta farsa...
Zdecydowanym krokiem, nie patrząc na nikogo, zbliżyłam się do jednego z wielu łóżek, w sumie to było to jedno z tych najbardziej oddalonych i ułożyłam się na nim wygodnie. Szczur wskoczył na łóżko i także ułożył się wygodnie. Are chciała zestawić ją na dół, lecz ta prawie jej rękę odgryzła.
-- Ty głupi szczurze.. Nie! Nie wolno! -- nakrzyczałam na swojego niesfornego pupila. Adris zmierzyła mnie ostrym spojrzeniem, jednak olałam to. Podłączyli mi te wszystkie kabelki i rurki. Po kilku minutach, niektórzy już odpływali w sen, zaś ja nadal czekałam na swoje odrętwienie. Spojrzałam w lewo i za szybą zobaczyłam kilkoro starszawych zgredów.
Rada..
Kilkoro z nich patrzyło prosto na mnie wrogim spojrzeniem. Odwzajemniłam się tym samym, niech nie myślą, że dam się tak łatwo. Przejrzałam was, stare pryki jedne.
Poczułam wreszcie, że dopada mnie senność. Nie opierałam się jej. Zamknęłam oczy i pozwoliłam działać eliksirowi.
Poczułam wilgoć, i coś mokrego kapało na moją twarz. Otworzyłam oczy, przetarłam je, ziewnęłam porządnie i rozejrzałam się dookoła. Po rozbudzeniu nie wiedziałam co ze sobą zrobić w pierwszej chwili, normalnie oniemiałam.
-- O jasny gwint... -- szepnęłam pod nosem nie dowierzając. -- To dżungla, jesteśmy w dżungli!!! -- Spojrzałam na siebie, moje ciuchy były takie jak przed zaśnięciem. Wstążka od mamy także na miejscu. Zaraz... Bransoletka? Ja nie noszę biżuterii. Obejrzałam ją dokładnie. Na jej wyświetlaczu są podane parametry oraz inne funkcje życiowe. Dobrze, że znam się nieco na medycynie, Tobiraya byłby dumny. Rozejrzałam się za Winry, która też właśnie się przebudziła. Cóż, pora zacząć planować!
< Winry? Podoba się miejsce? >
-- Przejdziemy to razem. -- Szepnęłam do Winry nadal lekko się uśmiechając. Niech rozpocznie się ta farsa...
Zdecydowanym krokiem, nie patrząc na nikogo, zbliżyłam się do jednego z wielu łóżek, w sumie to było to jedno z tych najbardziej oddalonych i ułożyłam się na nim wygodnie. Szczur wskoczył na łóżko i także ułożył się wygodnie. Are chciała zestawić ją na dół, lecz ta prawie jej rękę odgryzła.
-- Ty głupi szczurze.. Nie! Nie wolno! -- nakrzyczałam na swojego niesfornego pupila. Adris zmierzyła mnie ostrym spojrzeniem, jednak olałam to. Podłączyli mi te wszystkie kabelki i rurki. Po kilku minutach, niektórzy już odpływali w sen, zaś ja nadal czekałam na swoje odrętwienie. Spojrzałam w lewo i za szybą zobaczyłam kilkoro starszawych zgredów.
Rada..
Kilkoro z nich patrzyło prosto na mnie wrogim spojrzeniem. Odwzajemniłam się tym samym, niech nie myślą, że dam się tak łatwo. Przejrzałam was, stare pryki jedne.
Poczułam wreszcie, że dopada mnie senność. Nie opierałam się jej. Zamknęłam oczy i pozwoliłam działać eliksirowi.
Poczułam wilgoć, i coś mokrego kapało na moją twarz. Otworzyłam oczy, przetarłam je, ziewnęłam porządnie i rozejrzałam się dookoła. Po rozbudzeniu nie wiedziałam co ze sobą zrobić w pierwszej chwili, normalnie oniemiałam.
-- O jasny gwint... -- szepnęłam pod nosem nie dowierzając. -- To dżungla, jesteśmy w dżungli!!! -- Spojrzałam na siebie, moje ciuchy były takie jak przed zaśnięciem. Wstążka od mamy także na miejscu. Zaraz... Bransoletka? Ja nie noszę biżuterii. Obejrzałam ją dokładnie. Na jej wyświetlaczu są podane parametry oraz inne funkcje życiowe. Dobrze, że znam się nieco na medycynie, Tobiraya byłby dumny. Rozejrzałam się za Winry, która też właśnie się przebudziła. Cóż, pora zacząć planować!
< Winry? Podoba się miejsce? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz