2 maja 2017

Od Sorayi Cd Winry / Orion

Stłumione głosy, tyle słyszałam, lecz najgłośniej krzyczałam ja. To przez moje lekarstwo. Tylko ono przywraca mi zdolność czucia, kiedy ono zanika. Taka właśnie jest cena posiadania genu odporności na błyskawice. Nie można nad tym zapanować, to nie jest magia krążąca w żyłach. To umiejętność spowodowana ewolucją, coś jak dodatkowy zmysł, lecz zbyt długo wykorzystywany zaburza funkcjonowanie organizmu. Zaczyna dominować nad pozostałymi zmysłami.
W pewnym momencie poczułam, jak ktoś mnie bierze w ramiona. Ja odruchowo się w tego kogoś wtuliłam. Niech ktoś zabierze ode mnie ten ból, błagam...
Ramiona tego kogoś były silne, bardzo silne. Potrafiły utrzymać mnie w ryzach, jednocześnie dawały poczucie bezpieczeństwa. Podświadomie docierało do mnie, że nie powinnam tak się spoufalać. Jestem tu w konkretnych celach. Mam misję do wykonania. Jednak potrzebowałam teraz kogoś, kto by był przy mnie. Może i jestem dorosła, lecz czasami ogarnia mnie dziwne uczucie samotności. Mimo tego, że mam braci, których uwielbiam ponad wszystko, z nimi nie przeżyję życia. Każde z nas w końcu pójdzie własną drogą. Tobiraya już to zrobił. Jest rok po ślubie z Aną, na dodatek spodziewają się dziecka. 
Ból nadal rozrywał mnie od środka. Myślałam, że zaraz wyjdę z siebie i stanę obok. To wszystko wina tego przeklętego Axalla. Tylko i wyłącznie jego. Nie wiem, ile to trwało, lecz nagle ból jakby zelżał, co spowodowało, że mogłam się odrobinę wyprostować. Na tyle, ile pozwolił mi żelazny uścisk ramion mojego tajemniczego wybawcy, oddaliłam się na kilka centymetrów. Dłonie tego kogoś spoczywały na moich plecach i głowie, wciąż mocno mnie trzymając. Te dłonie były chłodne, przyjemnie chłodne. Skądś znałam już ten charakterystyczny chłód... Chciałam coś powiedzieć, lecz słowa ugrzęzły mi w gardle, niemal zdartego od moich głośnych krzyków. 
Bezradność. Poczułam się taka bezradna, jak wtedy, gdy Leo mnie pojmał i torturował. 
Nie wytrzymałam. Z moich oczu wreszcie wydostały się słone łzy.

< Winry? Orion? >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz