Czy chcę to zrobić? Dobre pytanie. Rozważyłam wszystkie za i przeciw i stwierdziłam, że to nasza jedyna słuszna droga. Mogłybyśmy spróbować obejść ten.., kanion? Ale to by zabrało nam zbyt wiele czasu. Zostało nam niespełna półtorej godziny do końca pierwszego etapu. Na myśl nasunęło mi się także zejście dołem i przeprawa przez rzekę, ale z pewnością prąd w niej jest silny, lub mogą pływać w niej piranie lub krokodyle. Przeprawa za pomocą liany nie była idealnym pomysłem. Nasza lina mogła nas nie utrzymać, ale to jedyne, słuszne wyjście w naszej sytuacji. Starłam stróżkę potu spływającą po moim czole. Było ty niezwykle parno i duszno, a to zwiastować mogło wiele, niekoniecznie dla nas dobrych, rzeczy.
-- Musimy skoczyć, jeśli chcemy zaliczyć zadanie. Poza tym, czas nas nagli. -- Spojrzałam Winry pewnie w oczy, po czym chwyciłam mocniej nasz środek transportu. Wokół zapanował półmrok, przez co po moich plecach przeszedł dreszcz. Z gęstwiny mogło w każdej chwili coś wyskoczyć i nas zaatakować, a bez broni jesteśmy zgubione..
-- Na trzy Winry... -- rzekłam pewnie i zaczęłam odliczać. Kiedy krzyknęłam trzy, stado ptaków chowających się nieopodal nas w koronach drzew spłoszyło się i uciekło. Odbiłyśmy się mocno od gałęzi i wyskoczyłyśmy w górę.
Wóz albo przewóz. Jak to się mówi, raz kozie śmierć.
< Winry? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz