2 maja 2017

Od Sorayi Cd Orion

O Boże, jak on na nie patrzy... Jak nikt inny przed nim. To takie.., sama nie wiem. Nie umiem tego opisać, ale jeśli kiedykolwiek zdarzy mi się obcować z magią, to coś mi się wydaje, że właśnie to ta chwila. Tym kim, kto mnie do siebie przytulił, był właśnie Orion, ten sam, którzy wczoraj walczył ze mną ramię w ramię. Ten sam, który mnie znokautował i przyniósł nieprzytomną do Akademii. 
Tyle troski o moją osobę. Nie zasłużyłam na takie traktowanie. 
Nie znamy się praktycznie wcale, ale patrząc mu głęboko w oczy czuję, że mogę mu zaufać, otworzyć się przed nim. Obnażyć ze wszystkich zmartwień i trosk. Już raz czułam coś podobnego, do Axalla, i proszę, jak to się skończyło. To mnie utwierdziło w przekonaniu, że miłość, choć sama nie doświadczyłam jeszcze zakochania, nie istnieje. 
Ale to dziwne uczucie wypełniające mnie teraz, kiedy Orion jest tak blisko mnie, jest zupełnie nowe. Obce. W miejscach, gdzie spoczywają jego zimne ręce, moja skóra normalnie się pali. Oddech białowłosego owiewa mi zapłakaną twarz, a smukłe palce Oriona właśnie delikatnie ścierają moje łzy. Moje serce bije nienaturalnie szybko. Niczym pędzący koń, by z uwięzi wydostać się na otwarte pola, ku wolności.
Co się ze mną dzieję? 
Powiedział, że mogę się wypłakać. Normalnie, jakby ktoś inny mi tak powiedział, zabiłabym go, ale Orion od dzisiaj może tak do mnie mówić. Spuściłam wzrok na moje dłonie, które spoczywały na jego torsie. Przez cienki materiał ubrudzonej krwią koszuli wyczułam wyćwiczone, twarde mięśnie. Momentalnie oblałam się rumieńcem, już drugi raz przed nim. 
Czy ja nadal odczuwam skutki uboczne mojego serum? Bo to, co się właśnie ze mną dzieje, jest nienormalne..

< Orionie? Zawstydzasz Sor.. >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz