Wróciłam z powrotem na plażę. Burza dobiegała już końca, przez co się odrobinę zasmuciłam. A miało być tak fajnie. Nie czekając na niczyje zaproszenie, weszłam do wody, jednak położyłam się tuż nad brzegiem. Fale co jakiś czas obmywały mnie, zaś pokaz nad moją głową właśnie dobiegał końca. Mimo deszczu jaki właśnie padał, ja nie miałam zamiaru przed nim uciekać. Leżałam tak sobie w wodzie, z zamkniętymi oczami. Wszystkie zmartwienia uleciały ze mnie. Nie zastanawiałam się nad niczym. Byłam tylko ja, woda i burza.
Jednak wszystko, co dobre, kiedyś się kończy. Zrobiło się już naprawdę późno, więc najwyższa pora wracać do domu. Zanurzyłam się ostatni raz, pozbawiając się większości piasku z włosów, po czym wyszłam z wody. Po drodze zabrałam swoje rzeczy i pognałam do domu. We wejściu porwałam z dłonie duży, kąpielowy szary ręcznik i zaczęłam się nim wycierać.
-- Już jestem! -- krzyknęłam, by Amarisa wiedziała, że to ja.
< Amarisa? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz