Chłopak oprowadzał mnie po zamczysku pokazując gdzie znajdują się najważniejsze miejsce. W końcu dotarliśmy do komnaty dyrektora. Weszliśmy.
Na przeciw drzwi stało biurko i krzesło. Wszędzie dookoła, na półkach, szafkach, skrzyniach, a nawet na podłodze, stały stosy ksiąg, książek i książeczek. Każda inna i nietypową.
Szybko jednak odwróciłam wzrok od tych skarbnic wiedzy i skupiłam się na postaci stojącej przy dużym oknie. Podeszłam parę kroków i ukłoniłam się na znak szacunku. Był to mężczyzna o białej brodzie i spokojnym Ale stanowczym spojrzeniu. Odziany był w długi biały płaszcz, a w ręku dzierżył przedziwną łaskę. Dyrektor, obrócił się w naszą stronę i skiną ręką na mojego przewodnika, by odszedł. Ten uczynił to prędko i zostawił mnie sam na sam z tym człowiekiem zakopanym w księgach.<Wybacz, że tak krótko>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz