Byłem wielce zasmucony faktem, że na 21:00 musiałem stawić się w skrzydle szpitalnym. Nie miałem czasu nacieszyć się moim nowym towarzyszem! Byłem bardzo niepocieszony. A chciałem pokazać go małemu kapturkowi. Powinna się ucieszyć. No nic... Jak trzeba to trzeba.
Schowałem jajo w bezpiecznym miejscu po czym ruszyłem w stronę oddziału. W międzyczasie przypomniała mi się moja bardzo krótka rozmowa z Orionem. Właściwie tylko ja przemawiałem. Chciałem żeby mi był dłużny toteż wygadałem mu wszystko co wiem na temat kradzionej wstążki.
***
Biegłem najszybciej jak mogłem. Wpadłem z głośnym hukiem na oddział szpitalny.
-Spóźniłem się?- zapytałem poprawiając grzywkę.
<ktoś?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz