4 maja 2017

Od Reo CD Naxia

Spojrzałem z szerokim uśmiechem na białowłosą dziewczynę.
-Musiałaś kazać mi tak długo czekać mój mały kapturku? Wszyscy się o ciebie bardzo martwili- wyraz ulgi i radości na mojej twarzy ustąpił grymasowi niezadowolenia - Mogłaś zginąć, ale poświęciłaś się dla mnie za co szczerze dziękuję i zostaję twoim dłużnikiem Naxio. Tylko proszę, posłuchaj mnie następnym razem ponieważ tylko dzięki zaskoczeniu uszliśmy oboje z życiem. Jak ci każę to po prostu uciekaj ok? - ostatnie zdanie wypowiedziałem głaskając ją po głowie.
Widziałem grymas bólu na jej uroczej twarzyczce. Tak bardzo chciałem jej jakoś ulżyć, ale... Nie potrafiłem. Zaryzykowała życiem by mnie ocalić. Przeze mnie prawie zginęła...
Zapłonęła we mnie wściekłość. Ta zołza zapłaci za wszystko co do tej pory zrobiła. Odwróciłem się od łóżka, na którym leżała moja malutka.
-Nie martw się. Niebawem wrócę. Idę z kimś porozmawiać- skierowałem się ku drzwiom oddziału szpitalnego. Musiałem jak najszybciej znaleźć Oriona. Nie zważając na narastający powoli ból w okolicy oczu ruszyłem wgłąb akademii.

<Przepraszam kapturku. Muszę coś załatwić>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz