Zaśmiałem się ze słów Ariany.
-- Nie.., nie boję się tygrysów. Po prostu wracają wspomnienia. Mój ojciec ma tygrysa. Ale teb jego jest większy. -- Na samo wspomnienie o moim kochanym tatulku robi mi się słabo. Tak, wiem jak to brzmi, ale taka prawda. Zawdzięczam mu wszystko, ale.. To nie czas i miejsce na takie głupoty.
-- No dobra, jak chcesz go zatrzymać, to ja nie mam nic przeciwko. -- Na koniec uśmiechnąłem się delikatnie, starając się tuszować smutek, jaki mnie ogarnął na myśl o mojej rodzinie, która jest bardzo daleko stąd. -- Chodźmy Ariś, muszę zobaczyć co z zadzierającą nosa Dreyar się wyprawia. Czy już zeszła z tego świata, czy też nie.
I razem całą trójką ruszyliśmy do Akademii.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz