Ryk był na prawdę głośny.. A gdyby nie Drake, już by było po mnie, byłam mu za to wdzięczna, lecz postanowiłam mu podziękować później, teraz nie ma czasu. Musimy ustalić skąd dobiegał ten ryk, i kto go wydawał.. Wróciłam ponownie do walki, tym razem uważałam na to co dzieje się wokoł mnie. Po chwili znalazłam się w środku całej bitwy.. Otaczały mnie z każdej strony, nie powiem lekka panika nie ogarnęła, ale szybko ją w sobie stłumiłam i dałam się ponieść adrenalinie. Zakręciłam się przy czym każdego z pomiotów przecięłam w pół, lekko się uśmiechając spojrzałam jak padają na ziemię, ale to jeszcze nie koniec... dopiero się rozkręcam... tak dawno nie miałam okazji by się tak ponieść, oczywiście z umiarem, nie chcę by wszyscy wiedzieli co potrafię i na co mnie tak na prawdę stać.
---
Kiedy zobaczyłam jak wielka chmara napiera na Draka, był on zadziwiająco szybki i odpierał ich ataki powalając tym samym je na ziemię, jednak rzuciło się na niego zbyt wiele tych szkodników, a mamy działać razem.
Wzięłam rozbieg i wskoczyłam na łby tych popaprańców, w końcu znalazłam się za plecami Draka, a potwory po których skakałam padły martwe na ziemię. Walczyliśmy ramię w ramię, nie powiem był z nas dobry duet, broniliśmy sie nawzajem i napieraliśmy na przeciwników. Po chwili pomioty spojrzały w kierunku wejścia do fortecy, zamarłam gdy zobaczyłam co takiego wchodzi do środka...
-Co to do cholery jest?!

<Drake?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz