Stan Sorayi był tragiczny.. Szwy na ranach nawet w niczym nie pomogły.. całe łóżko było przesiąknięte jej krwią, a ze złotego strażnika cała moc uleciała by uzdrowić Sorayę oraz Alorę, lecz jego moc na nie nie działała..
Sorayi jest potrzebna krew.. ale skąd ją wziąć? Nie może dostać zwykłej.. jej rodzina ma wyjątkową krew... W tym właśnie momencie zobaczyłam Matyasa, szybko do niego podbiegłam.
- Krew, potrzebujemy krwi dla niej... -odparłam. Nie było na co czekać.
<Matayas? Sorry, że tak krótko, ale piszę wszystko przed szkołą, a za 5 min wychodzę ^^ )
- Krew, potrzebujemy krwi dla niej... -odparłam. Nie było na co czekać.
<Matayas? Sorry, że tak krótko, ale piszę wszystko przed szkołą, a za 5 min wychodzę ^^ )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz