Obudziłem się, od razu promienie słońca oślepiły moje oczy. Przeciągnąłem się i wstałem z ziemi.
Wokół mnie były tylko drzewa, żadnego zapachu ludzi nie czułem, to dobrze.. raczej nie byli by zadowoleni, iż tygrys chodzi sobie ot tak sobie po ich lesie. Moim celem jest dostanie się na Smocze Wyspy, tam podobno znajduje się medalion tygrysa.. Tygrysie wcielenie już mnie męczy, chodź jestem do niego przyzwyczajony, to nadal marzę o tym by wieść normalne życie jak za tamtych czasów.. Z miesiąca na miesiąc zapominałem jak to jest być człowiekiem.. Dawno nie rozmawiałem z innymi.. Od kilkuset lat żyję w ciągłej samotności. Moi bracia rozeszli się w swoje strony, razem poszukujemy medalionu na innych kontynentach.
---
Szedłem spokojnie przez las, pilnując by być niezauważonym przez ludzi.. Moje czarne futro tylko mi to ułatwiało. Zatrzymałem się gdy usłyszałem krzyk, należał bez wątpienia do kobiety. Nie czekałem na nic tylko biegłem do źródła hałasu.
Zobaczyłem dwóch mężczyzn oraz kobietę, była ranna.. to ich sprawka.. Chcieli ją zabić.
Skoczyłem na nich powalając obydwu na ziemię.. jeden z nich wbił ostrze w mój grzbiet, ryknąłem i wgryzłem się w jego szyję pozbawiając życia, to samo czekało drugiego oprycha.
Podszedłem do kobiety i popatrzyłem na nią.. ta zlękła się, lecz po chwili uklęknęła przede mną i wyjęła ostrze z mojego ciała.
-Dziękuję ci tygrysie-szepnęła i objęła mnie rękoma. Przymrużyłem oczy i pozwoliłem się objąć.. Tak dawno nie czułem ludzkiego ciepła.
-Erika! Erika!-słyszałem wołanie. Kobieta puściła mnie i pobiegła do mężczyzny, raz jeszcze na mnie spoglądając. Cieszyłem się, że mogłem pomóc. Zabrałem się więc do dalszej wędrówki.
----
Trafiłem na obrzeża miasteczka Poul, postanowiłem się tutaj zatrzymać, jednak nie mogłem się zbliżyć do ludzi w tej postaci. Przemiana w człowieka, bądź w tygrysa, było bardzo bolesne..ale nie miałem innego wyjścia..a gdzieś się schronić na tę chwilę musiałem.
Zapadał zmrok, przemierzałem uliczki omijając ludzi, którzy chcieli wcisnąć we mnie swoje towary, ale przepraszam, nie mam grosza przy sobie. Zatrzymałem się w pustej uliczce, ludzie tu praktycznie nie przychodzili. Zmieniłem się z powrotem w tygrysa, i tak czas człowieka powoli się na dziś kończył... Wcisnąłem się między kartonową dyktę, a betonową ścianę..mam nadzieję, że nikt mnie tu nie zauważy..bo mam zamiar trochę odetchnąć.
C.D.N
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz