Gościu zwiał, a niech ucieka. Jego dni są policzone, już ja tego dopilnuje. Leo ma szczęście, że trafił na mnie. Soraya z miejsca by go zabiła. Tak swoją drogą, ciekawe co u niej? Muszę uważać, zwłaszcza na Oriona. Jego pobyt tutaj niepokoi mnie, a to, że jest blisko Dreyar normalnie nie wkurza. Na co on się koło niej kręci, no pytam się k***a po co?!
Odczekałem kilka minut, mając pewność, że Leonard się już nie pokaże. Podbiegłem do nieprzytomnej Ariany, wziąłem na ręce i ruszyłem w stronę Akademii. Jak wychodziłem z lasu widziałem, jak jakaś dziewczyna spada z konia.
Kolejna niewiasta potrzebuje opieki wspaniałego Drake'a Axalla.
Szybko znalazłem się przy nieprzytomnej dziewczynie. Po wstępnych oględzinach stwierdziłem, iż jest nie przytomna.
-- Vihar, zabierz ją do szpitala w Akademii. Tam się spotkamy. -- Viharowi nie trzeba było dwa razy powtarzać. Nie minęła minuta, a zniknął mi z pola widzenia wraz z nieprzytomną nieznajomą. Jej koń patrzył na mnie nie ufnie. Wolną ręką pogłaskałem go delikatnie po bujnej grzywie, dzięki czemu lekko się uspokoił.
-- Dobra Ariś, wracamy do domu.
Jak tylko przekroczyłem próg Akademii, dopadła mnie Zula. Była mocno przejęta, natomiast Ariana zaczynała się wybudzać.
< Ariana? Saki? Zula? >
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz