Obudziłam się o czwartej dwadzieścia, ledwo co wyszłam ze śpiwora. Ta noc była okropna, było mi strasznie zimno, a po moim ciele przechodziła gęsią skórka. Również teraz nie było mi ciepło, z pośpiechem rozpaliłam wczorajsze ognisko, które ledwo co się jarzyło. Już po dziesięciu minutach gorąc otulał moje ciało, Avia podbiegła i rozłożyła się na brzuchu, popiskiwała z zadowolenia. Związałam w biodrach woje dwanaście sztyletów oraz czarno-szafirowy miecz ojca i ubrałam czarny płaszcz przysłaniając to co miałam w zanadrzu. Zerwałam z drzewa Ognioowocowego jeden owoc i podałam malutkiej. Ta wyrwała mi go z rąk i w pięć sekund zjadła owoc, który był od niej dwa razy większy. Zawsze zastanawiałam się jak taka mała istotka może aż tyle zjeść. Wrzuciłam do ogniska zająca, którego złapałam wczoraj wieczorem. Po chwili usłyszałam szelest, tyle mi wystarczyło by mieć się na baczności, mogło być to jakieś zwierze, a równie dobrze jakiś człowiek. Dźwięk robił się coraz to większy, kiedy usłyszałam kaszlnięcie byłam pewna.
-Avia do kieszeni.-powiedziałam poważnie i dobyłam miecza. Już zaraz zza krzaków wparował czarnowłosy mężczyzna, a raczej elf, z początku nie wiedział o moim istnieniu lecz gdy tylko się odwrócił dobył białej elfiej klingi.
-Co tu robisz? Jesteś stąd?-zapytał. Wzdychnęłam, i opuściłam miecz, elf również to uczynił, był honorowy nie mógł mnie tak po prostu zabić, kiedy ja nie chciałam się bronić.
-Może jestem stąd, a może i nie..Co cię to interesuje?-rzekłam oschle i zaczęłam gasić ognisko.
-To Storm Cystal, z tego co wiem jest ich bardzo mało i nie wielbią zbyt ludzi-mówił. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam w jego dłoniach Avię, byłam w gotowości nawet zabić gdyby ją chodź skrzywdzić.
-Skąd te nerwy? Nie powinnaś tak reagować, my nigdy nie krzywdzimy zwierząt, jesteśmy wegetarianami.-odrzekł i po chwili wypuścił malutką.
-Muszę spadać, żegnaj!-powiedziałam rozgniewana. Jak ja nie lubię tych matołów!
-----
Biegłam po schodach do góry, już za dwie godziny odbędzie się Próba Przejścia. Avia kręciła się, przeskakiwała z jednego ramienia na drugie i tak w kółko, w końcu jakby przestraszona schowała się w kapturze. Padłam na ziemię, a razem ze mną czarnowłosa dziewczyna, jak mogłam jej nie zauważyć? Zawsze byłam czujna! No nic.. Wstałam i popatrzyłam na dziewczynę, postanowiłam jej pomóc.
-Sorry..-rzekłam leniwie. Nie miałam ochoty na znajomości, znowu miałam opowiadać o sobie..guzik! Nic nikomu nie powiem, może i by mnie jeszcze zatrzymali za zabójstwo? Gdyby mnie w ogóle złapali, co graniczy z cudem, szkolenie z tatą...było bardzo przydatne. Z zamyślenia wyrwał mnie głos dziewczyny.
-Ktoś ty?-zapytała. Westchnęłam.
-Ariana-odparłam oschle.
<Soraya? >
Podejmuję to wyzwanie. :P
OdpowiedzUsuń