Tak się cieszyłam, że zostałam przez nią wybrana, jednak martwiło mnie to że nie uzyskałam znamienia...mnie nie oszukają, wiem że musi być znamię i nigdy się tak nie zdarzyło...no aż do dziś. Miałam jednak nadzieję że z czasem pojawi się u mnie znamię. Bałam się ze nie zostanę zaakceptowana przez innych uczniów przez to ze nie mam znamienia..
Zamknęłam pokój i padłam na łóżko, ten stres mnie wykończył. Wzięłam jajo w dłonie i zaczęłam się mu przyglądać. Fakt że było najmniejsze, ale ja czułam że będzie ona silną i piękną smoczycą. Jajo było całe białe, pokryte pięknie lśniącą łuską, małe i delikatne...najpiękniejsze. Żywioł Anioł był mi prawie nie znany..wiem że nie występuje często i jest jednym z legendarnych.
-No dobrze, więc teraz imię..-powiedziałam cicho. Wypowiedziałam kilkanaście imion, cóż liczyłam na to, że to ona wybierze to, które najbardziej jej się spodoba..lecz nic.
-Stelmari-rzekłam jako ostatnie imię, dosłownie przed chwilą je wymyśliłam, poczułam coś, nie do końca wiedziałam co to takiego, ale uznałam ,że jej się spodobało.
-Stelmari, tak masz na imię moja kochana-rzekłam raz jeszcze, przytuliłam do siebie jajo. Usłyszałam pukanie, odłożyłam Stelmari na poduszkę i otworzyłam drzwi. W progu stał nie kto inny jak Alarin.
-Witaj Alora-przywitał się i jak zawsze wepchał się do pokoju, jakby tu mieszkał, co oczywiście mi nie przeszkadzało, byliśmy bowiem przyjaciółmi z dzieciństwa.
-Hej-powiedziałam. Usiedliśmy razem na łóżku, brązowowłosy spojrzał na mnie z poważną miną, co nie zdarza się często.
-Coś się stało?-zapytałam zaciekawiona. Chłopak był przez chwilę cicho, po chwili otworzył usta.
-Sprawa jest poważna, to nie jest normalne, że nie dostałaś znamienia..-powiedział, wtrąciłam mu się w zdaniu.
-Wiedziałam! Co jest ze mną nie tak? Przecież czuję obcą obecność w swoim umyśle, która tak na prawdę nie wydaje się taka obca, jest przyjemna..-powiedziałam wstając z łóżka i kręcąc się po pokoju.
-Jest szansa, że z czasem je dostaniesz, lecz nie wiem, nigdy się to nie zdarzyło. Przyniosłem ci to. Pomoże ci w tym by nie przejmować się innymi i aby inni nie zauważyli, że nie masz znaku na dłoni.-odparł i podał mi czarne rękawiczki mitenki-czyli takie bez palców. Wzdychnęłam i założyłam je, byłam wdzięczna za pomoc ze strony Alarina, ale sama nie wiem co mam o tym myśleć. Może powinnam zaufać temu, że dostanę znamię w swoim czasie?
-To tyle, muszę zmykać. Mogę nie zdążyć na spotkanie z Izabellą-powiedział i pośpiesznie udał się do drzwi, uśmiechnął się i wyszedł.
-Dzięki!-rzekłam tylko.
Siedziałam na piasku i wpatrywałam się w ocean równocześnie gładząc jajo. Lubiłam przesiadywać na plaży, to tam mogłam pozbierać myśli w całość, uspokoić się i odpocząć.
-Cz..Cześć!-zawołał jakiś głos, odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego bruneta, wyglądał na trochę zmęczonego. Wstałam, schowałam Stelmari i podeszłam do chłopaka.
-Cześć, coś się stało?-zapytałam.
-Mam problem..nie wiem gdzie mam się udać by spotkać się z dyrektorem akademii Smoczych Jeźdźców, może wiesz gdzie to?-powiedział. Uśmiechnęłam się lekko.
-Tak, jeśli chcesz mogę cię tam zaprowadzić-zaproponowałam.
-Dzięki-odparł.
-Jestem Alora, a ty?-zapytałam.
-Tsuyoshi-odpowiedział. Przed nami było jakieś piętnaście minut drogi pod górę w tym przejście przez zatłoczone miasteczko i targi.
Tsuyoshi?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz