Usiadłem obok Alory, po turecku, a na kolanach położyłem jajko.
- Może te się polubią, jak pies i kot, niby się nie lubią, a miałem kota i psa, przyjaźnili się.- powiedziałem, by pocieszyć Alorę. Uśmiechnąłem się do niej nikło.
- Ale jak tu Cię nazwać... - odwróciłem się do jajka.
- Kasai? Kinzoku? Może Daemon? Akuma bardziej dla dziewczyny. Już wiem!- krzyknąłem, a dziewczyna podskoczyła.
- Sorka...- powiedziałem nieśmiało- nazwę go Waru. - uśmiechnąłem się.
- Skąd bierzesz takie imiona?
- Myślisz, że jest tylko jeden język? To jakby... inny... język w tej samej krainie, inny akcent, ale Ten sam kraj. - podrapałem się za głową i wstałem.
- Wracałbym już. Późno. - dodałem szybko.
<Alora?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz