Zgodziłam się z Tsuyoshi'm, dochodziła już dziesiąta, za oknami było ciemno, jedynie było widać oświetlenia miasteczka.
-Właśnie. Twoja torba-powiedziałam i oddałam chłopakowi jego własność.
-Dzięki-rzekł i ziewnął. Ja też byłam zmęczona, marzyłam już tylko by znaleźć się w swojej komnacie. Wstałam i spojrzałam z uśmiechem na Tsuyoshi'ego, poprawiając swoją torbę.
-Dobranoc-rzekłam.
-Dobranoc-odpowiedział mi. Rozeszliśmy się każdy w swoją stronę.
-Do jutra!-zawołałam jeszcze, potem zniknęłam w następnym korytarzu.
---
Zamknęłam się i poszłam pod prysznic. Kiedy padłam na łóżko, długo nie mogłam zasnąć. Anioł i Demon.. Dlaczego tak się tym przejmuję? Dlaczego się tego boję? Oczy same mi się w końcu zamknęły.
<Tsuyoshi?>
31 marca 2017
Od Tsuyoshi'ego CD Alora
Usiadłem obok Alory, po turecku, a na kolanach położyłem jajko.
- Może te się polubią, jak pies i kot, niby się nie lubią, a miałem kota i psa, przyjaźnili się.- powiedziałem, by pocieszyć Alorę. Uśmiechnąłem się do niej nikło.
- Ale jak tu Cię nazwać... - odwróciłem się do jajka.
- Kasai? Kinzoku? Może Daemon? Akuma bardziej dla dziewczyny. Już wiem!- krzyknąłem, a dziewczyna podskoczyła.
- Sorka...- powiedziałem nieśmiało- nazwę go Waru. - uśmiechnąłem się.
- Skąd bierzesz takie imiona?
- Myślisz, że jest tylko jeden język? To jakby... inny... język w tej samej krainie, inny akcent, ale Ten sam kraj. - podrapałem się za głową i wstałem.
- Wracałbym już. Późno. - dodałem szybko.
<Alora?>
- Może te się polubią, jak pies i kot, niby się nie lubią, a miałem kota i psa, przyjaźnili się.- powiedziałem, by pocieszyć Alorę. Uśmiechnąłem się do niej nikło.
- Ale jak tu Cię nazwać... - odwróciłem się do jajka.
- Kasai? Kinzoku? Może Daemon? Akuma bardziej dla dziewczyny. Już wiem!- krzyknąłem, a dziewczyna podskoczyła.
- Sorka...- powiedziałem nieśmiało- nazwę go Waru. - uśmiechnąłem się.
- Skąd bierzesz takie imiona?
- Myślisz, że jest tylko jeden język? To jakby... inny... język w tej samej krainie, inny akcent, ale Ten sam kraj. - podrapałem się za głową i wstałem.
- Wracałbym już. Późno. - dodałem szybko.
<Alora?>
Od Alory CD Tsuyoshi
Bardzo się cieszyłam, że Tsuyoshi został wybrany przez smoka. Ale jedno na pewno nie dawało mi spokoju.. Mam smoka Anioła, a on Demona.. Te rasy nie lubią się.. Boję się co będzie jeśli i z naszymi będzie podobnie.. Tsuyoshi spojrzał na mnie, zorientowałam się, że on też o tym wie. Szybko jednak się uśmiechnęłam.
-Bardzo się cieszę, że cię wybrał-rzekłam, usiadłam pod ścianą, chłopak zrobił to samo.
<Tsuyoshi?>
Od Tsuyoshi CD Alora
Wysłuchiwałem uważnie Adris. Słysząc słowo "Demon", wzdrygnąłem się. Przypomniały mi się nauki z prywatnym nauczycielem, którego wynajęli moi RODZICE, których szczerze nienawidziłem. Jak to mówią, kto bogatemu zabroni? Gładziłem jajko, jakby nigdy nic, a tak naprawdę trochę się bałem. Za dużo nauki, na pewno za dużo nauki. Wyszedłem z pomieszczenia i uśmiechnąłem się do Alory.
- Smok Demon, Smok Demon mnie wybrał- pochwaliłem się.
- Gratuluję -powiedziała Alora tonem jakby nie wiedziała co więcej powiedzieć- ile będziesz czekać?
- 2 tygodnie - odpowiedziałem natychmiastowo
- Tyle co umie
- A jaki smok wybrał Ciebie?
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko.
- Anioł...
Zmarszczyłem czoło i przekląłem, oczywiście cicho, by nie usłyszała.
<Alora? Tsu powie, czy dziewczyna się domyśli?>
- Smok Demon, Smok Demon mnie wybrał- pochwaliłem się.
- Gratuluję -powiedziała Alora tonem jakby nie wiedziała co więcej powiedzieć- ile będziesz czekać?
- 2 tygodnie - odpowiedziałem natychmiastowo
- Tyle co umie
- A jaki smok wybrał Ciebie?
Dziewczyna uśmiechnęła się lekko.
- Anioł...
Zmarszczyłem czoło i przekląłem, oczywiście cicho, by nie usłyszała.
<Alora? Tsu powie, czy dziewczyna się domyśli?>
Od Ariany (Próba Przejścia)
Cóż, dziewczyna zrobiła na mnie małe wrażenie, chodź ja zadałabym mu większą ranę ciętą jak to ja.. Denerwowało mnie to jaka była pewna siebie, ale również jakby kogoś mi przypominała... Przewróciłam oczami, kątem oka spojrzałam na godzinę.
-Muszę spadać.. myślę, że jeszcze będziesz miała ze mną doczynienia-powiedziałam tajemniczo. Jakoś czułam, że ona jest podobna do mnie, może nie pod każdym względem, ale tak jak ja ma charakterek.
-Avia jesteś?-szepnęłam, a z mojego kaptura wyleciała mała zaspana istotka. Uśmiechnęłam się pod nosem, po czym pogłaskałam ją po nosie i pozwoliłam wrócić do spania.
Wiedziałam doskonale, że na ceremoii przejścia trzeba być ubranym na "galowo", ale w nosie mam tę zasady. Smok wybierze mnie taką jaką jestem, a nie taką jaką każą mi być. Weszłam przez wielkie wrota do białej marmurowej sali, zastałam tam trzy osoby. Dyrektora, Adris od smoków i... To ten elf, który zaczepił mnie w czasie wędrówki tutaj!
-Cieszę się, że dotarłeś bezpiecznie Eran'ie, mamy już trzech uczniów do nauki.-usłyszałam kawałek ich rozmowy. Elf jest nauczycielem...zajebiście.. Podeszłam bliżej, zorientowali się, że jestem.
-Ty to Ariana, zgadza się?-zapytała blond włosa elfka. Eran od razu spojrzał na mnie gromiąc mnie wzrokiem, odpowiedziałam mu tym samym.
-Tak, to ja-potwierdziłam. Euros podszedł do mnie.
-A jak ty wyglądasz?!-zapytał.
-To nie ważne, Eurosie, ważne, że jest-wtrąciła się elfka. Wytłumaczono mi moje zadanie. No to do dzieła.
Podchodziłam do Smoczych Jaj, szybko coś poczułam, przyciągnęło mnie fioletowe jajo. Ariana.. usłyszałam w swojej głowie. Położyłam dłoń na Smoczym Jaju, dostałam znamię. Wybrało mnie, już nie było odwrotu, jestem tu i teraz.
Adris?
-Muszę spadać.. myślę, że jeszcze będziesz miała ze mną doczynienia-powiedziałam tajemniczo. Jakoś czułam, że ona jest podobna do mnie, może nie pod każdym względem, ale tak jak ja ma charakterek.
-Avia jesteś?-szepnęłam, a z mojego kaptura wyleciała mała zaspana istotka. Uśmiechnęłam się pod nosem, po czym pogłaskałam ją po nosie i pozwoliłam wrócić do spania.
Wiedziałam doskonale, że na ceremoii przejścia trzeba być ubranym na "galowo", ale w nosie mam tę zasady. Smok wybierze mnie taką jaką jestem, a nie taką jaką każą mi być. Weszłam przez wielkie wrota do białej marmurowej sali, zastałam tam trzy osoby. Dyrektora, Adris od smoków i... To ten elf, który zaczepił mnie w czasie wędrówki tutaj!
-Cieszę się, że dotarłeś bezpiecznie Eran'ie, mamy już trzech uczniów do nauki.-usłyszałam kawałek ich rozmowy. Elf jest nauczycielem...zajebiście.. Podeszłam bliżej, zorientowali się, że jestem.
-Ty to Ariana, zgadza się?-zapytała blond włosa elfka. Eran od razu spojrzał na mnie gromiąc mnie wzrokiem, odpowiedziałam mu tym samym.
-Tak, to ja-potwierdziłam. Euros podszedł do mnie.
-A jak ty wyglądasz?!-zapytał.
-To nie ważne, Eurosie, ważne, że jest-wtrąciła się elfka. Wytłumaczono mi moje zadanie. No to do dzieła.
Podchodziłam do Smoczych Jaj, szybko coś poczułam, przyciągnęło mnie fioletowe jajo. Ariana.. usłyszałam w swojej głowie. Położyłam dłoń na Smoczym Jaju, dostałam znamię. Wybrało mnie, już nie było odwrotu, jestem tu i teraz.
Adris?
Od Adris (Próba Przejścia Tsuyoshi'ego)
Kiedy chłopak położył dłoń na Smoczym Jaju, od razu byłam obok. To coś niesamowitego! Już drugi taki przypadek w akademii kiedy smok specjalny wybiera jeźdźca. Pierwszą wybranką takiego smoka była Alora, teraz Tsuyoshi, różnica jest tylko jedna.
-Wybrał cię Smok Demon-rzekłam. Euros aż zamarł z osłupienia.
-To wielki zaszczyt chłopcze, smoki ras: Anioł, Demon i Dusza są bardzo wybredne co do jeźdźca. Na świecie było tylko czterech takich jeźdźców, którzy mieli ten zaszczyt. Teraz ty i Alora..to już sześć.-powiedział starzec. Chłopak z niedowierzaniem patrzył na Jajo, gładząc je.
-Nie wolno ci spuszczać z niego oka. Chroń go, a pewnego dnia będziecie wspaniałymi kompanami. -wytłumaczyłam. -Wykluje się za dwa tygodnie-dodałam. Po ukazaniu się znamienia na jego dłoni chłopak mógł spokojnie odejść. Już trzydzieści osób podjęło się próby przejścia, ale tylko trzem osobą się udało.
Wyszłam z sali, na korytarzu spotkałam Alorę wraz ze szczęśliwym Tsuyoshi'm. Czy powinnam im powiedzieć, że ich smoki nie będą się dogadywać? Smok Anioł i Smok Demon się nie tolerują, ale zdarzył się kiedyś wyjątek...nie będę ich martwić.
Gratulacje Tsuyoshi przeszedł próbę przejścia!
Płeć smoka: Samiec Żywioł: Demon
Wygląd gdy się wykluje:
-Wybrał cię Smok Demon-rzekłam. Euros aż zamarł z osłupienia.
-To wielki zaszczyt chłopcze, smoki ras: Anioł, Demon i Dusza są bardzo wybredne co do jeźdźca. Na świecie było tylko czterech takich jeźdźców, którzy mieli ten zaszczyt. Teraz ty i Alora..to już sześć.-powiedział starzec. Chłopak z niedowierzaniem patrzył na Jajo, gładząc je.
-Nie wolno ci spuszczać z niego oka. Chroń go, a pewnego dnia będziecie wspaniałymi kompanami. -wytłumaczyłam. -Wykluje się za dwa tygodnie-dodałam. Po ukazaniu się znamienia na jego dłoni chłopak mógł spokojnie odejść. Już trzydzieści osób podjęło się próby przejścia, ale tylko trzem osobą się udało.
Wyszłam z sali, na korytarzu spotkałam Alorę wraz ze szczęśliwym Tsuyoshi'm. Czy powinnam im powiedzieć, że ich smoki nie będą się dogadywać? Smok Anioł i Smok Demon się nie tolerują, ale zdarzył się kiedyś wyjątek...nie będę ich martwić.
Gratulacje Tsuyoshi przeszedł próbę przejścia!
Płeć smoka: Samiec Żywioł: Demon
Wygląd gdy się wykluje:
30 marca 2017
1000 Wyświetleń!
Witajcie Moi Mili!!
Dobiło nam właśnie 1000 wyświetleń!
Bardzo się z tego cieszę, nawet nie wiecie jak bardzo.
Dobiło nam właśnie 1000 wyświetleń!
Bardzo się z tego cieszę, nawet nie wiecie jak bardzo.
W zaledwie 12 dni mamy tyle wyświetleń!
Mam nadzieję, że nadal będziemy szli jak burza :)
Pozdrawiam Wolfsitra
Od Sorayi
Ledwo co uniknęłam zderzenia z tamtym chłopakiem, to w zamian za to, zderzyłam się, bo jakżeby inaczej, z jakąś nastolatką. Nie zauważyłam jej, z resztą nie zwróciłabym uwagi na jej impertynenckie zachowanie, gdyby po prostu mnie zignorowała. Przez nią jajo, które dopiero co otrzymałam wypadło mi z rąk i poturlało się gdzieś w dół po chodach. Pięknie. Jeśli wykluje się z niego jakiś niepełnosprawny, niedorozwinięty umysłowo jaszczur, to przysięgam, że tą dziewuchę poćwiartuję moimi katanami, a ja zawsze dotrzymuję obietnic.
Moja płaska pupa zaliczyła niemiłe spotkanie z kamiennymi schodami, a ja już czułam pulsujący ból pochodzący od kości ogonowej. Zignorowałam go totalnie, przecież nie będę tu beczeć z tak błahego powodu jak bolący tyłek! Syknęłam jedynie pod nosem kiedy próbowałam wstać, lecz wtem ujrzałam przed sobą wyciągniętą, drobną dłoń. Uniosłam głowę lekko w górę, by zza kurtyny mojej gęstej grzywki ujrzeć ciemnowłosą, młodszą ode mnie dziewczynę ze znudzoną miną. Wyciągała do mnie tą rękę, jakby robiła mi wielką łaskę. Wystarczyło mi jedno spojrzenie w jej oczy, aby ocenić jaka ona jest. Uśmiechnęłam się w duchu, jednocześnie przybierając swoją standardową maskę olewającej wszystko i wszystkich zołzy.
– Ktoś ty? – spytałam tonem jakby odpowiedź na moje pytanie i tak mało mnie obchodziła.
– Ariana – odpowiedziała oschle. Wyczuwałam w jej postawie wrogość, może nie do końca uzasadnioną, ale rozumiałam ją. Czasami sama tak reagowałam na obcych, zwłaszcza na takich, którzy zaszli mi za skórę. Rezygnując z jej pomocnej dłoni, sama wstałam powoli otrzepując swoje kościste dupsko z kurzu i Bóg wie z czego jeszcze... Minęłam Arianę bez słowa i ruszyłam w kierunku, gdzie spoczywało moje nieszczęsne jajo. Dziewczynie chyba się to nie spodobało, bo odwróciła się w moją stronę zagniewana. Kiedy byłam w połowie drogi, jakiś młody, najwyżej trzydziestoletni mężczyzna, pochwycił moją czarną własność. Załączył się we mnie mój, nie taki znowu mały, agresor, po czym przyspieszyłam kroku. Wyciągnęłam mój sekretny nóż z schowka na udzie moich czarnych spodni i z prędkością światła rzuciłam nim w mężczyznę. Ostrze zadało mu draśnięcie na lewym policzku i z dużą siłą wbiło się w pień pobliskiego drzewa. Facet, przestraszony, upuścił jajo, a te poturlało się w moją stronę. Nie bałam się, że coś mu się stanie. W końcu to Smok Kryształu.
– To nie należy do ciebie – warknęłam na tyle głośno, by delikwent zwrócił na mnie uwagę. Z jego ranki na poliku spłynęła pojedyncza kropla szkarłatnej krwi. Przestraszył się mnie i zawinął nogi za pas. Uciekał tak szybko, że unosiły się za nim tumany brudnego, ulicznego kurzu. Uśmiechnęłam się zadowolona. Nie ma to jak wzbudzić trochę strachu, zwłaszcza w takich, co sami lubią go zadawać. Wzięłam do rąk moje czarne jajko, okręciłam się na pięcie w międzyczasie wyczuwając, że Ariana stanęła tuż za mną. Nadal w dobrym nastroju spojrzałam na nią z góry, co było możliwe dzięki temu, że byłam od niej wyższa. Przeczesałam swoje czarne jak skrzydła kruka, związane w kuca włosy lewą ręką, trzymając w prawej mojego smoczego pisklaka.
– Ja jestem Soraya.
< Ariana? >
Od Tsuyoshi'ego (Próba Przejścia)
Uśmiechnąłem się do Alory.
- Jasne, że możesz.- powiedziałem i uśmiechnąłem się szerzej. „Nie mogę się doczekać” pomyślałem. Wbiegłem do Akademii, za mną Alora.
- Um… Rozmawiałem już z Eurosem, ale nie w Akademii… - powiedziałem i spojrzałem na Alorę.- Wskażesz mi drogę?- spytałem.
Dziewczyna odpowiedziała, że tak. Poszedłem za nią z uśmiechem.
- To tu. Trzymam kciuki.- powiedziała dziewczyna. Podałem jej torbę.
- Pilnuj, proszę. Dodałem proszę, by nie było jak do psa.- zażartowałem.- Nie mam ochoty wchodzić tam z torbą, bo się obrażą, iż mam sztucznego smoka.- dodałem, dla pewności.- To… Już wchodzę… Widzimy się po.. ceremonii, czy jak to tam się nazywa…- rzuciłem z niepewnością i wszedłem do środa. W środku stali już Ta „śmietanka”, jak to mówią, czyli Adris i Euros.
- Ja tu… Jestem… Ja… Tsuyoshi, jak pewnie wiadomo i ja… - chciałem zapaść się pod ziemię. Normalnie pierwszy zagaduje, a takie rozmowy nie były dla mnie trudnością, a teraz.
- Tak, wiemy. Na pewno chcesz teraz?- Spytał Euros.
- T-tak! Jestem gotowy- Wybąkałem i podszedłem parę kroków do opiekunki i dyrektora.
- Dobrze więc… Możemy zacząć…- Powiedziała opiekunka i poszła z Eurosem w stronę drzwi, a ja za nimi. Przełknąłem głośno ślinę i wszedłem do środka.
- Nim rozpoczniemy, wyjaśnię Ci zasady. –Powiedział dyrektor i spojrzał na mnie z lekkim po wątpieniem.
- Nie musi Pan, wiem o co chodzi –Rzuciłem i podszedłem do jednego jajka. Niepewnie położyłem na nim dłoń, patrząc na nie z zdenerwowaniem. „Nie, to nie te”- Pomyślałem i odsunąłem się na krok. Spojrzałem na drugie. Białe z pozłacanymi bokami, dziwnie wyglądało, ale i interesująco, lecz i tak to nie było te. Nie musiałem podchodzić. Po prostu wiedziałem. Zlustrowałem pomieszczenie wzrokiem. Było jedno jajo w cieniu, jakby bało się… innych? Takie były moje skojarzenia. Podszedłem do niego, nawet nic nie myśląc, prócz uważania, na inne jajka. Usłyszałem głos… Moje imię!
Tsuyoshi Kuroko
Przyśpieszyłem kroku i położyłem dłoń na nim. Tak! To było to jajo, czułem to! Jajo było… Dziwne? Nie wiem jak to określić. Adris zauważyła, że to te jajko. Podeszła do mnie z uśmiechem.
<Adris?>
- Jasne, że możesz.- powiedziałem i uśmiechnąłem się szerzej. „Nie mogę się doczekać” pomyślałem. Wbiegłem do Akademii, za mną Alora.
- Um… Rozmawiałem już z Eurosem, ale nie w Akademii… - powiedziałem i spojrzałem na Alorę.- Wskażesz mi drogę?- spytałem.
Dziewczyna odpowiedziała, że tak. Poszedłem za nią z uśmiechem.
- To tu. Trzymam kciuki.- powiedziała dziewczyna. Podałem jej torbę.
- Pilnuj, proszę. Dodałem proszę, by nie było jak do psa.- zażartowałem.- Nie mam ochoty wchodzić tam z torbą, bo się obrażą, iż mam sztucznego smoka.- dodałem, dla pewności.- To… Już wchodzę… Widzimy się po.. ceremonii, czy jak to tam się nazywa…- rzuciłem z niepewnością i wszedłem do środa. W środku stali już Ta „śmietanka”, jak to mówią, czyli Adris i Euros.
- Ja tu… Jestem… Ja… Tsuyoshi, jak pewnie wiadomo i ja… - chciałem zapaść się pod ziemię. Normalnie pierwszy zagaduje, a takie rozmowy nie były dla mnie trudnością, a teraz.
- Tak, wiemy. Na pewno chcesz teraz?- Spytał Euros.
- T-tak! Jestem gotowy- Wybąkałem i podszedłem parę kroków do opiekunki i dyrektora.
- Dobrze więc… Możemy zacząć…- Powiedziała opiekunka i poszła z Eurosem w stronę drzwi, a ja za nimi. Przełknąłem głośno ślinę i wszedłem do środka.
- Nim rozpoczniemy, wyjaśnię Ci zasady. –Powiedział dyrektor i spojrzał na mnie z lekkim po wątpieniem.
- Nie musi Pan, wiem o co chodzi –Rzuciłem i podszedłem do jednego jajka. Niepewnie położyłem na nim dłoń, patrząc na nie z zdenerwowaniem. „Nie, to nie te”- Pomyślałem i odsunąłem się na krok. Spojrzałem na drugie. Białe z pozłacanymi bokami, dziwnie wyglądało, ale i interesująco, lecz i tak to nie było te. Nie musiałem podchodzić. Po prostu wiedziałem. Zlustrowałem pomieszczenie wzrokiem. Było jedno jajo w cieniu, jakby bało się… innych? Takie były moje skojarzenia. Podszedłem do niego, nawet nic nie myśląc, prócz uważania, na inne jajka. Usłyszałem głos… Moje imię!
Tsuyoshi Kuroko
Przyśpieszyłem kroku i położyłem dłoń na nim. Tak! To było to jajo, czułem to! Jajo było… Dziwne? Nie wiem jak to określić. Adris zauważyła, że to te jajko. Podeszła do mnie z uśmiechem.
<Adris?>
29 marca 2017
Od Ariany
Obudziłam się o czwartej dwadzieścia, ledwo co wyszłam ze śpiwora. Ta noc była okropna, było mi strasznie zimno, a po moim ciele przechodziła gęsią skórka. Również teraz nie było mi ciepło, z pośpiechem rozpaliłam wczorajsze ognisko, które ledwo co się jarzyło. Już po dziesięciu minutach gorąc otulał moje ciało, Avia podbiegła i rozłożyła się na brzuchu, popiskiwała z zadowolenia. Związałam w biodrach woje dwanaście sztyletów oraz czarno-szafirowy miecz ojca i ubrałam czarny płaszcz przysłaniając to co miałam w zanadrzu. Zerwałam z drzewa Ognioowocowego jeden owoc i podałam malutkiej. Ta wyrwała mi go z rąk i w pięć sekund zjadła owoc, który był od niej dwa razy większy. Zawsze zastanawiałam się jak taka mała istotka może aż tyle zjeść. Wrzuciłam do ogniska zająca, którego złapałam wczoraj wieczorem. Po chwili usłyszałam szelest, tyle mi wystarczyło by mieć się na baczności, mogło być to jakieś zwierze, a równie dobrze jakiś człowiek. Dźwięk robił się coraz to większy, kiedy usłyszałam kaszlnięcie byłam pewna.
-Avia do kieszeni.-powiedziałam poważnie i dobyłam miecza. Już zaraz zza krzaków wparował czarnowłosy mężczyzna, a raczej elf, z początku nie wiedział o moim istnieniu lecz gdy tylko się odwrócił dobył białej elfiej klingi.
-Co tu robisz? Jesteś stąd?-zapytał. Wzdychnęłam, i opuściłam miecz, elf również to uczynił, był honorowy nie mógł mnie tak po prostu zabić, kiedy ja nie chciałam się bronić.
-Może jestem stąd, a może i nie..Co cię to interesuje?-rzekłam oschle i zaczęłam gasić ognisko.
-To Storm Cystal, z tego co wiem jest ich bardzo mało i nie wielbią zbyt ludzi-mówił. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam w jego dłoniach Avię, byłam w gotowości nawet zabić gdyby ją chodź skrzywdzić.
-Skąd te nerwy? Nie powinnaś tak reagować, my nigdy nie krzywdzimy zwierząt, jesteśmy wegetarianami.-odrzekł i po chwili wypuścił malutką.
-Muszę spadać, żegnaj!-powiedziałam rozgniewana. Jak ja nie lubię tych matołów!
-----
Biegłam po schodach do góry, już za dwie godziny odbędzie się Próba Przejścia. Avia kręciła się, przeskakiwała z jednego ramienia na drugie i tak w kółko, w końcu jakby przestraszona schowała się w kapturze. Padłam na ziemię, a razem ze mną czarnowłosa dziewczyna, jak mogłam jej nie zauważyć? Zawsze byłam czujna! No nic.. Wstałam i popatrzyłam na dziewczynę, postanowiłam jej pomóc.
-Sorry..-rzekłam leniwie. Nie miałam ochoty na znajomości, znowu miałam opowiadać o sobie..guzik! Nic nikomu nie powiem, może i by mnie jeszcze zatrzymali za zabójstwo? Gdyby mnie w ogóle złapali, co graniczy z cudem, szkolenie z tatą...było bardzo przydatne. Z zamyślenia wyrwał mnie głos dziewczyny.
-Ktoś ty?-zapytała. Westchnęłam.
-Ariana-odparłam oschle.
<Soraya? >
-Avia do kieszeni.-powiedziałam poważnie i dobyłam miecza. Już zaraz zza krzaków wparował czarnowłosy mężczyzna, a raczej elf, z początku nie wiedział o moim istnieniu lecz gdy tylko się odwrócił dobył białej elfiej klingi.
-Co tu robisz? Jesteś stąd?-zapytał. Wzdychnęłam, i opuściłam miecz, elf również to uczynił, był honorowy nie mógł mnie tak po prostu zabić, kiedy ja nie chciałam się bronić.
-Może jestem stąd, a może i nie..Co cię to interesuje?-rzekłam oschle i zaczęłam gasić ognisko.
-To Storm Cystal, z tego co wiem jest ich bardzo mało i nie wielbią zbyt ludzi-mówił. Szybko się odwróciłam i zobaczyłam w jego dłoniach Avię, byłam w gotowości nawet zabić gdyby ją chodź skrzywdzić.
-Skąd te nerwy? Nie powinnaś tak reagować, my nigdy nie krzywdzimy zwierząt, jesteśmy wegetarianami.-odrzekł i po chwili wypuścił malutką.
-Muszę spadać, żegnaj!-powiedziałam rozgniewana. Jak ja nie lubię tych matołów!
-----
Biegłam po schodach do góry, już za dwie godziny odbędzie się Próba Przejścia. Avia kręciła się, przeskakiwała z jednego ramienia na drugie i tak w kółko, w końcu jakby przestraszona schowała się w kapturze. Padłam na ziemię, a razem ze mną czarnowłosa dziewczyna, jak mogłam jej nie zauważyć? Zawsze byłam czujna! No nic.. Wstałam i popatrzyłam na dziewczynę, postanowiłam jej pomóc.
-Sorry..-rzekłam leniwie. Nie miałam ochoty na znajomości, znowu miałam opowiadać o sobie..guzik! Nic nikomu nie powiem, może i by mnie jeszcze zatrzymali za zabójstwo? Gdyby mnie w ogóle złapali, co graniczy z cudem, szkolenie z tatą...było bardzo przydatne. Z zamyślenia wyrwał mnie głos dziewczyny.
-Ktoś ty?-zapytała. Westchnęłam.
-Ariana-odparłam oschle.
<Soraya? >
Od Sorayi
Wybrał mnie. Ten głupi szczur mnie wybrał. Nie. To nie może być prawda! Przecież.., przecież ja nienawidzę smoków! Gardzę nimi, a ten mały niedorozwój mnie wybrał?! To jego głos usłyszałam w głowie. Jego szept zmusił mnie, bym dotknęła to przeklęte jajo. Dlaczego? Dlaczego, pytam się.?! Adris podeszła do mnie, kątem oka widziałam jak razem z Eurosem się uśmiechają. Nie wiem z czego tak się cieszą...
– Wybrała cię Smoczyca Kryształu. – Kryształu? No tak, ojciec wspominał mi kiedyś, że w jego linii wszyscy jeźdźcy otrzymują smoki tego gatunku.
– Rozpoczynasz naukę w naszej Akademii, Sorayo! – Entuzjazm dyrektora aż mnie powalił, oczywiście w tym negatywnym sensie. Na Bogów, nadal nie mogę w to wszystko uwierzyć...
– Smoczyca wykluje się za dwa tygodnie, do tego czasu musisz mieć ją na oku, nie wolno ci jej powierzyć nikomu, nawet zaufanej osobie. Chroń ją, a kiedy się wykluje będziecie się chronić wzajemnie – powiedziała Smocza Opiekunka. Powoli uniosłam głowę i zmierzyłam ją chłodnym spojrzeniem. Zarówno ona jak i dyrektor oczekiwali bym zabrała głos. Postanowiłam spełnić ich prośbę.
– Czy jest możliwość oddania tego... – popatrzyłam na czarne jajo w moich rękach – tego i zrezygnowanie? – Powiedziałam to niemal śmiertelnie poważnym tonem, czym wprawiłam stojącą przede mną dwójkę w osłupienie.
– Jak to oddania? Teraz już nie możesz się wycofać! Smok cię wybrał! Oddając go teraz skażesz to stworzenie na śmierć..! – Adris niemal spiorunowała mnie wzrokiem, ale ja się nie ugięłam. Nie tak łatwo jest mnie złamać.
– Sorayo – do moich uszu dobiegł surowy głos dyrektora. – Nie masz już możliwości odwrotu. Smok podjął decyzję. Wybrał ciebie i nikogo innego już nie wybierze. Zaakceptuj to. To ogromny zaszczyt być wybranym.
– Rozumiem. – Tylko tyle byłam w stanie z siebie wydusić. Spojrzałam śmiało w oczy starca, w których dostrzegłam zaintrygowanie oraz przestrogę. – W takim razie niech będzie. Zatrzymam to jajo i także zacznę uczęszczać do akademii. Jeśli to wszystko, to chciałabym już się oddalić. Jestem po długiej podróży, a nawet się jeszcze nie zakwaterowałam.
– Naturalnie, dziecko. Jeśli będziesz mieć jakieś trudności ze znalezieniem lokum, zgłoś się do mnie. Coś zaradzimy. – Jego niby serdeczny ton nie zmącił mojej czujności. Wyczytałam z jego oczu, że nie ufa mi do końca. Nie jest mnie pewny. – Jeśli mogę spytać – rzekł, kiedy ja już odwróciłam się na pięcie by wyjść i opuścić to cudaczne miejsce. – Jak się nazywasz?
Wiedziałam. Wiedziałam, że to pytanie padnie prędzej czy później. Nie mam najmniejszego zamiaru zdradzać im mojego nazwiska. Przynajmniej jeszcze nie teraz. Odwróciłam się powoli tak, by część mojego profilu była widoczna dla Smoczej Opiekunki i dyrektora.
– Wystarczy, że znacie moje imię. Reszta jest nieistotna. – Rzekłszy to, udałam się do wyjścia. Kiedy szłam dość szybko przez korytarze, w rękach cały czas miałam to głupie jajo. Postanowiłam, że przemyślę całą tą sytuację, jak już znajdę sobie jakiś kont. To było w tym momencie najlepsze rozwiązanie.
Kiedy schodziłam już ze schodów prowadzących do wejścia głównego smoczej akademii, natknęłam się na dwójkę biegnących, chłopaka i dziewczynę. Chyba rozmawiali między sobą, więc mnie nie zauważyli. Ciemnowłosy prawie na mnie wpadł, lecz dzięki mojej zręczności udało mi się wykonać efektowny unik, ocalając tym samym moje jajo... Zaraz, czy ja pomyślałam moje?! Nie zwracając większej uwagi na tamtą dwójkę ruszyłam dalej przed siebie, zostawiając tamtych w tyle.
< Ktoś? >
27 marca 2017
Od Adris (Próba Przejścia Sorayi)
Dziewczyna wróciła i dotknęła Smoczego Jaja, było wiadome, że dała jej znak. Podeszłam do Sorayi i spojrzałam na nią swoimi fiołkowymi oczyma.
-Wybrała cię Smoczyca Kryształu-rzekłam spokojnie. Soraya ciągle wpatrywała się w jajo jakby nie dowierzała.
-Rozpoczynasz naukę w naszej akademii Sorayo!-odezwał się wesoły dyrektor.
-Smoczyca wykluje się za jakieś dwa tygodnie, do tego czasu musisz mieć ją zawsze na oku, nie wolno ci jej powierzać nikomu, nawet zaufanej osobie. Chroń ją, a kiedy się wykluje będziecie się choronić wzajemnie.-powiedziałam.
<Soraya?>
Gratulacje Soraya przeszła próbę przejścia!
Płeć smoka: Samica Żywioł: Kryształ
Wygląd gdy się wykluje:
-Wybrała cię Smoczyca Kryształu-rzekłam spokojnie. Soraya ciągle wpatrywała się w jajo jakby nie dowierzała.
-Rozpoczynasz naukę w naszej akademii Sorayo!-odezwał się wesoły dyrektor.
-Smoczyca wykluje się za jakieś dwa tygodnie, do tego czasu musisz mieć ją zawsze na oku, nie wolno ci jej powierzać nikomu, nawet zaufanej osobie. Chroń ją, a kiedy się wykluje będziecie się choronić wzajemnie.-powiedziałam.
<Soraya?>
Gratulacje Soraya przeszła próbę przejścia!
Płeć smoka: Samica Żywioł: Kryształ
Wygląd gdy się wykluje:
Od Alory CD Tsuyoshi
Chłopak od razu pobiegł do akademii, machając mi. Stałam przez chwilę, ale coś kazało mi biec za nim, to pierwszy uczeń jakiego poznałam, szkoda by było nie poznać go trochę bardziej. Na pewno mu się przyda ktoś, kto będzie trzymał za niego kciuki podczas próby przejścia. Bez problemu dogoniłam Tsuyoshi'ego, ten z początku wyglądał na zdziwionego, ale przyjaźnie się uśmiechnął.
-Idziesz ze mną?-zapytał w biegu.
-Jeśli oczywiście mogę-powiedziałam lekko się uśmiechając.
<Tsuyoshi? Biegnę, biegnę :) >
-Idziesz ze mną?-zapytał w biegu.
-Jeśli oczywiście mogę-powiedziałam lekko się uśmiechając.
<Tsuyoshi? Biegnę, biegnę :) >
26 marca 2017
Od Tsuyoshi’ego CD Alora
Zadowolony, poszedłem dalej. Oczywiście, że ja i moja wścibskość wdała się we znaki. Zacząłem zadawać pytania, a dziewczyna, nie poruszona ani nie zdenerwowana, odpowiadała na nie. Po odpowiedzi dziewczyny na ostatnie pytanie, ugryzłem się w język, dosłownie.
- P-przepraszam, n-nie chciałem…- Powiedziałem z zakłopotaniem, drapiąc się za głową.
- Nie szkodzi- Odparła.
Dalej poszliśmy w ciszy.
- Jak uważasz, jakiego będę miał smoka?- Spytałem, bo nie chciałem iść dalej w ciszy.
- Smok sam wybiera, nie można tego wiedzieć- Odpowiedziała, bez chwili zamyślenia.
- A… Jak myślisz, jak smoki wybierają?- Spytałem nagle.
- Nie wiem… Może z charakteru… Albo po prostu wiedzą. Tak samo jak… Jak… -Tu Alora się zamyśliła. – Jak z pierwszą miłością!?- Spytałem i zrobiłem face palm’a.
- Nie wiem… Chyba tak… -Powiedziała i zamilkła. Jak ja.
- Oto akademia… -Powiedziała, gdy byliśmy na miejscu. Uśmiechnąłem się od ucha do ucha i pobiegłem w jej stronę, machając Alorze na pożegnanie. W końcu będę miał smoka! Prawdziwego!
<Alora? Biegniesz czy odchodzisz w swoją stronę?>
- P-przepraszam, n-nie chciałem…- Powiedziałem z zakłopotaniem, drapiąc się za głową.
- Nie szkodzi- Odparła.
Dalej poszliśmy w ciszy.
- Jak uważasz, jakiego będę miał smoka?- Spytałem, bo nie chciałem iść dalej w ciszy.
- Smok sam wybiera, nie można tego wiedzieć- Odpowiedziała, bez chwili zamyślenia.
- A… Jak myślisz, jak smoki wybierają?- Spytałem nagle.
- Nie wiem… Może z charakteru… Albo po prostu wiedzą. Tak samo jak… Jak… -Tu Alora się zamyśliła. – Jak z pierwszą miłością!?- Spytałem i zrobiłem face palm’a.
- Nie wiem… Chyba tak… -Powiedziała i zamilkła. Jak ja.
- Oto akademia… -Powiedziała, gdy byliśmy na miejscu. Uśmiechnąłem się od ucha do ucha i pobiegłem w jej stronę, machając Alorze na pożegnanie. W końcu będę miał smoka! Prawdziwego!
<Alora? Biegniesz czy odchodzisz w swoją stronę?>
24 marca 2017
Od Sorayi (Próba Przejścia)
Ostatnia gwiazda właśnie
zniknęła z nieba obwieszczając kategoryczny koniec nocy. Słońce
powoli wychylało się zza horyzontu, gdzie majaczył mi doskonale
znany, aż do bólu widok. Zamek można było dostrzec już z oddali.
Jego ogrom, przepych... To wszystko tak bardzo wryło mi się w
pamięć, że nie ma sposobu bym o tym zapomniała. Za dużo
wspomnień, za dużo przeżyć. Za dużo bólu.
Aż nie wierzę, że dałam się
im na to namówić. Tak długo truli mi dupę, że musiałam w końcu
ulec. Znam ich, jak nic siłą by mnie tam zaciągnęli i, również
pod groźbą zastosowania przemowy, wymusiliby na mnie ten cały
teatr z próbą, więc ustąpiłam. Z resztą.., tego chcieliby
rodzice, gdyby żyli. To jest drugi najważniejszy powód, dla
którego to robię. Dla którego zdecydowałam się zostać Jeźdźcem,
ale najważniejszym powodem jest to, że chciałby tego mój
najmłodszy brat. Mój mały braciszek. Na samą myśl o nim serce
zaczyna mi bić jak oszalałe, a dłonie drżą bez opamiętania.
Czuję, jak po mojej skórze zaczyna przebiegać znajomy, elektryczny
impuls. Soraya, opanuj się! Tak, właśnie. Muszę się wziąć w
garść. Dokładnie, zero emocji czy uczuć. Stalowa powaga. Nie mogę
dać po sobie poznać, że coś jest ze mną nie tak.
Poza tym wszystkim jest jeszcze
coś. Coś o czym nie powiedziałam nawet swoim braciom. Zgodziłam
się na przystąpienie do Akademii nie tylko dla nieżyjących
członków mojej rodziny, nie... Jest coś o wiele istotniejszego.
Dostałam cynk od mojego zaufanego informatora, że zabójcy Katsuyi i
mojej matki są w Dragoso. Ta informacja sprawiła, że zgodziłam
się na rewelacje Tobirayi, Matayasa i Oktaya. Kretyni, pewnie
urządzili sobie niezłą balangę jak opuściłam naszą kwaterę na
południu. Kompletni debile.., ale ich kocham. Nade wszystko. Są
moją najbliższą i jedyną rodziną. Wiem, że potrafią o siebie
zadbać, są silni i wyszkoleni, ale jeśli.. Jeśli coś im się
stanie, nie wybaczę sobie tego. Że ich zostawiłam.
Rozmyślając nad swoim
nieszczęsnym losem nawet nie zauważyłam, jak dotarłam do celu.
Zatrzymałam się gwałtownie. Wiatr rozwiał moje kruczoczarne włosy
związane w wysokiego kuca bordową wstążką. Jedyną pamiątką
jaką mam po mojej mamie. Poprawiłam swój bagaż na plecach, był
dość spory, w końcu zebrało się tego trochę przez te siedem
lat. Siedem długich, ciężkich lat. Tyle mnie nie było. Zwiedziłam
dwa kontynenty, zahaczając o każdą zapyziałą dziurę na mapie,
lecz Smocze Wyspy omijałam szerokim łukiem. Nie chciałam tu wracać,
nie czułam się gotowa, lecz teraz nie mam wyboru, a misję.
Zadanie, które wypełnię w stu procentach, inaczej nie nazywam się
Soraya Dreyar. Wzięłam głęboki wdech, uspokajając tym samym
swoje pobudzone emocje i nerwy. Ostatnie, czego teraz potrzebuję, to
rozpętanie burzy swoimi wahaniami nastroju. Podmuchy letniego wiatru
rozwiały ponownie moje włosy, zatrzepotały moją rozpiętą,
ciemnobrązową kurtką ze skóry smoka. Zrobiłam pierwszy krok
przekraczając tym samym bramę do królestwa smoczych jeżdźców. Do miejsca,
gdzie wszystko miało swój początek. Do miejsca, gdzie zabito mi
matkę, najmłodszego brata, a ojca stracono za bezpodstawne
oskarżenie o zdradę.
Wróciłam do domu.
Idąc ulicami starałam się
nie zwracać uwagi na gapiących się na mnie ludzi. Mało mnie
obchodzili ci, którzy myśleli że coś znaczą w tym mieście. Choć
tego nie okazywałam, doskonale zauważałam, jak niektórzy pokazują
na mnie palcem, bądź szepczą za moimi plecami. Ta, mój wygląd
nie należy do najnormalniejszych. Ciemne, długie włosy i oczy, tak
czarne, że nie sposób odróżnić źrenic od tęczówek w
połączeniu z niemal białą karnacją robią furorę. Choć nie
jestem miss piękności, to do brzydkich zdecydowanie się nie
zaliczam. Co to, to nie. Dodatkowo mam na ramieniu przepasane czarną
wstążką dwa miecze, które z pewnością wzbudzały w niektórych
strach. Co poradzić, takie czasy... Mijałam kolejne uliczki, które
z tego co pamiętam prowadziły do parku. Jest wcześnie, więc nikogo
jeszcze w nim nie będzie. Będę mogła odpocząć, w końcu przez
całą noc byłam na nogach.
Zlokalizowałam ławkę, na
uboczu, w cieniu wielkiego dębu. Idealnie. Nie czekając na
zaproszenie, rozwaliłam się na niej niemal płosząc wszystkie
ptaki na gałęziach pobliskich drzew. Jeszcze dobrze nie ułożyłam
się na drewnianym oparciu, a zebrało mi się na okropne ziewanie.
No nic, po południu mam stawić się w Akademii na tą cała, pożal
się Boże uroczystość. Szczerze mówiąc, to wolałabym, by żaden
ze smoków mnie nie wybrał. Mogłabym wrócić do domu, do braci.
Ale z drugiej strony, potrzebny jest nam ktoś, kto informował by
resztę o działaniach Ciernia. Znając moje szczęście, padło
oczywiście na mnie.
Wybiło południe, a ja już
zmierzałam ku Akademii. Znałam do niej drogę. W dzieciństwie
rodzice prowadzili nieopodal swoje interesy, a ojciec dodatkowo
akurat tamtędy przechodził by dostać się do pałacu. Tata... Na
mojej twarzy rozkwitł się nikły uśmiech, ale zniknął jeszcze
szybciej niż się pojawił. Zemszczę się za wszystko. Za Katsuyę,
za mamę za ciebie... Znajdę ich, każdego po kolei i wyrżnę w
pień. Nie będę mieć litości dla nikogo. Tak jak oni nie mieli
jej dla Katsuyi.
Dokładnie o godzinie
trzynastej znalazłam się przed wrotami Akademii. Bez większego
zastanowienia weszłam do środka. Na twarz przywdziałam swoją
maskę obojętności i na wszelki wypadek wyostrzyłam wzrok oraz
słuch. Nie rozglądałam się po wnętrzu, bo wydało mi się to
absolutnie zbędne. Na mojej drodze napotkałam kolejną parę drzwi,
natomiast nim zdążyłam do nich dojść uchyliły się, a zza nich
wyłoniły się dwie osoby. Stary mężczyzna i także kobieta.
Poznałam ich bez trudu. Z tego, co mi doniesiono, to niejacy Adris i
Euros. Zgromadziłam trochę informacji na ich temat. Wiem, że żadne
z nich nie wierzy w zdradę mojego ojca, co niezmiernie mnie
ucieszyło, lecz nie mam zamiaru się z nimi spoufalać. Nawet nie
wiadomo czy tu zostanę..!
– Witaj. Jestem Adris, Smocza
Opiekunka, a to jest Euros, dyrektor Akademii. Będziemy ci
towarzyszyć podczas próby przejścia. – Jako pierwsza odezwała
się ta od smoków. Wyglądała na miłą, choć coś w jej postawie
mówiło mi, że lepiej bym trzymała się na baczności. Blondynka
nie przestawała świdrować mnie wzrokiem, podobnie jak ten cały
Euros. Ten jedynie skinął mi głową na powitanie. Ja
odpowiedziałam tym samym. – Zanim wpuścimy cię do sali wyjaśnimy
ci zasady...
– Wiem na czym to polega. –
Przerwałam jej wpół zdania, przez co odrobinę się zaczerwieniła.
Chyba nie lubi, jak ktoś to robi.., cóż mówi się trudno. I
wtedy, uderzyło we mnie to dziwne uczucie. Aż cofnęłam się o
krok. Myślałam, że zaraz pęknie mi głowa! Jakby ktoś chciał
się do niej dostać za pomocą tępej łyżki. W myślach
usłyszałam stłumiony dźwięk, jakby szept, ale nie zrozumiałam
ani jednego słowa, o ile to w ogóle były słowa. Dwójka przede
mną popatrzyła na mnie ze zdezorientowaniem. Automatycznie przez
moje żyły przeszła fala prądu, a palące się naokoło żarówki
zaczęły wybuchać jedna przez drugą. Nie nie nie! Co się dzieje?!
Lecz ten dziwny ucisk w głowie ustał i na nowo mogłam zapanować
nad energią wokół i wewnątrz mnie. To było dziwne.
– No ok... – odezwała się
Adris rozglądając bacznie dookoła – Jeśli nie masz żadnych
pytań to możemy zaczynać.
– Jesteś pewna, że nic ci
nie jest? Jesteś potwornie blada.. – Po raz pierwszy głos zabrał
słynny Euros, ale jego słowa tylko bardziej zdenerwowały niż mnie uspokoiły..
– Czuję się świetnie, czy
możemy już odbębnić tę całą szopkę?! – Niemal krzyknęłam,
a za oknem rozległ pojedynczy grom. Adris spojrzała w stronę okna
zaskoczona.
– Dziwne, nie zapowiadali na
ten tydzień żadnych burz...
– Dobrze, możesz wejść. Jeśli
nie masz pytań, zaczynamy – Euros otaksował mnie spojrzeniem, na
które nawet nie zareagowałam. Otworzył przede mną drzwi i jak
tylko weszłam do środka znowu poczułam to dziwne coś, już nie
tak silne jak za pierwszym razem, ale nie należało to do
najprzyjemniejszych doświadczeń. Weszłam do marmurowej sali, gdzie
wszędzie walały się smocze jaja o przeróżnych fakturach,
kolorach czy wielkościach. Chciałam iść na przód, jednak nie
mogłam. Właśnie zdałam sobie z czegoś sprawę, z czegoś bardzo
istotnego. Jeśli któryś z tych szczurów jednak mnie wybierze, nie
będę mogła wrócić do braci przez najbliższe kilka lat. Będę
tu od nich odizolowana. Nie będę mogła ich bronić, troszczyć się
o nich, łagodzić ich spory... Nie zemszczę się za zniszczenie
mojej rodziny. Nie chcę tego. Nie. Ja.., ja nie mogę.
– Bycie jeźdźcem nie jest
tego warte... – wyszeptałam pod nosem i czym prędzej obróciłam
się na pięcie, wprawiając w stan kompletnego szoku dwójkę
obserwatorów. Szybkim krokiem ruszyłam ku wyjściu, już miałam na
końcu języka to jedno słowo. Rezygnuję. Ale coś, a raczej
ktoś uniemożliwił mi wypowiedzenie tego.
Soraya!
Szept w mojej głowie stał się
wyraźny, czysty, niemal dźwięczny. Chciałam go zignorować, ale
nie mogłam, nie potrafiłam. Soraya... Spojrzałam za siebie,
w miejsce, gdzie w cieniu, stało samotnie jedno, średnie, niemal
czarne jajo. Nie wiem ile tak stałam, sekundę, minutę czy godzinę.
Nie mam pojęcia. Poczułam, że muszę do niego podejść, dotknąć
go. Mój mózg nie zdążył wydać takiego polecenia nogom, a one
poniosły mnie, prosto do tego jaja. Nim pomyślałam, czy chociażby
zastanowiłam, moja prawa dłoń znalazła się na czarnym jak moje
włosy, smoczym jaju. To było zdecydowanie najdziwniejsze przeżycie,
jakie dane mi było doświadczyć...
< Adris? >
23 marca 2017
Soraya
Owalna, smukła twarz. Pełne usta w odcieniu jasno - malinowym. Długie i lśniące czarne włosy, które zawsze nosi uczesane w wysoki kucyk z gęstą grzywką opadającą na czoło, po części przysłaniając zniewalające, wręcz hipnotyzujące czarne oczy. Tak czarne, że nie można odróżnić tęczówek od źrenic. Lekko zadarty nos oraz wyzywające spojrzenie nadają jej trochę drapieżności, podobnej do smoków. Jej jasna, niemal alabastrowa karnacja kontrastuje z czernią jej oczu i włosów dając niesamowity efekt. Chojnie obdarzona przez naturę, choć lubi ponarzekać na swój, jak to określa 'płaski tyłek'. Jej ciało jest wysportowane i utrzymane w dobrej formie. Wąska talia i długie nogi to jej zdecydowane atuty. Na skórze na żebrach po lewej stronie, gdzie znajduje się serce, ma bliznę wyciętą nożem - imię swojego najmłodszego brata.
Imię: Soraya Dreyar
Przezwisko: Stormy (Tak nazywali ją rodzice i bracia )
Wiek: 23 lata
Płeć: Kobieta
Stanowisko: Młody Jeździec
Specjalizacje: planowanie strategii
znakomita ocena sytuacji
mistrzowskie posługiwanie się wszelką bronią białą, głównie mieczem
jest doskonałą gimnastyczką
strzelanie do celu, praktycznie z każdej odległości
torturowanie wrogów
maskowanie własnych emocji
gra na skrzypcach - kolejny talent odziedziczony po ojcu
jej 'szósty zmysł' - talent, którym nie chwali się na prawo i lewo
posiada wyróżniający ją głos, ale nie śpiewa prawie wcale
(reszta jest tajemnicą, jak cała Soraya ;) )
Rodzice: Soraya była jedynym dzieckiem płci żeńskiej Sarona oraz Tayuyi Dreyar. Jako dziecko od małego była uczona przez ojca, jak obchodzić się ze smokami, zaś matka nauczała ją jak przewidzieć to, co może się wydarzyć, również kalkulacji i nauk ścisłych. Miała z nimi świetny kontakt. Byli szanowaną, dość zamożną ze względu na pozycję ojca Sorayi, rodziną. Ojciec pokładaj w niej ogromne nadzieje, podobnie jak matka, choć nie wróżyła jej przyszłości w jej własnym fachu, choć wysokie umiejętności Sorayi temu zaprzeczały. Mimo, iż kochała matkę, to z ojcem miała więcej wspólnego. Dowodem tego był specjalny dar, który ona i jej najmłodszy brat po nim odziedziczyli.
Rodzeństwo: Soraya miała czterech braci, trzech starych i jednego młodszego. Jako dzieci byli niemal nierozłączni. Razem się bawili, uczyli, pomagali wzajemnie, a także walczyli. Jako jedyna dziewczyna pośród rodzeństwa, to zawsze ona godziła wszelkie spory. Kocha braci nade wszystko. Są dla niej najważniejsi, zwłaszcza najmłodszy - Katsuya, który został skatowany i zamordowany, podobnie jak ich matka.
Partner: Simon Black
Potomkowie: brak
Potomkowie: brak
Smok: Nigrum Cristali (w skrócie Nicris)
Pupil: Może jakiś się kiedyś znajdzie...
Charakter: Jest niezwykle tajemnicza. Dzięki swojemu mrocznemu wyglądowi i pozornemu spokojowi na twarzy, sprawia wrażenie osoby oziębłej, pewnej siebie, zdystansowanej oraz niedostępnej. Jej wygląd przyciąga uwagę, nie tylko ze względu na urodę, lecz również na elektryzującą aurę, która ją otacza. Po wydarzeniach, w których zginęli jej najbliżsi, stała się zimna, niewzruszona i jeszcze bardziej agresywna oraz okrutna. Jednym słowem bezlitosna. Ale ma także drugą stronę. Bardziej ludzką, wrażliwą. Choć tego nie pokazuje, jest empatką. Potrafi wczuć się w emocje innych, pocieszyć ich. Bywa arogancka i wyniosła. Nienawidzi kłamstw, fałszu, niesprawiedliwości i nowego panującego. Jest wytrwała, cierpliwa, skrupulatna, planuje każdy krok wyprzedzając przy tym innych o dziesięć kolejnych. Jest geniuszem strategii. Lubi się rządzić, wrogów uznaje za nic niewarte śmieci, a tych których kocha, chroni za cenę życia. Bardzo trudno jest jej komuś zaufać. Jest typem samotnika, ale dobrą imprezą nie pogardzi. Bywa także wybuchowa, gwałtowna. Kiedy się wścieka, dzieją się dziwne rzeczy, które ciężko wytłumaczyć. Będąc w stanie szału, jest zdolna do zabicia wszystkiego, co stanie jej na drodze. Niczym burza, niszczy wszystko, by pokazać swoją siłę i niekwestionowaną dominację.
Historia: Urodziła się jako czwarte dziecko państwa Dreyar. Jej imię to połączenie imion jej rodziców, Sarona i Tayuyi. Była kochanym dzieckiem i miała wspaniałe dzieciństwo. Cała jej rodzina, od wielu pokoleń, służyła królowi i tylko jemu. Jej ojciec był prawą ręką władcy, ale gdy ten zginął z rąk Ciernia, został oskarżony o zdradę i skazany na śmierć. Wraz z nim zginął jego smok, z którym Soraya miała świetny kontakt. Podobnie jak ze smokiem swojej mamy. W wieku czterech lat zaczęła trening ze starszymi braćmi. Już jako mały brzdąc wykazała ogromny potencjał w planowaniu strategii oraz w naukach ścisłych. Choć była jedną z młodszych dzieci Sarona, to właśnie ona odziedziczyła po nim "dar". Coś, co pozwala jej nie odczuwać wyładowań elektrycznych lub odwrotnie. Jako sześciolatka potrafiła dosiadać smoki swoich rodziców, co było wielkim zdziwieniem, ponieważ smok pana Dreyara nie znosił innych ludzi. Nigdy nie myślała o dostaniu się do Akademii, zawsze marzyła o staniu u boku ojca i swoich braci, i chronić króla. Miała szesnaście lat, kiedy zamordowano jej brata Katsuyę za coś, co ponoć było wielkim przewinieniem. Urodził się z dwoma darami, przez co został uznany za zbyt niebezpiecznego i potencjalnego wroga. To zmieniło Sorayę. Śmierć brata no i matki odcisnęła na niej ogromne piętno. Aż do teraz nie może się z tym pogodzić. Po cichu od siedmiu lat szuka morderców swoich bliskich, by się zemścić. Postanowiła się odciąć od otaczającego ją świata. Znienawidziła smoki i wszystko, co z nimi związane. Razem z braćmi chciała stworzyć podziemny ruch oporu, by obalić Cierń. Po tragicznych wydarzeniach zaczęła jeszcze więcej trenować, podróżować i zbierać wszelkie informacje. Przez te siedem lat zmieniła się nie do poznania. Niedawno wróciła do królestwa, za sprawą starszych braci, którzy ją do tego poniekąd zmusili. Jako córka rzekomego zdrajcy ( jej ojciec nigdy nim nie był, został wrobiony i niesłusznie oskarżony ) nie podaje swojego prawdziwego nazwiska. Woli unikać zbędnych konfliktów. Po wielu kłótniach z braćmi, postanowiła wstąpić do Akademii i spełnić marzenie jej najmłodszego, nieżyjącego brata, odnaleźć Jeźdźca i obalić Ciernia.
Właściciel: kikiko222moongmail.com lub po prostu Moonlight :D
Pochwały/Upomnienia: (0/0)
Punkty: 40
Monety: 570
Inne Zdjęcia:


Monety: 570
Inne Zdjęcia:


SMOK

Imię: Nigrum Cristali
Wiek: Dorosła smoczyca
Płeć: Samica
Żywioł: Kryształ
Moce: Nicris ma tak na serio jedną moc - tworzenie magicznych kryształów. Poprzez więź z jeźdźcem może im nadać jaką tylko chce właściwość.
- Są one odporne na jakąkolwiek magię.
- Twardsze oraz wytrzymalsze, niż cokolwiek na świecie.
Charakter: "Szczur" jak na razie jest bardzo spokojny, lecz lubi pokazać pazurki. Nie lubi jak się ją obraża, zwłaszcza kiedy Soraya nazywa ją szczurem. Domaga się jej uwagi, gdyż dziewczyna nie zajmuje się nią, jak powinna, z troską oraz czułością. Jest wyniosła i dumna jak na swój młody wiek. Lubi dużo jeść. Jak to Kryształowiec, musi być w centrum uwagi, no i być tą pierwszą. Toleruje tylko i wyłącznie Sorayę, nie znosi jak inni ją dotykają.
Właściciel: Soraya
WYTRZYMAŁOŚĆ:30 /SIŁA:30 /SZYBKOŚĆ:20 /ZWINNOŚĆ:25 /PANCERZ:45
21 marca 2017
Od Alory C.D Tsuyoshi
Nie mogłam uwierzyć, ledwo co go poznałam a on już takie numery. Nie mam czasu na takie gierki z resztą.. Nie potrzebuję tego. Spojrzałam na bruneta, szczerzył się jak do sera.
-chodźmy już lepiej.-odparłam. Coś jednak czułam że bedzie ciekawie kiedy pojawi się on w akademii.
-miałam już doczynienie z prawdziwymi smokami, praktycznie się przy nich wychowałam. Stąd wiem, że są lepsze niż sztuczne-powiedziałam na końcu się uśmiechając.-ale, masz talent-oddałam. Chłopak wyglądał na ucieszonego z komplementu.
-tak właściwie to miałaś już smoka?-zapytał. Zaczął temat, ktorego wolałam nie poruszać. Ale co zrobić, oczywiście nie powiem mu wszystkiego.
-można tak powiedzieć..jednak nie wybrała mnie, została do mnie przydzielona. Uczestniczyłam w wielu misjach. Nie chce dokładnie mówić w jakich, ale na pewno nie było to łatwe mając smoka który nie jest do ciebie od początku przywiązany.-skończyłam, dotarliśmy już do miasteczka.
-a teraz gdzie jest ten smok ?-zapytał.
-na jednej z misji nie udało nam się..oddała za mnie życie.-odpowiedziałam ze smutkiem. Powrót do przeszłości był niezbyt dla mnie przyjemny. Lecz szybko się uśmiechnęłam.
-chodźmy już lepiej.-odparłam. Coś jednak czułam że bedzie ciekawie kiedy pojawi się on w akademii.
-miałam już doczynienie z prawdziwymi smokami, praktycznie się przy nich wychowałam. Stąd wiem, że są lepsze niż sztuczne-powiedziałam na końcu się uśmiechając.-ale, masz talent-oddałam. Chłopak wyglądał na ucieszonego z komplementu.
-tak właściwie to miałaś już smoka?-zapytał. Zaczął temat, ktorego wolałam nie poruszać. Ale co zrobić, oczywiście nie powiem mu wszystkiego.
-można tak powiedzieć..jednak nie wybrała mnie, została do mnie przydzielona. Uczestniczyłam w wielu misjach. Nie chce dokładnie mówić w jakich, ale na pewno nie było to łatwe mając smoka który nie jest do ciebie od początku przywiązany.-skończyłam, dotarliśmy już do miasteczka.
-a teraz gdzie jest ten smok ?-zapytał.
-na jednej z misji nie udało nam się..oddała za mnie życie.-odpowiedziałam ze smutkiem. Powrót do przeszłości był niezbyt dla mnie przyjemny. Lecz szybko się uśmiechnęłam.
<Tsuyoshi?>
Od Tsuyoshi'ego C.D Alora
Rozciągnąłem się i zeskoczyłem z gałęzi. W torbie iskrzył mi mechaniczny smok, którego zbudowałem, cóż… Napracowałem się, ale i tak nie działał. Poszedłem na plażę, lubiłem tam przebywać, dzisiaj mogłem tylko parę minut, gdyż chcę spotkać się z dyrektorem… dyrektorem… tego… Akademii! Tak, akademii. Na miejscu zauważyłem jakąś dziewczynę . Może będzie wiedziała gdzie mogę porozmawiać z tym dyrektorem. Podszedłem do niej i spytałem ją o dyrektora. Uśmiechnąłem się gdy usłyszałem odpowiedź twierdzącą. Alora wstała i dała mi znak ręką, bym poszedłem za nią. Postanowiłem spytać także o wybieranie smoka. Dziewczyna chętnie mi wszystko wytłumaczyła.
- Wow…- Powiedziałem, patrząc na nią z zaskoczeniem, ale zarazem z niedowierzaniem.
- Ja będę miała smoka Anioła…- Pochwaliła się dziewczyna.
Uśmiechnąłem się pod nosem.
- A ja już mam ‘smoka’- Powiedziałem, przy ostatnim słowie robiąc cudzysłów.
Spojrzała na mnie z zdziwieniem. Wyjąłem z torby mechanicznego smoka. Bardziej to była zabawka niż smok, ale SAM ją zrobiłem, więc trzeba było się pochwalić.
- To jest… To jest…- Nie wymyśliłem jeszcze imienia. Westchnąłem i zamyśliłem się na chwilę.
- Daiki!- Postanowiłem nazwać go po młodszym bracie.
- Masz talent, ale ja uważam, że prawdziwe są lepsze, o wiele.- Odparła i odwróciła się.
- A skąd możesz wiedzieć, że są lepsze, jak Twój się jeszcze nie wykluł… -Spytałem i przybliżyłem usta do ucha dziewczyny.
- Urocza dziewczynko –Szepnąłem i uśmiechnąłem się wrednie. Dziewczyna spojrzała na mnie zaskoczona i z rumieńcem po czym odwróciła wzrok.
- Nie mów tak –Warknęła, krzyżując ręce na piersi.
Zaśmiałem się cicho pod nosem.
- Niech Ci będzie…- Odpowiedziałem, a na ustach nadal miałem wredny uśmieszek.
<Alora?>
- Wow…- Powiedziałem, patrząc na nią z zaskoczeniem, ale zarazem z niedowierzaniem.
- Ja będę miała smoka Anioła…- Pochwaliła się dziewczyna.
Uśmiechnąłem się pod nosem.
- A ja już mam ‘smoka’- Powiedziałem, przy ostatnim słowie robiąc cudzysłów.
Spojrzała na mnie z zdziwieniem. Wyjąłem z torby mechanicznego smoka. Bardziej to była zabawka niż smok, ale SAM ją zrobiłem, więc trzeba było się pochwalić.
- To jest… To jest…- Nie wymyśliłem jeszcze imienia. Westchnąłem i zamyśliłem się na chwilę.
- Daiki!- Postanowiłem nazwać go po młodszym bracie.
- Masz talent, ale ja uważam, że prawdziwe są lepsze, o wiele.- Odparła i odwróciła się.
- A skąd możesz wiedzieć, że są lepsze, jak Twój się jeszcze nie wykluł… -Spytałem i przybliżyłem usta do ucha dziewczyny.
- Urocza dziewczynko –Szepnąłem i uśmiechnąłem się wrednie. Dziewczyna spojrzała na mnie zaskoczona i z rumieńcem po czym odwróciła wzrok.
- Nie mów tak –Warknęła, krzyżując ręce na piersi.
Zaśmiałem się cicho pod nosem.
- Niech Ci będzie…- Odpowiedziałem, a na ustach nadal miałem wredny uśmieszek.
<Alora?>
20 marca 2017
Od Alory
Tak się cieszyłam, że zostałam przez nią wybrana, jednak martwiło mnie to że nie uzyskałam znamienia...mnie nie oszukają, wiem że musi być znamię i nigdy się tak nie zdarzyło...no aż do dziś. Miałam jednak nadzieję że z czasem pojawi się u mnie znamię. Bałam się ze nie zostanę zaakceptowana przez innych uczniów przez to ze nie mam znamienia..
Zamknęłam pokój i padłam na łóżko, ten stres mnie wykończył. Wzięłam jajo w dłonie i zaczęłam się mu przyglądać. Fakt że było najmniejsze, ale ja czułam że będzie ona silną i piękną smoczycą. Jajo było całe białe, pokryte pięknie lśniącą łuską, małe i delikatne...najpiękniejsze. Żywioł Anioł był mi prawie nie znany..wiem że nie występuje często i jest jednym z legendarnych.
-No dobrze, więc teraz imię..-powiedziałam cicho. Wypowiedziałam kilkanaście imion, cóż liczyłam na to, że to ona wybierze to, które najbardziej jej się spodoba..lecz nic.
-Stelmari-rzekłam jako ostatnie imię, dosłownie przed chwilą je wymyśliłam, poczułam coś, nie do końca wiedziałam co to takiego, ale uznałam ,że jej się spodobało.
-Stelmari, tak masz na imię moja kochana-rzekłam raz jeszcze, przytuliłam do siebie jajo. Usłyszałam pukanie, odłożyłam Stelmari na poduszkę i otworzyłam drzwi. W progu stał nie kto inny jak Alarin.
-Witaj Alora-przywitał się i jak zawsze wepchał się do pokoju, jakby tu mieszkał, co oczywiście mi nie przeszkadzało, byliśmy bowiem przyjaciółmi z dzieciństwa.
-Hej-powiedziałam. Usiedliśmy razem na łóżku, brązowowłosy spojrzał na mnie z poważną miną, co nie zdarza się często.
-Coś się stało?-zapytałam zaciekawiona. Chłopak był przez chwilę cicho, po chwili otworzył usta.
-Sprawa jest poważna, to nie jest normalne, że nie dostałaś znamienia..-powiedział, wtrąciłam mu się w zdaniu.
-Wiedziałam! Co jest ze mną nie tak? Przecież czuję obcą obecność w swoim umyśle, która tak na prawdę nie wydaje się taka obca, jest przyjemna..-powiedziałam wstając z łóżka i kręcąc się po pokoju.
-Jest szansa, że z czasem je dostaniesz, lecz nie wiem, nigdy się to nie zdarzyło. Przyniosłem ci to. Pomoże ci w tym by nie przejmować się innymi i aby inni nie zauważyli, że nie masz znaku na dłoni.-odparł i podał mi czarne rękawiczki mitenki-czyli takie bez palców. Wzdychnęłam i założyłam je, byłam wdzięczna za pomoc ze strony Alarina, ale sama nie wiem co mam o tym myśleć. Może powinnam zaufać temu, że dostanę znamię w swoim czasie?
-To tyle, muszę zmykać. Mogę nie zdążyć na spotkanie z Izabellą-powiedział i pośpiesznie udał się do drzwi, uśmiechnął się i wyszedł.
-Dzięki!-rzekłam tylko.
Siedziałam na piasku i wpatrywałam się w ocean równocześnie gładząc jajo. Lubiłam przesiadywać na plaży, to tam mogłam pozbierać myśli w całość, uspokoić się i odpocząć.
-Cz..Cześć!-zawołał jakiś głos, odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego bruneta, wyglądał na trochę zmęczonego. Wstałam, schowałam Stelmari i podeszłam do chłopaka.
-Cześć, coś się stało?-zapytałam.
-Mam problem..nie wiem gdzie mam się udać by spotkać się z dyrektorem akademii Smoczych Jeźdźców, może wiesz gdzie to?-powiedział. Uśmiechnęłam się lekko.
-Tak, jeśli chcesz mogę cię tam zaprowadzić-zaproponowałam.
-Dzięki-odparł.
-Jestem Alora, a ty?-zapytałam.
-Tsuyoshi-odpowiedział. Przed nami było jakieś piętnaście minut drogi pod górę w tym przejście przez zatłoczone miasteczko i targi.
Tsuyoshi?
Zamknęłam pokój i padłam na łóżko, ten stres mnie wykończył. Wzięłam jajo w dłonie i zaczęłam się mu przyglądać. Fakt że było najmniejsze, ale ja czułam że będzie ona silną i piękną smoczycą. Jajo było całe białe, pokryte pięknie lśniącą łuską, małe i delikatne...najpiękniejsze. Żywioł Anioł był mi prawie nie znany..wiem że nie występuje często i jest jednym z legendarnych.
-No dobrze, więc teraz imię..-powiedziałam cicho. Wypowiedziałam kilkanaście imion, cóż liczyłam na to, że to ona wybierze to, które najbardziej jej się spodoba..lecz nic.
-Stelmari-rzekłam jako ostatnie imię, dosłownie przed chwilą je wymyśliłam, poczułam coś, nie do końca wiedziałam co to takiego, ale uznałam ,że jej się spodobało.
-Stelmari, tak masz na imię moja kochana-rzekłam raz jeszcze, przytuliłam do siebie jajo. Usłyszałam pukanie, odłożyłam Stelmari na poduszkę i otworzyłam drzwi. W progu stał nie kto inny jak Alarin.
-Witaj Alora-przywitał się i jak zawsze wepchał się do pokoju, jakby tu mieszkał, co oczywiście mi nie przeszkadzało, byliśmy bowiem przyjaciółmi z dzieciństwa.
-Hej-powiedziałam. Usiedliśmy razem na łóżku, brązowowłosy spojrzał na mnie z poważną miną, co nie zdarza się często.
-Coś się stało?-zapytałam zaciekawiona. Chłopak był przez chwilę cicho, po chwili otworzył usta.
-Sprawa jest poważna, to nie jest normalne, że nie dostałaś znamienia..-powiedział, wtrąciłam mu się w zdaniu.
-Wiedziałam! Co jest ze mną nie tak? Przecież czuję obcą obecność w swoim umyśle, która tak na prawdę nie wydaje się taka obca, jest przyjemna..-powiedziałam wstając z łóżka i kręcąc się po pokoju.
-Jest szansa, że z czasem je dostaniesz, lecz nie wiem, nigdy się to nie zdarzyło. Przyniosłem ci to. Pomoże ci w tym by nie przejmować się innymi i aby inni nie zauważyli, że nie masz znaku na dłoni.-odparł i podał mi czarne rękawiczki mitenki-czyli takie bez palców. Wzdychnęłam i założyłam je, byłam wdzięczna za pomoc ze strony Alarina, ale sama nie wiem co mam o tym myśleć. Może powinnam zaufać temu, że dostanę znamię w swoim czasie?
-To tyle, muszę zmykać. Mogę nie zdążyć na spotkanie z Izabellą-powiedział i pośpiesznie udał się do drzwi, uśmiechnął się i wyszedł.
-Dzięki!-rzekłam tylko.
Siedziałam na piasku i wpatrywałam się w ocean równocześnie gładząc jajo. Lubiłam przesiadywać na plaży, to tam mogłam pozbierać myśli w całość, uspokoić się i odpocząć.
-Cz..Cześć!-zawołał jakiś głos, odwróciłam się i zobaczyłam wysokiego bruneta, wyglądał na trochę zmęczonego. Wstałam, schowałam Stelmari i podeszłam do chłopaka.
-Cześć, coś się stało?-zapytałam.
-Mam problem..nie wiem gdzie mam się udać by spotkać się z dyrektorem akademii Smoczych Jeźdźców, może wiesz gdzie to?-powiedział. Uśmiechnęłam się lekko.
-Tak, jeśli chcesz mogę cię tam zaprowadzić-zaproponowałam.
-Dzięki-odparł.
-Jestem Alora, a ty?-zapytałam.
-Tsuyoshi-odpowiedział. Przed nami było jakieś piętnaście minut drogi pod górę w tym przejście przez zatłoczone miasteczko i targi.
Tsuyoshi?
Ariana

Imię: Ariana Eridor
Przezwisko: Ari, Ariś, Zmora
Wiek: 18
Płeć: Kobieta
Stanowisko: Młoda Jeźdźczyni
Specjalizacje:
*Cudowny śpiew
*Posługiwanie się sztyletami
*Zabijanie z zimną krwią
*walka -wręcz i nie tylko ,
*Taniec -gdy tańczy każdy facet się za nią ogląda.
Rodzice:
*Awisin-Jest jego córcią. Mają bardzo dobre relacje. Jest jej autorytetem.
*Agata-Jej zmarła matka, cóż nie miała z nią jakichś wielkich relacji, po prostu była. Ari ją kochała, ale to z ojcem dogadywała się najlepiej.
*Awisin-Jest jego córcią. Mają bardzo dobre relacje. Jest jej autorytetem.
*Agata-Jej zmarła matka, cóż nie miała z nią jakichś wielkich relacji, po prostu była. Ari ją kochała, ale to z ojcem dogadywała się najlepiej.
Rodzeństwo:
*Zula -Razem miały wszelkie głupie akcje. Nic nie może im stanąć na drodze gdy są razem.
*Trevor-Zmarły brat. Była do niego bardzo przywiązana.
*Zula -Razem miały wszelkie głupie akcje. Nic nie może im stanąć na drodze gdy są razem.
*Trevor-Zmarły brat. Była do niego bardzo przywiązana.
Partner: Ona i chłopak?! Pfff! Kto by zniósł jej charakterek?! Może znajdzie się jakiś śmiałek??
Może jednak się jakiś znalazł.. Antonio bowiem działa na Ari jakoś inaczej.
Potomkowie: Gdzie Ariana i dzieci..proszę Cię..
Może jednak się jakiś znalazł.. Antonio bowiem działa na Ari jakoś inaczej.
Potomkowie: Gdzie Ariana i dzieci..proszę Cię..
Smok: Spire-Smok Ognia
Pupil: Avia
Charakter: Zimna .wredna i często oschła .Lubi się droczyć z innymi .Bezlitosna dla ofiary . Zawsze działa na własną rękę, nie lubi gdy ktoś się jej uczepia. Bywa łagodna i sympatyczna, puki jej nie rozzłościsz. Powiedz do niej piękna, kochana lub coś podobnego, a stracisz swój piękny łepek.
Nienawidzi gdy ktoś podważa jej zdanie i stara się przejąć nad nią kontrolę, rządzi się.
Nie poruszaj przy niej tematu rodziny, nie cierpi tego i unika tego tematu jak ognia.
Nienawidzi gdy ktoś podważa jej zdanie i stara się przejąć nad nią kontrolę, rządzi się.
Nie poruszaj przy niej tematu rodziny, nie cierpi tego i unika tego tematu jak ognia.
Historia: Ariana urodziła się w małym rodzinnym domku. Była oczkiem w głowie swojego ojca, który uczył ją od samego początku tego jak przetrwać w tym wielkim świecie jakim jest Dragoso.
W wieku 14 lat wiedziała już nawet jak zabić w razie zagrożenia, jej ojciec był w tym specjalistą.
Arianie nie przeszkadzało to, że Awisin czasami zabijał innych ludzi. Był dla niej wzorem, najlepszym nauczycielem. Większość czasu przesiadywała z ojcem.
Po utracie rodziny Ariana przez dłuższy czas nie mogła dojść do siebie.
Zrealizowała swą zemstę i zabiła zabójców swojej rodziny.
Kiedy skończyła 17 lat postanowiła dołączyć do akademii Smoczych Jeźdźców.
Zawsze ciągnęło ją do niesamowitych stworów, przygód i wielu walk.
W wieku 14 lat wiedziała już nawet jak zabić w razie zagrożenia, jej ojciec był w tym specjalistą.
Arianie nie przeszkadzało to, że Awisin czasami zabijał innych ludzi. Był dla niej wzorem, najlepszym nauczycielem. Większość czasu przesiadywała z ojcem.
Po utracie rodziny Ariana przez dłuższy czas nie mogła dojść do siebie.
Zrealizowała swą zemstę i zabiła zabójców swojej rodziny.
Kiedy skończyła 17 lat postanowiła dołączyć do akademii Smoczych Jeźdźców.
Zawsze ciągnęło ją do niesamowitych stworów, przygód i wielu walk.
Właściciel: Jawa558 / natalia.gajewy@gmail.com
Głos: Ariana Grande
Ciekawostki:
*Często mówi do chłopaka "matołku"
*Antonio działa na nią w dziwny sposób, jak płachta na byka ale w dobrym znaczeniu.. hmmm
Zbroja: -
Miecz/Łuk: -
Przedmioty: -
Głos: Ariana Grande
Ciekawostki:
*Często mówi do chłopaka "matołku"
*Antonio działa na nią w dziwny sposób, jak płachta na byka ale w dobrym znaczeniu.. hmmm
Zbroja: -
Miecz/Łuk: -
Przedmioty: -
Punkty: 20
Monety: 200
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:21 /SIŁA:25 /SZYBKOŚĆ:30 /ZWINNOŚĆ:30 /PANCERZ:0
W postaci demona:



Inne Zdjęcia:























SMOK

Imię: Spire
Wiek: Dorosły
Płeć: samiec
Żywioł: Ogień
Moce: Imerno - Moc pozwalająca Spire kontrolować ogień. Smok może dosłownie z ogniem zrobić wszystko.
Charakter: Spire jest potężnym smokiem, któremu nie brak hartu ducha. Jest mądry i potrafi działać z głową, chodź zdarza mu się, iż zrobi coś czego potem żałuje. Ciekawość to go bardzo zżera, nie potrafi przejść obojętnie obok nieznanej mu rzeczy bądź stworzenia. Lubi się bawić, ale wie iż nie może się na tym zbyt skupiać, jest dla niego ważna i zabawa jak i nauka. Jest odpowiedzialny i nie pozwoliłby zostawić Ariany samej, gotowy poświęcić życie dla niej.
Właściciel: Ariana
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:25 /SIŁA:35 /SZYBKOŚĆ:32 /ZWINNOŚĆ:30 /PANCERZ:40
PUPIL
Imię: Avia
Ariana często mówi na nią Avi lub Maleńka(jest wielkości dłoni).
Wiek: 4 lata
Płeć: samica
Rasa: Storm Cystal
Żywioł: Powietrze, Ziemia, Światło
Moce:
- potrafi stworzyć tornado piasku
- tworzenie bariery powietrznej
- światło - jej brązowe paski na ciele świecą, kiedy ona sobie tego zażyczy.
Charakter: Avia jest małą przylepą, która nie opuszcza Ariany nawet na pięć minut.
Jest typem tchórza, nie można liczyć na to by postawiła się komuś. Uwielbia się przytulać i nie cierpi gdy nie zwraca się na nią uwagi. Mały śpioszek, śpi kiedy jest do tego okazja.
Kiedy się denerwuje tupie swoimi malutkimi łapkami, często przy tym się świeci.
Zazwyczaj spokojna i przyjacielska, dla nieznajomych jest trochę nie ufna.
Właściciel: Ariana

Imię: Rafaello
Wiek: Cztery tygodnie
Płeć: Samiec
Rasa: Tygrys
Żywioł: Wiatr
Moce:
-Rafaello potrafi zmienić swoją postać, w taką która ma skrzydła, jest większa i silniejsza.
Charakter:
Właściciel: Ariana
Monety: 200
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:21 /SIŁA:25 /SZYBKOŚĆ:30 /ZWINNOŚĆ:30 /PANCERZ:0
W postaci demona:



Inne Zdjęcia:























SMOK

Imię: Spire
Wiek: Dorosły
Płeć: samiec
Żywioł: Ogień
Moce: Imerno - Moc pozwalająca Spire kontrolować ogień. Smok może dosłownie z ogniem zrobić wszystko.
Charakter: Spire jest potężnym smokiem, któremu nie brak hartu ducha. Jest mądry i potrafi działać z głową, chodź zdarza mu się, iż zrobi coś czego potem żałuje. Ciekawość to go bardzo zżera, nie potrafi przejść obojętnie obok nieznanej mu rzeczy bądź stworzenia. Lubi się bawić, ale wie iż nie może się na tym zbyt skupiać, jest dla niego ważna i zabawa jak i nauka. Jest odpowiedzialny i nie pozwoliłby zostawić Ariany samej, gotowy poświęcić życie dla niej.
Właściciel: Ariana
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:25 /SIŁA:35 /SZYBKOŚĆ:32 /ZWINNOŚĆ:30 /PANCERZ:40
PUPIL
Ariana często mówi na nią Avi lub Maleńka(jest wielkości dłoni).
Wiek: 4 lata
Płeć: samica
Rasa: Storm Cystal
Żywioł: Powietrze, Ziemia, Światło
Moce:
- potrafi stworzyć tornado piasku
- tworzenie bariery powietrznej
- światło - jej brązowe paski na ciele świecą, kiedy ona sobie tego zażyczy.
Charakter: Avia jest małą przylepą, która nie opuszcza Ariany nawet na pięć minut.
Jest typem tchórza, nie można liczyć na to by postawiła się komuś. Uwielbia się przytulać i nie cierpi gdy nie zwraca się na nią uwagi. Mały śpioszek, śpi kiedy jest do tego okazja.
Kiedy się denerwuje tupie swoimi malutkimi łapkami, często przy tym się świeci.
Zazwyczaj spokojna i przyjacielska, dla nieznajomych jest trochę nie ufna.
Właściciel: Ariana

Imię: Rafaello
Wiek: Cztery tygodnie
Płeć: Samiec
Rasa: Tygrys
Żywioł: Wiatr
Moce:
-Rafaello potrafi zmienić swoją postać, w taką która ma skrzydła, jest większa i silniejsza.
Charakter:
Właściciel: Ariana
Tsuyoshi

Imię: Tsuyoshi (Kuroko)
Przezwisko: Tsu, Kuro
Wiek: 18 lat
Płeć: Mężczyzna
Stanowisko: Młody Jeździec
Specjalizacje: Kuro to dusza artystyczna, specjalizująca się w mechanizmach, muzyce oraz w rysunkach. Także on i jego brat Takashiro mają umiejętność przemieniania się w wilki.
Rodzice: Hm... Kto by chciał rozmawiać o rodzicach, patologia?
Rodzeństwo: Ma 3 braci (z czego jeden umarł) i 3 siostry. Najbardziej się dogadywał z Daikim, z jego młodszym bratem, który umarł na wynik pożaru.
Partner: Alora
Smok: Waru
Pupil: Blue
Charakter: Tsuyoshi Reijii Keizo Naoto Takashiro Kuroki, tak brzmi jego pełne imię i nazwisko. Swój niski wzrost (175 cm) zastępuje niezwykłą prędkością, zwinnością oraz sprytem. Potrafi skręcać przy każdej prędkości oraz wysoko skakać. Ma wyczulony słuch i nie lubi hałasu. Ma wysoki głos jak na faceta, ale jest przyjemny dla ucha. Tsuyoshi jest młodym(i pełnoletnim) człowiekiem, którego łatwo obrazić lub zdenerwować. Lubi pożartować sobie z innych, rzucając chamskimi żartami co jest dziecinne z jego strony, tak samo jak robienie niemądrych dowcipów czy żonglowanie SZTUCZNYMI nożami lub szklanymi butelkami. Lubi jazdę figurową w którą jest bardzo dobry. Ma talent do śpiewania i rysowania, ale nie potrafi śpiewać przy innych i pokazywać innym swoich rysunków. Gra na gitarze (basowej) , pianinie, skrzypcach i flecie bocznym.
Historia: Tsuyoshi urodził w BARDZO bogatej rodzinie. Nie przechwalał się pieniędzmi, ale i tak nie miał przyjaciół, do tego rodzina patologia, która ukarze Cię za najmniejszy błąd. Koszmar. Od lat 14 (kiedy zginął jego brat) został... Zbuntowanym nastolatkiem? Był przestrogą sklepów i targów. Trochę w jego życiu był alkohol, jednak ze wszystkiego został wyleczony i stara się wszystko naprawić.
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=5cf25sVoHK0
Właściciel: Conor
Punkty: 20
Monety: 205
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ: 20/ SIŁA: 25/ SZYBKOŚĆ: 30/ ZWINNOŚĆ: 25/ PANCERZ: 0
Inne Zdjęcia

Przezwisko: Tsu, Kuro
Wiek: 18 lat
Płeć: Mężczyzna
Stanowisko: Młody Jeździec
Specjalizacje: Kuro to dusza artystyczna, specjalizująca się w mechanizmach, muzyce oraz w rysunkach. Także on i jego brat Takashiro mają umiejętność przemieniania się w wilki.
Rodzice: Hm... Kto by chciał rozmawiać o rodzicach, patologia?
Rodzeństwo: Ma 3 braci (z czego jeden umarł) i 3 siostry. Najbardziej się dogadywał z Daikim, z jego młodszym bratem, który umarł na wynik pożaru.
Partner: Alora
Smok: Waru
Pupil: Blue
Charakter: Tsuyoshi Reijii Keizo Naoto Takashiro Kuroki, tak brzmi jego pełne imię i nazwisko. Swój niski wzrost (175 cm) zastępuje niezwykłą prędkością, zwinnością oraz sprytem. Potrafi skręcać przy każdej prędkości oraz wysoko skakać. Ma wyczulony słuch i nie lubi hałasu. Ma wysoki głos jak na faceta, ale jest przyjemny dla ucha. Tsuyoshi jest młodym(i pełnoletnim) człowiekiem, którego łatwo obrazić lub zdenerwować. Lubi pożartować sobie z innych, rzucając chamskimi żartami co jest dziecinne z jego strony, tak samo jak robienie niemądrych dowcipów czy żonglowanie SZTUCZNYMI nożami lub szklanymi butelkami. Lubi jazdę figurową w którą jest bardzo dobry. Ma talent do śpiewania i rysowania, ale nie potrafi śpiewać przy innych i pokazywać innym swoich rysunków. Gra na gitarze (basowej) , pianinie, skrzypcach i flecie bocznym.
Historia: Tsuyoshi urodził w BARDZO bogatej rodzinie. Nie przechwalał się pieniędzmi, ale i tak nie miał przyjaciół, do tego rodzina patologia, która ukarze Cię za najmniejszy błąd. Koszmar. Od lat 14 (kiedy zginął jego brat) został... Zbuntowanym nastolatkiem? Był przestrogą sklepów i targów. Trochę w jego życiu był alkohol, jednak ze wszystkiego został wyleczony i stara się wszystko naprawić.
Głos: https://www.youtube.com/watch?v=5cf25sVoHK0
Właściciel: Conor
Punkty: 20
Monety: 205
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ: 20/ SIŁA: 25/ SZYBKOŚĆ: 30/ ZWINNOŚĆ: 25/ PANCERZ: 0
Inne Zdjęcia
SMOK
Wygląd gdy dorośnie

Imię: Waru
Wiek: Parę tygodni
Płeć: samiec
Żywioł: Demon
Moce: Raz próbował ziać ogniem, ale jedynie buchnął dymem, więc żadne moce które mógłby kontrolować
Charakter: Waru, jego imię oznacza zło, idealnie dopasowane. Zawsze coś nabroi, splami i kto wie co jeszcze. Wiadomo, że to jeszcze smoczątko jednak on przekracza wszelkie granice.
WYTRZYMAŁOŚĆ: 25 SIŁA: 35 SZYBKOŚĆ: 30 ZWINNOŚĆ: 25 PANCERZ: 25
PUPIL
Imię: Blue
Wiek: 5 miesięcy
Płeć: samiec
Rasa: Wilk. Zapewne jeden z tych magicznych ras, pewne jednak to nie jest
Żywioł: Nie odkryto
Moce: Nie odkryto
Charakter: Szczenie jest zmienne niczym pogoda. Raz wesoły, a raz smutny, bez żadnego powodu. Najlepiej czuje się przy kimś z kim może się bawić. Gdy natknie się na kogoś komu nie można ufać lub jest w niebezpieczeństwie jego oczy zmieniają kolor. Ale należy pamiętać, że jest szczeniakiem który uwielbia zabawę z innymi i nie można go spuszczać z oczów.
Właściciele: Alora, Tsuyoshi (Kuroko)
18 marca 2017
Od Adris(próba przejścia Alory)
Od Adris
-Wybrało cię. Alora jesteś nową smoczą jeźdźczynią! -zawołałam, uśmiech jednak zniknął z mojej twarzy.
-coś się stało? -zapytał Euros który podszedł do nas. Chwyciłam ją za dłoń i obróciłam nie było znamienia. Spojrzałam z powagą na dyrektora.
-nie ma znamienia na ręce..-rzekłam.
Starzec przez chwilę stał i rozmyślał.
-czasami tak bywa, z czasem powinna dostać.- odparł i lekko się uśmiechnął do Alory. Nigdy sie nie zdarzyło by jeździec nie dostał znamienia. Znałam jednak dziewczynę i zaufałam jej... Oddałam jej jajo.
-Jest to Smoczyca żywiołu Anioł. Wykluje się za trzy tygodnie. Opiekuj się nią dobrze.-rzekłam i odeszłam.
Gratulacje Alora przeszła próbę przejścia!
Płeć smoka: Samica Żywioł:Anioł
Wygląd gdy się wykluje:

Od Alory (Próba Przejścia)
Wstałam dziś wcześniej niż zazwyczaj, dziś był wyjątkowy dzień, dziś był mój dzień, mój i mego nowego przyjaciela. Tylko oby mnie wybrał. Byłam dosyć zestresowana, ledwo wczoraj zasnęłam.
Ubrałam się szybko w elegancką suknie,tak jak kazano i wyszłam z pokoju, jak burza przemierzyłam kręte schody na parter, przy tym spinając swoje rude włosy w koka.
Nie zdołałam nic zjeść, stres przejął nade mną kontrolę. Zwykle przy próbie przejścia towarzyszą rodzice...ale głowa do góry sama dam sobie radę!
-Alora już czas -rzekła Lea, była ona przyjaciółką akademii oraz wspaniałą kucharką. Zerwałam się z miejsca i ruszyłam do sali prób.
- - - -
Cała półkolista sala była zbudowana z białego marmuru ,miała przepiękne złote zdobienia. Na środku stało kilkadziesiąt postumentów, na każdym z nich była złotawa poducha, a na niej Smocze Jajo. Każde było inne, wyjątkowe na swój własny sposób. Przy pierwszym jaju stali Euros, Adris i Alarin. Euros dał znak bym podeszła, uczyniłam to z rozkoszą, nie mogłam bowiem się doczekać aż się rozpocznie.
-Aloro, twoim zadaniem jest podejść do każdego z jaj i dotknąć tego który da ci znak-wyjaśniła Adris. Wszystko było dla mnie zrozumiałe prócz jednego.
-jak poznam że to właśnie ten smok ?-zapytałam. Adris uśmiechnęła się i wskazała dłonią jaja.
-zaufaj, będziesz wiedzieć- rzekła tylko. Skinęłam głową i podeszłam do jaj. Każde mieniło się kolorami, niektóre były gładkie inne miało kolce, a jeszcze inne było pokryte łuską. Okrągłe, owalne po prostu wszystkie inne. Każdemu przyglądałam się przez co najmniej minutę, sama nie wiedziałam które mnie wybierze i jak ja to wyczuję ?
Zostały juz tylko 3 jaja przede mną. Bałam się że ja jednak nie będę smoczą jeźdźczynią i żaden smok mnie nie wybierze. Nie wolno było mi jednak tak myśleć jest jeszcze szansa i będę wierzyć!
Stałam przy przedostatnim jajku nic nie poczułam , lecz tuż po chwili coś ciagnęło mnie do ostatniego smoczego jaja.. Usłyszałam swoje imię..ten smok mnie wybrał!
Delikatnie położyłam rękę na jaju było najmniejsze z tych wszystkich, jednak jak dla mnie idealne. Już zaraz stała przy mnie Adris.
Adris?
Alora

Imię: Alora
Przezwisko: Alori, Lora
Wiek: 18
Płeć: Kobieta
Stanowisko: Młoda Jeźdźczyni
Specjalizacje:
*Zielarstwo
*Walka Mieczem
*Śpiew i Taniec
*Manewry w Powietrzu
*Posiada wiedzę na temat smoków, uczyła się o nich od dziecka
*Posiada wiedzę na temat smoków, uczyła się o nich od dziecka
Rodzice: Alora jest sierotą
Rodzeństwo: Nie miała, a przynajmniej nic o tym nie wie.
Partner: Tsuyoshi
Smok: Stelmari-smok Anioł.
Pupil: Blue
Charakter: Alora jest sympatyczną dziewczyną, która bez problemowo zaprzyjaźni się z każdą osóbką. Naukę w akademii traktuje poważnie, ma zamiar kiedyś zabić Ciernia i pokonać ciemność.
Dziewczyna jest czasami tajemnicza, dużo rzeczy o sobie ukrywa przed światem. Kocha zwierzęta i traktuje je jak przyjaciół. Nie łatwo jednak o jej zaufanie, nie jest głupia i łatwo rozpoznaje czy ktoś mówi prawdę, czy po prostu łże. Alora ma swój charakterek, który rodzi się w tedy kiedy coś zacznie jej nie pasować. Potrafi być na prawdę wredna i niemiła. Jest bardzo waleczna i odważna.
Jej zdaniem nie ma czasu na miłość, nigdy jej nie doświadczyła i raczej nie zamierza jej doświadczać...no chyba, że na prawdę jakiś chłopak namąci jej w głowie.
Dziewczyna jest czasami tajemnicza, dużo rzeczy o sobie ukrywa przed światem. Kocha zwierzęta i traktuje je jak przyjaciół. Nie łatwo jednak o jej zaufanie, nie jest głupia i łatwo rozpoznaje czy ktoś mówi prawdę, czy po prostu łże. Alora ma swój charakterek, który rodzi się w tedy kiedy coś zacznie jej nie pasować. Potrafi być na prawdę wredna i niemiła. Jest bardzo waleczna i odważna.
Jej zdaniem nie ma czasu na miłość, nigdy jej nie doświadczyła i raczej nie zamierza jej doświadczać...no chyba, że na prawdę jakiś chłopak namąci jej w głowie.
Historia: Urodziła się w zamku, podobno była córką medyczki, która krótko potem zmarła.
Osierocona Alora musiała sobie radzić jakoś sama, na szczęście pomógł jej Euros, praktycznie biorąc wychowywało ją kilka osób. Miała wspaniałe relacje z Alarin'em, który był od niej starszy o 4 lata.
Już od dziecka marzyła by zostać Smoczą Jeźdźczynią. Kilka lat obserwowała Jeźdźców i Smoki.
Dla niej zawsze było to coś niezwykłego, niestety kilka lat później Smoczy Jeźdźcy znikali, jajka smoków nie otwierały się dla nikogo, próbowano wszystkiego lecz na darmo.
Alora była szkolona na wojowniczkę, zielarkę i...no po prostu wszystkiego po trochu.
Została wysłana na misję, by uratować samego Króla. Alora leciała w tedy na Leśnym Smoku-Diazie...pomiędzy nią i smokiem nie było nawiązania, bowiem nie została przez nią wybrana.
Misja nie powiodła się, Król został zabity przez Ciernia, który przejął koronę, chce przejąć i zniszczyć cały świat. Alora nie chciała na to pozwolić i rzuciła się na niego razem ze smoczycą.
Diaza obroniła własnym ciałem Alorę, przed mieczem nieprzyjaciela, tym samym umierając.
Zrozpaczonej dziewczynie udało się uciec, przyrzekła sobie, że pomści smoczycę i zabije Ciernia, uwalniając cały świat od jego władzy.
Kiedy Alora ukończyła 17 lat przystąpiła do próby przejścia.
Wybrał ją Smok Anioł
Zaczęła naukę w Akademii.
Głos: Zendaya
Osierocona Alora musiała sobie radzić jakoś sama, na szczęście pomógł jej Euros, praktycznie biorąc wychowywało ją kilka osób. Miała wspaniałe relacje z Alarin'em, który był od niej starszy o 4 lata.
Już od dziecka marzyła by zostać Smoczą Jeźdźczynią. Kilka lat obserwowała Jeźdźców i Smoki.
Dla niej zawsze było to coś niezwykłego, niestety kilka lat później Smoczy Jeźdźcy znikali, jajka smoków nie otwierały się dla nikogo, próbowano wszystkiego lecz na darmo.
Alora była szkolona na wojowniczkę, zielarkę i...no po prostu wszystkiego po trochu.
Została wysłana na misję, by uratować samego Króla. Alora leciała w tedy na Leśnym Smoku-Diazie...pomiędzy nią i smokiem nie było nawiązania, bowiem nie została przez nią wybrana.
Misja nie powiodła się, Król został zabity przez Ciernia, który przejął koronę, chce przejąć i zniszczyć cały świat. Alora nie chciała na to pozwolić i rzuciła się na niego razem ze smoczycą.
Diaza obroniła własnym ciałem Alorę, przed mieczem nieprzyjaciela, tym samym umierając.
Zrozpaczonej dziewczynie udało się uciec, przyrzekła sobie, że pomści smoczycę i zabije Ciernia, uwalniając cały świat od jego władzy.
Kiedy Alora ukończyła 17 lat przystąpiła do próby przejścia.
Wybrał ją Smok Anioł
Zaczęła naukę w Akademii.
Głos: Zendaya
Właściciel: Jawa558 / natalia.gajewy@gmail.com
Punkty: 35
Monety: 360
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:30 /SIŁA:20 /SZYBKOŚĆ:25 /ZWINNOŚĆ:25 /PANCERZ:0
SMOK ANIOŁ

Imię: Stelmari
Wiek: Mały Smok
Płeć: samica
Żywioł: Anioł
Moce:
*Inomero- Moc pozwalająca Stelmari dostanie się do czyichś snów oraz ich kontrolowanie.(Nie opanowała tej mocy w pełni, ale już potrafi dostać się do snów, jak i do krainy snów.
*Lonso-Moc która pozwala Stelmari uleczyć, jak na razie, drobne rany.
Charakter: Stalmari jest raczej w miarę spokojną smoczycą. Zachowuje się bardziej przyzwoicie i grzecznie. Nie bawią ją głupie zagrywki jej rówieśników, czy innych smoków. Mimo tego, iż jest jeszcze młoda zachowuje się bardzo mądrze. Kocha Alorę nad życie, to ją wybrała i jest z tego zadowolona. Kiedy Alora była zamknięta przez Ciernia w świecie snów, dla Stelmari było to katorgą, nie mogła tego znieść, że jej jeźdźczyni cierpi. Posiada pokaźną wiedzę, którą zdobyła jeszcze będąc w jaju, bowiem siedziała tam przez kilka stuleci.
Właściciel: Alora
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:30 /SIŁA:40 /SZYBKOŚĆ:30 /ZWINNOŚĆ:20 /PANCERZ:30
PUPIL

Imię: Blue
Wiek: 10 miesięcy
Płeć: samiec
Rasa: Wilk. Zapewne jeden z tych magicznych ras, pewne jednak to nie jest
Żywioł: Nie odkryto
Moce: Nie odkryto
Charakter: Szczenie jest zmienne niczym pogoda. Raz wesoły, a raz smutny, bez żadnego powodu. Najlepiej czuje się przy kimś z kim może się bawić. Gdy natknie się na kogoś komu nie można ufać lub jest w niebezpieczeństwie jego oczy zmieniają kolor. Ale należy pamiętać, że jest szczeniakiem który uwielbia zabawę z innymi i nie można go spuszczać z oczów.
Właściciele: Alora, Tsuyoshi (Kuroko)
Punkty: 35
Monety: 360
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:30 /SIŁA:20 /SZYBKOŚĆ:25 /ZWINNOŚĆ:25 /PANCERZ:0
SMOK ANIOŁ

Imię: Stelmari
Wiek: Mały Smok
Płeć: samica
Żywioł: Anioł
Moce:
*Inomero- Moc pozwalająca Stelmari dostanie się do czyichś snów oraz ich kontrolowanie.(Nie opanowała tej mocy w pełni, ale już potrafi dostać się do snów, jak i do krainy snów.
*Lonso-Moc która pozwala Stelmari uleczyć, jak na razie, drobne rany.
Charakter: Stalmari jest raczej w miarę spokojną smoczycą. Zachowuje się bardziej przyzwoicie i grzecznie. Nie bawią ją głupie zagrywki jej rówieśników, czy innych smoków. Mimo tego, iż jest jeszcze młoda zachowuje się bardzo mądrze. Kocha Alorę nad życie, to ją wybrała i jest z tego zadowolona. Kiedy Alora była zamknięta przez Ciernia w świecie snów, dla Stelmari było to katorgą, nie mogła tego znieść, że jej jeźdźczyni cierpi. Posiada pokaźną wiedzę, którą zdobyła jeszcze będąc w jaju, bowiem siedziała tam przez kilka stuleci.
Właściciel: Alora
Punkty Umiejętności:
WYTRZYMAŁOŚĆ:30 /SIŁA:40 /SZYBKOŚĆ:30 /ZWINNOŚĆ:20 /PANCERZ:30
PUPIL
Imię: Blue
Wiek: 10 miesięcy
Płeć: samiec
Rasa: Wilk. Zapewne jeden z tych magicznych ras, pewne jednak to nie jest
Żywioł: Nie odkryto
Moce: Nie odkryto
Charakter: Szczenie jest zmienne niczym pogoda. Raz wesoły, a raz smutny, bez żadnego powodu. Najlepiej czuje się przy kimś z kim może się bawić. Gdy natknie się na kogoś komu nie można ufać lub jest w niebezpieczeństwie jego oczy zmieniają kolor. Ale należy pamiętać, że jest szczeniakiem który uwielbia zabawę z innymi i nie można go spuszczać z oczów.
Właściciele: Alora, Tsuyoshi (Kuroko)
Gotowi Na Przygodę?!
Oficjalnie blog zostaje otwarty!!
Życzę dobrej zabawy, dużo weny i wielu pomysłów!
Rok 5322, świat którym rządzą fantastyczne postaci.
Ludzi w Krainie Dragoso jest coraz to mniej. Król,
który od zawsze władał krainą zginął z rąk Ciernia,
który chce przejąć cały świat po dobroci lub na swój
sposób, zabijając wszystko co wejdzie mu w drogę.
Jedno może go powstrzymać, nadzieja jest tylko w
Smoczym Wybrańcu, którego tożsamości nikt nie zna.
Odnaleźć go mogą tylko Smoczy Jeźdźcy, których jest
kilkoro? kilkanaście? Nie wiadomo, od dawna nikt nie
widział Smoka i Jeźdźca. Kto zatem znajdzie Smoczego
Wybrańca i przywróci pokój w krainie Dragoso?
To WY jesteście ostatnimi Smoczymi Jeźdźcami !
Razem ze Smoczym Wybrańcem pokonajcie Ciernia i
uratujcie całą krainę przed ciemnością!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


