Pobudka nie była dla mnie zbyt przyjemna. Pod wpływem nagłego dźwięku budzika boleśnie sturlałam się na podłogę.
-Psia mać! -krzyknęłam
Chwilę mi zajęło zanim podniosłam swój zad i ruszyłam pod prysznic. W akademii byłam od niedawna i przyzwyczajenie się zajmowało mi sporo czasu. Poranne pobudki też nie zależały do mojej mocnej strony. Chwilę później z szafy wygrzebałam czarną koszulkę i dżinsy. Na szybkiego spakowałam książki, założyłam trampki i ruszyłam w stronę sal lekcyjnych. Nie znałam jeszcze wszystkich nauczycieli, ale już usłyszałam że mamy pierwsze zastępstwo. I to z siostrą nauczyciela. Ha rodzinny biznesik? -prychnęłam w myślach. Ciekawe czy babka będzie bardzo wymagająca. Nie zastanawiając się dłużej weszłam do sali i zajęłam moje ulubione miejsce -przy oknie. Nie ważne gdzie byłam lubiłam obserwować co dzieje się na zewnątrz. Wyłożyłam książki na stół i czekałam na profesor. Moje myśli wędrowały gdzie indziej, więc nawet się nie spostrzegłam że nauczyciel jest już w sali. Moje oczy nagle zrobiły się jak pięcio złotówki. Na środku stała młoda dziewczyna, pewnie nie wiele starsza ode mnie. Jej postawa była wyprostowana, a jej wzrok podążał po całej klasie. To będzie ciekawe - pomyślałam i się uśmiechnęłam. Oparłam się wygodnie na krześle, i zaczęłam przyglądać się nowej "koleżance" bo na profesora to była jeszcze za młoda.
<Soraya wybacz, że tak słabo>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz