25 listopada 2018

Od Libby CD Sorayi


Sprawdzian? Na sam wstęp? Zapowiada się niesamowicie. Widać, że dziewczyna jest wymagająca. No nic, i tak te tematy już znam. Przed rozstaniem z rodzeństwem dużo wkuwałam, żeby wysiłek mojego brata nie poszedł na marne. Trzy godziny ciągnęły się w nieskończoność, ponieważ na dworze było tak ciepło. Moje myśli już chodziły po akademii, zwiedzając ją. Natychmiast zebrałam kartkówki i oddałam czarnowłosej. Usłyszałam pytanie co do mojego imienia. Szczerze nie sądziłam, że ją to zainteresuje. Z tego co widziałam to jest jeszcze kilka nowych uczniów, więc czemu ja?
- Libby, ale można mi mówić Lib - uśmiechnęłam się. - A jak zwracać się do pani?
- Soraya, nie lubię gdy mówi się do mnie pani - odparła.
-Dobrze pani profesor. - Wyszczerzyłam mój uśmiech jeszcze bardziej.
Pożegnałam się z nią i wyszłam z sali. Trochę pochodziłam po akademii zwiedzając ją z grubsza, ale wciąż nie wiedziałam co jest gdzie. Po kilkunastu minutach zorientowałam się, że musiałam gdzieś źle skręcić. Wynik był taki, że nie miałam zielonego pojęcia jak z stąd wyjść.
- Zgubiłaś się? - Usłyszałam już znajomy głos. Odwróciłam się przodem do Sorayi.
- To za dużo powiedziane. Bardziej pomyliłam kierunki. - Wzruszyłam ramionami.
- Chodź, pokażę ci gdzie co jest. I jak trafić do wyjścia. - W tym momencie chyba usłyszałam delikatny śmiech. Trafić bym trafiła - kiedyś. Chyba jednak skorzystam z szybkiego rekonesansu.
- Tu znajduje się biblioteka... Tu sala muzyczna... Na końcu gabinet lekarski. - Idąc po akademii, czarnowłosa co nieco o niej opowiadała. Widziałam też tor dla koni, czy na łyżwy. Miejsc było sporo, a podwórko robiło niesamowite wrażenie. Moim ulubionym miejscem stał się ogród pod kopułą i plaża. Coś gdzie można w spokoju odpocząć i zebrać myśli. 
- Dziękuję za pomoc - powiedziałam gdy znaleźliśmy się w części mieszkań akademickich. -Gdyby nie ty pewnie błąkała bym się niczym duch. 
- Nie ma sprawy. 
Rozstałyśmy się na skraju i wróciłam do mojego pokoju. Dzisiejszy dzień jakoś mi się dłużył i dłużył. Postanowiłam wziąć szybki prysznic i iść odpocząć. Nie lubiłam tu długo siedzieć, bo przez hałasy na korytarzu myśli mi się plątały. O dziwo wbiłam się w luźną sukienkę i ruszyłam w stronę ciepłej, piaszczystej plaży.


<Soraya? Może chcesz dołączyć do plażingu ? XD >

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz