Dzisiejszy poranek był dość rześki. Słońce delikatnie przebijało się przez chmury na niebie, jednak nie było zbyt ciepło. Wstałam wcześniej niż zwykle i ubrałam elegancką czerwono czarną sukienkę. Włosy na wpół spięłam i zarzuciłam na siebie narzutkę. Weszłam do wielkiej sali gdzie na środku znajdowały się przeróżne jaja. Kolor, kształt, wielkość. Wszystkie były inne, jednak tak samo zachwycające. Na samym początku stała Adris, która mi wszystko wyjaśniła. Euros i Alarin stali na końcu, przyglądając się każdemu mojemu ruchowi. Nie byłam zestresowana ani nie panikowałam. Czułam tylko spokój. Zrobiłam pierwszy krok i wtedy moje nogi stały się jak z waty. Jednak trochę się przejmowałam tym co będzie. Wzięłam głęboki wdech i niezatrzymujący się już więcej, szłam dalej. Powoli chodziłam między jednym rzędem a kolejnym, delikatnie dotykając każdego jajka. Moje serce waliło jak szalone, nie wiedząc co może mnie czekać. Lawirowałam dalej szukając jakiegoś znaku, że jakiś smok może do mnie pasować. Wtedy usłyszałam głos, wołający moje imię. Nie był ani cichy ani głośny. Wołał tak, jak by zapraszał mnie na intrygującą przygodę. Nie mogąc się oprzeć przyśpieszyłam szukając źródła. W końcu dotarłam do jajka, które tak mnie wołało. Przeciągnęłam dłoń wzdłuż uśmiechając się. Poczułam czyjąś dłoń na moim ramieniu i się obróciłam. Adris stała tuż za mną dokładnie przyglądając się mojej twarzy. Uśmiechnęłam się i do niej i jeszcze raz pogłaskałam jajko.
Adris?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz